Lata Wojen Petera Englunda

wpis w: Lektury | 0

„Lata wojen” Petera Englunda

Kupiłem tę książkę, bo byłem ciekaw jak Szwed przedstawi  udział i rolę Szwecji w najokrutniejszej, najbardziej dewastującej wojnie nowożytnej Europy jaką była wojna trzydziestoletnia. W początkowej fazie była to wojna religijna, która z czasem zatraciła religijny charakter poprzez częste odwracanie sojuszy i wsparcie Francji dla Szwedów. To straszliwa wojna, w znacznej mierze prowadzona przez wojska najemne, w której według ostrożnych szacunków zginęło około 8 mln ludzi z czego około 7 mln cywilów, skala zniszczeń na terenie Niemiec, Czech i Śląska była ogromna. Ludność Czech spadła z około 3 mln do 800 tysięcy. Dziesiątki tysięcy spalonych wsi i setki miast, zniszczone i zrabowane skarby kultury. Wtedy to w chrześcijańskiej Europie narodziła się masowa zbrodnia i odpowiedzialność zbiorowa. Lwia część tych zbrodni była udziałem Lwa Północy i jego szwedzkiej armii, która systematycznie mordowała, grabiła i pustoszyła Środkową Europę. Autor używa określenia „profesjonalnie”. Specyfiką szwedzką było rabowanie na rozkaz a nie woluntarystycznie.

Książka jest znakomita, wciągająca, pokazuje mechanizm powstawanie nowoczesnego państwa i rodzenie się potęgi Szwecji. Prezentuje przemiany społeczne, tworzenie się administracji i funkcjonowanie sprawnej biurokracji.  Kwestie materialne i gospodarcze; zdobywanie pieniędzy na prowadzenie wojny, na uzbrojenie podane są w atrakcyjnej formie. (Szwecja, Rosja, Prusy pokazują, że tylko z a zagrabione pieniądze i ziemie można było zbudować silne państwa) Opisuje zwyczaje, wierzenia, życie codzienne no i wielka politykę. Nie ma nudnych fragmentów. Autor musiał przejrzeć mnóstwo dokumentów, niektóre cytuje. Szwecja nigdy nie była najechana, nie była terenem wojny, zachowały się wszystkie archiwa.  Ponadto wszystkie kraje na których przebywała i walczyła szwedzka armia były metodycznie grabione przez państwo szwedzkie i rabowane przez dowódców wojskowych i indywidualnych żołnierzy. Te wszystkie skarby znajdują się teraz na terenie Szwecji. Taką skarbnicę materiałów, dokumentów i dzieł sztuki stanowi Uppsala. Englund otwarcie pisze o okropnościach wojny w tym o zbrodniach szwedzkich wojsk chociaż w odniesieniu do szwedzkiej armii używa subtelniejszego języka.

I ten właśnie aspekt mnie zainteresował najbardziej, bo czy można usprawiedliwić czy przejść do porządku nad ogromem zbrodni, bestialstwa, barbarzyństwa i bezsensownego okrucieństwa i furii niszczenia. Szczególnie teraz gdy żąda się przeprosin za wiele czynów z przeszłości np. krucjaty. Autor jest niewątpliwie szwedzkim patriotą, gdyby jakiś polski autor w ten sposób napisał pracę na poły historyczną o jakichś oczywistych zbrodniach polskiego państwa zostałby okrzyknięty nacjonalistą lub nawet szowinistą, nikt nie doceniłby walorów książki, jej wszechstronnej warstwy informacyjnej i świetnej narracji.

Zwraca uwagę polskiego czytelnika sposób prezentowania relacji między ówczesną Polską a Szwecją. Jest hołd oddany indywidualizmowi, odwadze i brawurze polskich wojsk i jednoczesne przypisanie polskiej szlachcie rasizmu klasowego. O ile dużo miejsca się poświęca na informowanie o szukaniu i preparowaniu uzasadnienia i usprawiedliwienia wszczynania wojny przez Szwecję z Danią, czy udziału w wojnie trzydziestoletniej to w przypadku wojen z Polską, potopu szwedzkiego „wojna zaczęła się”, „wojna wybuchła” itp. Zresztą ta maniera dotyczy wszystkich brzemiennych w skutki decyzji państwowych czy różnych szczebli władz. Chociaż wiadomo kto podjął decyzję to i tak przedstawiana jest ona w formie bezosobowej. „Błogosławionej pamięci Gustaw Adolf”, niewątpliwie wybitny wódz, genialny taktyk, ale  okrutny i bezwzględny łupieżca przedstawiany jest jako oświecony humanista będący pod wpływem Grotiusa. Bardzo znaczący jest kontrast między prezentacją Gustawa Adolfa a równego mu w zdolnościach strategii wojskowej dowódcy wojsk cesarskich – Wallensteina (pierwotne nazwisko Waldstein), a więc ten drugi jest skorumpowany, bezwzględny, przebiegły, chciwy itp. Gustaw Adolf co najwyżej stosował zasadę „Bella se ipsum alet”.  Próżno szukać w książce rozkazu Gustawa Adolfa przed bitwą pod Breitenfeldem: „Pierwszy raz macie przed sobą obóz wypełniony cennymi łupami a dalej drogę, która przechodzi przez zamożne wsie i żyzne pola katolików. To wszystko jest nagrodą za jedno zwycięstwo.”

Oddając sprawiedliwość trzeba jednak stwierdzić, że mimo wszystko jest to najlepsza i najbliższa prawdy  książka pisana z punktu widzenia protestanta na temat konfliktów protestancko-katolickich. William Weir historyk wojen pisze, że obraz wojny trzydziestoletniej w społeczeństwie zachodnim jest całkowicie wypaczony bo bazuje wyłącznie na zachowanych źródłach protestanckich. Zresztą już wtedy istniała potężna propaganda protestancka, która miała za zadanie odczłowieczyć przeciwnika. Znacząco też do ukształtowania tego wizerunku przyczyniła się też głupota i nieustępliwość dwóch cesarzy w tym Ferdynanda, który kazał zamordować swego najwybitniejszego wodza Wallensteina.

Poniżej przedstawiam kilka cytatów:

Rzadki, pokazujący okrucieństwo Szwedów: „Wiązali ludzi sznurem i grozili rozstrzelaniem, przebijali im stopy gwoździami albo miażdżyli im palce u rąk. Innych zmuszali do zjadania kału zmieszanego z moczem był to tzw „szwedzki napój”. Łamali ludziom kończyny i zmuszali rodziców do przyglądania się jak bite są ich dzieci. A wszystko to po to, aby wyjawili, gdzie ukryli jedzenie albo kosztowności. ….. Pod koniec października 1639 roku Banner wydał jeden z najohydniejszych rozkazów jakie wydane zostały w czasie całej wojny – rozkaz pozostawienia spalonej ziemi. Szwedzkie oddziały przemierzały terytorium Czech, ale też dokonywały wypadów na Śląsk, Morawy i do Saksonii. Wszędzie palono i rabowano, a żywność, której żołdacy nie zdołali ze sobą zabrać niszczono.”

Stosunki z Polską i powód do wojny z 1617 roku: „Polacy tęsknym wzrokiem spoglądali na szwedzką Estonię” …..”Polacy stracili przewagę i Inflanty dostały się w ręce Szwedów. W tej sytuacji stronie polskiej niezbyt zależało na pokoju, dlatego Gustaw Adolf zdecydował się przenieść działania wojenne bardziej na południe. …. Na horyzoncie pojawiła się teraz nowa zdobycz: polskie Prusy”   W Prusach pod Elblągiem „groziła mu ……śmierć z rąk zrozpaczonych polskich, chłopów od których roiło się w okolicy, a którzy bezlitośnie mordowali każdego Szweda, który dostał się w ich ręce”

Bawaria (partyzantka chłopska(autor nie używa tego określenia)): „ pod Schrobenhausen … grupa 50 żołnierzy szwedzkich zaskoczona została przez oddział szwabskich chłopów. W dzikim szale nienawiści wieśniacy obcięli żołnierzom uszy, nosy, odrąbali im dłonie i stopy, a wreszcie wydłubali im oczy, po czym zostawili ich jeszcze żywych – własnemu losowi. Odpowiedź ze strony armii szwedzkiej była natychmiastowa: w ciągu tylko jednego dnia puszczono z dymem ponad dwieście wsi.” (najeźdźcy szwedzcy zrobili to z miłości a nie nienawiści oczywiście, nie ma nic o rozpaczy chłopów i odwecie za tortury, gwałty i morderstwa)

W Breisach: „Zjedzono na przykład siedmiu wziętych do niewoli Szwedów”

„dochodziło często do masakr na ludności cywilnej. Ich sprawcami byli żołnierze, którzy dokonywali takich czynów głownie z powodu stresu, jaki wywoływała w nich walka, a także na skutek przedawkowania alkoholu.  ….. Nigdy jednak takie działania nie były rezultatem jakiejś przemyślanej, oficjalnej polityki. Do tego doszło jak wiemy w XX wieku. ….. Dla większości z nich (Szwedów) niszczenie było rzeczą drugorzędną, czymś, do czego niestety musiało dojść, kiedy niezdarny olbrzym wychodził na spacer. Czasami jednak ten niezgrabny gigant wpadał we wściekłość i zaczynał deptać i niszczyć tylko dlatego, że po prostu chciał deptać i niszczyć”

„W nieustannej wojnie jaka toczyła się między żołnierzami a biedotą, także chłopi dopuszczali się krwawych czynów, stosowali tortury, dokonywali okaleczeń żywych ludzi, winni byli wielu innych aktów przemocy. Istnieja przekazy opowiadające o tym, że niektórzy z nich w swej wściekłości nie wahali się mordować żołnierskich żon i dzieci jeśli weszły im w drogę”

„ Wielkich zniszczeń dokonano zwłaszcza w okolicach Gluckstadt i Krempe. W efekcie przeciwko Szwedom rozpętała się prawdziwa chłopska wojna. Nastąpiła gwałtowna eskalacja przemocy , bo żołnierze Torstenssona odpowiadali na chłopskie ataki w taki sam sposób, jakiego nauczyli się w Niemczech, to znaczy zdecydowanie, profesjonalnie i jakby mimochodem.”  Ten cytat wymaga komentarz. Trzeba zaznaczyć, że protestanccy żołnierze mordowali protestanckich chłopów duńskich. Semantycznie ten tekst jest majstersztykiem. Żołnierze „odpowiadali” no i pełen profesjonalizm.

Od wojny trzydziestoletniej Szwedzi byli nazywani rozbójnikami Europy. W Polsce stosowali identyczne metody. Nic dziwnego, że najazd szwedzki Polacy nazwali Potopem. Szwedzi Karola Gustawa wywieźli z Polski 12 000 wozów wszelkich dóbr. Spalono tysiące wsi i wiele miast. Zniszczono dworki rezydencje i zamki, strukturę gospodarczą kraju. Polska i Polacy byli niezdolni do takiego postępowania dlatego nie potrafili zbudować silnego państwa i Rzeczpospolita musiała zniknąć z map świata.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *