Kulturalna rozmowa

wpis w: Solidarność | 0
Laurka od SBeków

Dwudziesty trzeci grudnia 1981 roku, osiem dni od zakończenia strajku w Polkolorze. Wracam do domu z pracy około 15.40. Wjeżdżam windą, otwieram kluczem drzwi – nie zdążyłem ich zamknąć, ktoś wstawia stopę między drzwi i futrynę a potem pcha gwałtownie drzwi w moją stronę. Wpada 3 rosłych facetów. Nie pamiętam już czy dwóch mundurowych i jeden cywil czy odwrotnie. Pan pójdzie z nami. Mówię, że dobrze tylko zostawię kartkę żonie, że zabrała mnie milicja. Nie zezwalają. Chcę iść do toalety, żeby zostawić jakiś znak – również nie zezwalają. Wychodząc kopię szafkę z butami. Buty wypadają na podłogę. Nie reagują. Zamykam drzwi. Wiozą mnie na Rakowiecką. Prowadzą dość długo przez jakieś korytarze i sadzają w jakiejś dziwnej poczekalni gdzie pod ścianami stoją metalowe krzesła chyba przytwierdzone do podłogi z drewnianymi siedziskami. Upływa około godziny, czekają żebym skruszał. Wreszcie wygląda zza drzwi facet w cywilu i mówi zapraszam. Wchodzę, sadzają mnie na miękkim fotelu przy ławie. Po drugiej stronie siedzi jeden UBek, przy biurku drugi. Ten w fotelu będzie grał dobrego a ten przy biurku ostrego i groźnego. Częstują papierosem. Mówię, że nie palę. Zaczyna ten w fotelu. Po co mi to wszystko, przecież zostałem oszukany przez cynicznych graczy, którzy dla swoich szkodliwych dla Polski celów szkodzą Polsce. Milczę. Zadają pytania dlaczego nie zakończyłem działalności związkowej, naruszam przepisy stanu wojennego. Oni wszystko wiedzą, wiedzą z kim się kontaktuję, kto pisze i rozrzuca ulotki w zakładzie, kto zrywa ogłoszenia komisarza – pułkownika Wierzchowskiego. Gdzie jest biblioteka związkowa, gdzie dokumenty i pieczątki? Milczę. Ten przy biurku zaczyna mi grozić. Za zorganizowanie i kierowanie strajkiem grozi mi nawet 10 lat więzienia, chyba nie chcę nie oglądać córki przez tak długi okres. Milczę dalej. Trwa to około dwóch godzin. Wychodzą się naradzać. Na przemian wchodzą i wychodzą. Raz jeden raz drugi  coś tam gada. A ja myślami jestem gdzieś daleko. Przypominam jak moja córeczka trzy lata wcześniej mocno mnie obejmowała i ściskała kiedy po prawie czteromiesięcznym pobycie w USA wróciłem do domu. Przypominam jej rysunek i napis Będziemy strajkować pisany ręką pięcioletniego dziecka. Ten łagodny przypomina, że miał dziewczynę z liceum, które ukończyłem. Chce pokazać, że jest bratnią duszą. W miejscu skąd pochodzę są sami porządni ludzie, co ja mam wspólnego z ludźmi, którzy chcieli podpalic Polskę, szykowali zamachy.  Wchodzi ostry i mówi, że ode mnie zależy czy wrócę na święta i Wigilię do domu. Kończy wypowiedź pierwszego – W piwnicach Zarządu Regionu na Mokotowskiej znaleźli pałki i broń. Bujak organizował trójki, które miały dokonywać napadów. Nie wytrzymuję i mówię, że jeśli znaleźliście broń to podrzuconą przez was, to wszystko są prowokacje, nikt normalny wam nie uwierzy w takie bzdury nawet partyjnych już nie przekonacie. Znowu zaczęli zadawać pytania, odpowiedziałem zgodnie z instrukcją zawartą w „Małym Konspiratorze”, że będę odpowiadał tylko w sytuacji gdy będę mógł przejrzeć protokół i nanieść swoje poprawki. Przepychanki trwały jeszcze około półtorej godziny. Na koniec powiedziałem, że kiedyś Polska będzie wolna a historia uczy, że wszystkie reżimy oparte na przemocy upadają. Wypuścili mnie 10 po dziesiątej, kiedy zaczęła się już godzina policyjna. Jakimś cudem dojechałem szczęśliwie autobusem do domu.

Od momentu kiedy dostałem z IPN dokumenty „sprawy operacyjnej o kryptonimie „Dama” ” (moja teczka osobowa została zniszczona) i przeczytałem zamieszczony dokument ciągle się zastanawiam dlaczego przesłuchiwało mnie dwóch podpułkowników: A. Dudziński i H. Połeć z Wydziału I Departamentu II MSW. Skąd tak wysoka ranga? Może ktoś kto przeczyta ten tekst będzie wiedział.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *