Angkor Wat

wpis w: Podróże | 0

Można mieć różne pasje. Najlepiej żeby przekraczać granice możliwego. W młodości jeszcze za komuny, po przeczytaniu wielu książek historycznych, z archeologii, historii cywilizacji, postanowiłem, że pojadę do tych wszystkich miejsc, które były kolebką różnych cywilizacji. Było to marzenie ściętej głowy, bo w owym czasie uzyskanie paszportu jak i zdobycie wystarczających środków materialnych na wyjazd przekraczało możliwości ludzi „ustawionych”, tym bardziej nieosiągalne dla biednego chłopaka z prowincji. Jednak los i przekonanie, że chcieć to móc, sprawiły, że jak do tej pory nie odwiedziłem jeszcze tylko Mohendżo Daro, Mezopotamii i Peru, z przyczyn ode mnie niezależnych. I co ważne wszystkie moje dotychczasowe wyprawy wcale nie były kosztowne. Wtedy wydawało mi się, że najtrudniej będzie dotrzeć do Angkor Wat w Kambodży, ale dzięki otwarciu granic i unormowaniu sytuacji politycznej w tym kraju udało mi się tam pojechać w 2015 roku. Zanim to nastąpiło, pilnie śledziłem wydarzenia polityczne w tym kraju, dramatyczną dyktaturę Czerwonych Khmerów pod przywództwem Pol Pota i wymordowanie 3 milionów mieszkańców w imię obłędnej ideologii, walkę o powrót do władzy Sihanouka i informacje o niszczeniu zabytków.

W sumie to średniowieczni Khmerowie nie stworzyli odrębnej cywilizacji, ale u szczytu swojej potęgi zbudowali szereg świątyń hinduistycznych, które stały się perłami architektury, zostały porzucone (za wyjątkiem Angkor Wat) po upadku Królestwa Khmerów, porosły dżunglą, dzięki czemu przetrwały do naszych czasów, ponownie odkryte w XIX wieku, zostały oczyszczone z drzew i są systematycznie restaurowane. Dawna stolica Angkor (oznacza miasto) znikła, zostały tylko kamienne świątynie. Po domach mieszkalnych i pałacach nie pozostało najmniejszego śladu, wiele budowli świątynnych rozsypało się poprzerastane korzeniami potężnych drzew bodha (pod takim drzewem siadywał Budda, dlatego są uważane za święte.

Najlepiej zachował się kompleks Angkor Wat zajmujący znikomą część dawnego miasta, nadał w ten sposób nazwę całemu obszarowi, ale największy obszarowo jest Angkor Thom z centralna świątynią Bayon. Oprócz nich są jeszcze cztery inne kompleksy: Angkor Prasat, Angkor Ta Prohm, Angkor A Prasat Bakong, Preah Khan i szereg pomniejszych – wszystkie na obszarze kilkunastu km kwadratowych. Ogrom kompleksów najlepiej widać z samolotu gdy ląduje się na lotnisku w Siem Reap oddalonym o 8 km od Angkor Wat. Nie da się wszystkiego obejrzeć w ciągu jednego dnia ani też 3 dni. Bilety można kupić na jeden, trzy lub siedem dni. Wypożyczyłem rower i myślałem, że będzie nim łatwiej  dotrzeć wszędzie, ale okazało się, że można nim przejechać z jednego miejsca do następnego, natomiast nie można poruszać się po kompleksie i mimo, ze niektóre świątynie znajdowały się w jednym  ciągu oddzielone od siebie pasem dżungli, trzeba było wracać do wejścia i objeżdżać dopiero co zwiedzany kompleks świątynny, żeby dotrzeć do następnego. Na zwiedzanie samego Angkor Wat należy poświęcić jeden dzień i najlepiej zacząć wczesnym świtem, żeby zobaczyć wschód słońca nad wieżami (gopurami) świątyni lub odwrotnie obejrzeć zachód słońca, oba wywołują niesamowite wrażenie. Angkor Wat leży najbliżej Siem Reap (6km)

Część drogi jest bita (czerwony pył zatyka i wdziera się wszędzie). Dwa km przed kompleksem znajdują się zatłoczone kasy, gdzie w kolejkach spędza się około pół godziny. Prostokątny kompleks zorientowany na zachód jest ogromny, zewnętrzne mury – galerie mają ponad 3km długości, otacza je fosa przecięta groblą po której wchodzi się na teren świątyni. Po przejściu murów zewnętrznych mija się dwa symetrycznie położone lustrzane baseny i dochodzi do murów wewnętrznych, które również są galeriami, na które trzeba się wspiąć po schodach. Galerie te sa wyższe od poprzednich, tak, ze ma się wrażenie ciągłej wspinaczki. Poziom wewnętrznej galerii tworzy platformę na której znajduje się właściwa świątynia również otoczona galerią, wysoka na ponad 60 metrów i zwieńczona 5 wieżami, które wyrastają z ostatniej najwyższej platformy na która można wejść.

Legenda mówi, że świątynia została wybudowana w ciągu jednej nocy prze boskiego architekta i miała służyć jako mieszkanie dla syna boga Indry. Ostatecznie została poświęcona Wisznu i jej pierwotna nazwa brzmiała Święty Przybytek Wisznu. Jej kształt odtwarza mitologiczną górę Meru – siedzibę bogów tak jak Olimp u Greków. Król, który zlecił budowę na początku XII wieku miał zamiar jak to było w zwyczaju przeznaczyć ją na swoje mauzoleum po śmierci, ale do tego nie doszło i pod koniec wieku świątynia została przejęta przez wyznawców Buddy, którym służy do dziś. Co ciekawe świątynia nigdy nie była opuszczona, jedynie intensywność praktyk religijnych była różna w poszczególnych okresach. Zaraz po ukończeniu została splądrowana przez wrogów Khmerów, ale szybko ją odbudowano, jednak stolice przeniesiono kilka km  na północ do Angkor Thom, które bezwzględnie również trzeba odwiedzić. Obecnie w świątyni mamy do czynienia ze swoistą koegzystencją hinduizmu i buddyzmu. Sytuacja przypomina znaną nam z kościołów wczesnośredniowiecznych we Francji, Włoszech i Niemczech – jest  bardziej pustym muzeum niż miejscem kultu. Godne uwagi są płaskorzeźby w galeriach, mimo, że mało osób przy nich się zatrzymuje. Mnie przypominały one reliefy w świątyniach Abu Simbel w Egipcie, też sławią walki królów a w tym wypadku przedstawiają też sceny z eposów indyjskich RamajanyMahabharaty. Jeden przedstawia interesujące zdarzenie „Ubijanie Morza Mleka” przez bogów i demonów przy użyciu węża Naga aby wydobyć z głębin eliksir nieśmiertelności W galeriach i na różnych poziomach świątyni ściany zdobi wiele przeróżnych płaskorzeźb. Najwięcej jest Devat i Apsar.

Tu wyjaśnienie kim one są. Dewaty, najogólniej rzecz ujmując,  są to bóstwa męskie i żeńskie niższej rangi. Nad nimi są bogowie czyli Deva. (Co ciekawe to słowo w sanskrycie jest praźródłem nazw bogów w językach europejskich, np. Dzeusa czy Dziewa w staropolskim czy litewskim). Ich znaczenie ewoluowało począwszy od materialnych bóstw przyrody do bóstw reprezentujących duchowy aspekt każdego przejawu ludzkiej działalności czy wręcz czynu. Apsary w architekturze przedstawiane w ekspresyjnym tanecznym ruchu, w mitologii hinduskiej są to mieszkanki nieba, tancerki i śpiewaczki, których celem jest zaspokajanie przyjemności bogów i mężczyzn. Są one uosobieniem piękna, zmysłowości i elegancji i mistrzyniami sztuki tańca oraz kusicielkami na usługach bogów. Coś w rodzaju naszych aniołów, ale z wyraźnym pierwiastkiem seksualnym.

Zespół świątynny Angkor Wat stał się wzorcem dla całej Azji Południowo Wschodniej i wyznacznikiem osiągnięć architektury sakralnej. Zarówno w Phnom Penh jak i w kompleksie świątynnym przy pałacu królewskim w Bangkoku znajdują się jego makiety.

Makieta  świątyni  Angkor Wat w Bangkoku w pałacu krolewskim                                                    

Warto w tym miejscu wspomnieć o świątyniach Majów na Jukatanie. Mniej więcej ten sam okres świetności, zbliżona szerokość geograficzna, ale kolosalna różnica w jakości na korzyść Khmerów.

 

Makieta świątyni Angkor Wat na terenie pałacu królewskiego w Phnom Penh                                  

Mnie to miejsce urzekło. Nie bez znaczenia był też kontrast między prymitywizmem otoczenia a wyrafinowana sztuką architektoniczną budowli z dwunastego wieku. W przyszłości opiszę inne zespoły świątynne na tym obszarze.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *