Są zdarzenia i sytuacje kiedy człowiek nie może milczeć. Niektóre z pozoru mogą być bardzo błahe, ale niosą za sobą poważne konsekwencje. Kiedy mamy pandemię, protesty przeciwko wyrokowi Trybunału, przeradzające się w zamieszki i napaści protestujących na księży i kościoły grupka księży – intelektualistów publikuje absurdalny list – Apel podpisany pierwotnie przez 27 księży, bynajmniej nie w obronie napadanych księży, ale coś w rodzaju lewicowego manifestu politycznego. Poniżej mój apel do nich.
Stajecie po stronie zła i jeszcze mówicie, że bronicie dobra. Propagujecie relatywizm i nie broniąc wartości chrześcijańskich prezentujecie bankructwo swojej wiary i to w imię fałszywej tolerancji. Jakie to pokłady pychy i hipokryzji trzeba mieć w sobie i łączyć je z wizją świata tak oderwaną od rzeczywistości. A na dodatek jeszcze nazywać siebie zwykłymi księżmi. O ile się orientuję, to żaden z autorów listu (nie mówię o wszystkich podpisujących) nie był nigdy proboszczem na parafii i nie uczestniczył w życiu duchowym i religijnym zwykłych wiernych a przydałoby się. Wtedy zrozumielibyście, że język Kościoła powinien być językiem prostych słów, które dają do myślenia. Dlaczego piszecie Apel w takim momencie, kiedy kościoły są profanowane, atakowani są księża a wy nawet do tego się nie odnosicie. W dniu w którym opublikowaliście ten list występując w obronie tzw „Uchodźców”, których nie ma w Polsce, a ci pseudouchodźcy dokonali w trzech miastach Francji ataków na spokojnych obywateli a w Nicei jednej z trzech ofiar w kościele ucięli głowę. Czyż nie jest to znak jak głęboko się mylicie. Czy ktoś z was ten bezprzykładny akt nienawiści potępił? To wy jesteście zaangażowani politycznie. Ponadto stajecie po stronie anarchii i nienawiści. Mówicie o zepsuciu w kościele, o pedofilii, tak one są i trzeba je wytępić, ale słowem nie wspominacie o homoseksualizmie, który jak rak toczy polskie duchowieństwo. Aborcja jest grzechem i choćby setka profesorów teologii twierdziła inaczej, grzechem pozostanie według nauki kościoła i prawa naturalnego. Piszecie o „radykalnym przeciwstawieniu się nierównemu traktowaniu mężczyzn i kobiet”. Przez kogo? Kościół? Kościół, który zawsze był ostoją dla prześladowanych? Powiedzcie to kobietom, które głównie zapełniają nasze kościoły. Jednak przekaz ten można odczytać i w ten sposób że, jest to subtelnie nawiązanie i akceptacja hasła podnoszonego na protestach „stop piekła kobiet”. Tylko czy ono jest prawdziwe. Opowiadacie się za fałszywą retoryką protestujących, faktycznie przejmujecie ich poglądy. Mity wrogów kościoła przyjmujecie za prawdę a prawdy wiary mają być podporządkowane duchowi czasów. Czy to miałoby być punktem wyjściowym do dialogu, którego protestujący wyraźnie nie chcą? Koniecznie chcecie pójść drogą kościołów protestanckich, które stoją teraz puste? Przejęły i zaakceptowały wszystkie nowinki świata współczesnego i boją się wypowiadać w sprawach moralności i wiary oraz prezentują teraz „słuszne” poglądy. Tego chcecie? Miejcie odwagę i wyjdźcie do protestujących, przedstawcie się, że jesteście księżmi z kościoła otwartego i chcecie dialogu, przedstawcie swój manifest, zobaczymy czy dopuszczą was do głosu.
I nie nazywajcie zrywu Solidarności rewolucją, my wystąpiliśmy w imię wartości opartych na fundamencie wiary, patriotyzmu i odpowiedzialności. Rewolucji dokonuje mniejszość, my byliśmy większością i nie stosowaliśmy przemocy. Ponadto przywoływanie ruchu Solidarność w kontekście barbarzyńskich protestów jest co najmniej niestosowne. Nie ma żadnej analogii pod każdym względem. Sens żywi się kontekstem (nie pamiętam kto to powiedział). W apelu używa się słowa wytrychu „dyskryminacja” należącego do żelaznego repertuaru lewicy. W istocie są przez nią traktowanego instrumentalnie służy raczej wymuszaniu przywilejów. Dyskryminacja w naszym kraju jest konstytucyjnie zakazana natomiast niesprawiedliwości jest ciągle wiele.
Dość kuriozalnie brzmi wezwanie „zatrzymać dewastację naszej planety” Czyżby adresatem byli polscy wierni kościoła katolickiego i polski rząd? Niektórzy z sygnatariuszy żyją dostatecznie długo, żeby nie wiedzieć jak kiedyś wyglądał Śląsk, jakie ścieki płynęły rzekami, ile było dymiących kominów, jak było mało oczyszczalni ścieków. Część sygnatariuszy dużo podróżuje, nie wierzę żeby nie widzieli zanieczyszczonych wybrzeży w Azji, Afryce czy Ameryce Łacińskiej.
Jaki był cel tego listu? Jeśli chcieliście zadowolić mainstreamowe media to wam się udało, jeśli zdenerwować zwykłych wierzących to też się udało. Jeśli okazać, że stoicie poza strukturą kościelną i chcecie podziału Kościoła, to myślę że biskupi zrozumieli. Czy może chodziło o coś innego? Czy tym apelem umocniliście może kogoś w wierze?
Jedyny pozytyw jaki znalazłem to wezwanie do tworzenia przestrzeni zaufania i nadziei dla zagubionych i poszukujących, co mam nadzieję sygnatariusze listu zrealizują pierwsi. Verba docent, exempla trahunt.
Dodaj komentarz