Muszę przyznać, że dzięki Biedroniowi ja skruszony hetero odkryłem w sobie prawdziwą płeć, głęboko ukrywaną gdzieś w podświadomości przed opresyjnym, zaściankowym i ciemnogrodzkim społeczeństwem. Nagle pojawiło się uczucie ulgi i wyzwolenia, natychmiast poprawiła się moja samoocena i znikło uczucie wykluczenia. Poza tym pomyślałem, że „gender fluid” pasuje do mnie a co najważniejsze niesie nowe możliwości i wyzwania. Nagle rodzina przestaje być ważna, problemy gdzieś znikają, kultura i tradycja tracą swoją moc i nabierają nowego sensu a system wartości ulega rewizji. Ba nawet niektóre pojęcia stają się absurdalne inne nabierają blasku i spływają w postaci olśnienia. Jedne słowa stają się nieważne inne nabierają nowego znaczenia. Oddycham pełną piersią nowoczesności, postępu i tolerancji. Oczywiście świadomość oczyszczona ze złogów dawnego ładu podpowiada, że nie ma tolerancji dla obskurantyzmu (nie ma wolności dla wrogów wolności). W sposób naturalny pojawia się ekscytacja i potrzeba urządzenia świata na nowo i program ogłoszony przez Biedronia okazuje się oczywisty, potrzebny i wręcz konieczny. Urzeka spójność, właściwe rozłożenie akcentów i wszechstronność tego programu. Ukazanie spraw we właściwym świetle, powoduje zmianę priorytetów, odrzucenie przestarzałych norm i świeże spojrzenie na wiele spraw. Na przykład Biedroń słusznie zauważa po co lekarzom sumienie, jak zwyciężymy będziemy rekrutowali lekarzy spośród ludzi bez sumienia, które współcześnie jest zbędnym obciążeniem. Od kiedy Nietzsche ogłosił, że Bóg umarł, nie potrzebne jest sumienie, a w ogóle co to za pojęcie, związane jest przecież ze sferą ducha a my wielbimy przecież ciało, młode ciało. Znika też odwieczny dylemat skąd brać pieniądze między innymi na transformację społeczeństwa, dostosowanie go do naszych potrzeb. Trzeba naprawdę mądrej głowy wolnej od trosk życia codziennego, żeby zauważyć, że mamy niewyczerpaną skarbnicę czyli kościelną tacę i z jej opodatkowania można finansować najbardziej rozwojowe i perspektywiczne projekty. Mądry przywódca poza zdrowiem i finansami zawsze pamięta o edukacji. I nowatorski projekt „edukacja- masturbacja od czwartego roku życia” wychodzi naprzeciw oczekiwaniom społecznym. Zresztą widać to po współzawodnictwie, które istnieje w tej dziedzinie między Biedroniem a Trzaskowskim. Na razie jest dwa do zera dla Trzaskowskiego. Obaj słusznie myślą o rekrutacji i kształceniu narybku, ale Trzaskowski poszedł o krok dalej i tworzy „domy miłości LGBTQ…” w Warszawie, z zapewnionym dopływem świeżej krwi a więc przygody, spełniając marzenia wielu pokoleń prześladowanych. Już nie będą musieli odwiedzać toalet dworcowych. Oczywiście mam nadzieję, że hetero nie będą tam wpuszczani. Neofici zawsze wykazują się większą gorliwością. Odważne wyjście z deklaracją LGBTQ… na nieosiągalny wydawałoby się na razie poziom do dzieci. I kto by pomyślał, że można od razu przeskoczyć kilka etapów. Podoba mi się twórcze przekształcenie myśli wielkiego marksisty Gramsciego. Genialne jest też powołanie komisji solidarności i pojednania, żeby sądzić obecnie rządzących. Im więcej skazanych tym głębsze pojednanie. Genialne odkrycie. Podobnie genialnym pociągnięciem była infiltracja zniewalającego społeczeństwo kleru i następnie rozpoczęcie procesu jego eliminacji. W tym kontekście oczywistym jest likwidacja instytutu pamięci. Po co ludziom pamięć – jest przeszkodą w budowaniu otwartego społeczeństwa a otwarte społeczeństwo to brak granic, narodów i pamięci. Dla nas pamięć jest obciążeniem i bolesnym wspomnieniem. Jeszcze trzydzieści lat temu nasze skłonności nazywano zboczeniem, wzywano do leczenia, jeszcze wśród nas żyją złamane jednostki, które jakoby zostały wyleczone (patrz książkę Anthony Smitha CIAŁO 1983 rok wydania). Powie też ktoś, że to program stricte obyczajowy i antyreligijny, ale głęboko się myli. Jest to program na miarę naszych czasów, nowatorski i ściśle polityczny, porywający jak uśmiech przewodniczącego. Żyje się tylko raz.
W pełni aprobując program wiosenny muszę go jednak poddać życzliwej krytyce i mam nadzieję, że Pan Przewodniczący ją uwzględni. A właściwie nie program tylko sposób organizacji partii w której dostrzegam dyskryminacyjne elementy. Uważam, że Przewodniczący powinien wprowadzić parytet do struktury władzy. Mianowicie powinien mieć 55 zastępców reprezentujących razem z nim wszystkie 56 płci aktualnie istniejące i rozpoznawalne w postępowym świecie, wtedy będziemy mieli prawdziwą a nie deklarowaną równość. Ponieważ Polska jest krajem zacofanym i mało wyedukowanym seksualnie ( co już dawno temu stwierdził Fredro pisząc XIII księgę) i mogły nie wykształcić się wszystkie tożsamości płciowe, to brakujących dobierze się z ludzi uczciwych jak mawiał Franz Fischer. Ten sam parytet powinien być zastosowany do naboru kandydatów na posłów do europarlamentu, jest to szczególnie ważne, żeby pokazać postępowemu światu, że Polacy mają też swoją awangardę. Poza tym nie wybranie przez społeczeństwo któregoś z tak wskazanych kandydatów będzie ewidentnym dowodem na istnienie homofobii w tym kraju. Czeka nas długi marsz tym bardziej, że nie mamy nic do zaoferowania emerytom. Myślałem nieśmiało o darmowej viagrze, ale to zdecydowanie za mało. Wprawdzie Aldous Huxley w „Nowym Wspaniałym Świecie” daje kilka podpowiedzi, ale nie wiem czy są do wykorzystania, tym bardziej, że jego świat był zdecydowanie hetero. Szkoda, żeby emeryci umierali w ciemnocie i zacofaniu.
Wracając do „gender fluid” , chcę powiedzieć, że w trakcie pisania zacząłem się wahać czy aby nie jestem „gender nonconforming” – dla laików niby to samo, ale to nie to samo. nie będę tych określeń tłumaczył na język polski, żeby nie narazić się na ostracyzm w tym zakompleksionym społeczeństwie. Jednak fajnie jest marzyć z rana o Jenifer Lopez a wieczorem o George Clooney’u lub na odwrót i tylko żal człowieka ogarnia, że nie mógł tego robić pięćdziesiąt lat wcześniej kiedy jeszcze się chciało, z Rockiem Hudsonem lub Sophią Loren.
Nie wiem jakim pozdrowieniem zakończyć ten tekst – mój Ojciec by wiedział. Co można odszukać w jednym z wczesnych wpisów.
Dodaj komentarz