Pozwoliłem sobie na takie zestawienie, bo wydaje mi się, że ono najtrafniej odzwierciedla obecną sytuację, jakie siły targają Stanami Zjednoczonymi i o co idzie bój. Tu nie chodzi o jakieś błahe sprawy, rzecz dotyczy fundamentów naszej cywilizacji, porządku światowego, szeroko rozumianej wolności, czy zwycięży totalitaryzm czy utrzyma się demokracja. Czy USA pozostanie potęgą, czy przestanie być hegemonem, czy dotychczasowy system wartości zostanie obalony a świat ogarnie chaos czy na długie lata utrzyma się chwiejna równowaga przed ostatecznym przesileniem. Używając marksistowskiego określenia rozpoczęła się walka na śmierć i życie między siłami „postępu” a siłami „reakcji”. Siły postępu zabrnęły już tak daleko, że aby domknąć swoją dominację i stworzyć nowego człowieka muszą użyć przemocy a z drugiej strony milcząca większość zaczyna rozumieć a w USA już zrozumiała, że w obronie dotychczasowego porządku, stylu życia, obyczajowości i wartości muszą podjąć walkę. Pokazały to rozruchy przed Kongresem w Waszyngtonie. Trwająca „zimna wojna kulturowa” właśnie teraz na naszych oczach przechodzi w nową fazę – przeradza się w prawdziwą walkę. Prezentując te swoje spostrzeżenia, wcale nie pochwalam sprawców zamieszek w Waszyngtonie, powołuję się jedynie na obce mi zasady determinizmu historycznego z których wynikają nieuniknione zjawiska. To co jest na powierzchni i obecnie dzieje się w Waszyngtonie jest jednym z objawów dużo głębszych podziałów społecznych i politycznych. Trump i jego zwolennicy skumulowali nastroje większości Amerykanów niezadowolonych ze zmian obyczajowych i kierunku w którym zmierza Ameryka. Oczywiście ta większość nie popiera w całości Trampa a na pewno rozruchów ze względu na nieakceptowalne metody postępowania stosowane przez nich, ale z chwilą wyklarowania się stanowiska stron i lepszego rozpoznania ich celów oraz okoliczności działania ugrupowanie to będzie zyskiwała na poparciu. Wiele będzie zależało od jej determinacji i metod działania. Tu rola Trampa jest kluczowa. Cechy charakteru tego człowieka są dużą przeszkodą w przyciąganiu umiarkowanych zwolenników, tylko rodzi się pytanie czy ktoś inny by sprostał tak wymagającemu zadaniu. Jednak w czasie pełnienia swojej funkcji przeszedł zadziwiającą metamorfozę z człowieka indyferentnego religijnie przemienił się w obrońcę religii i tradycyjnych wartości oraz zwolennika wolności i równości. On na pewno wie jakie wyzwania stoją przed nim, jeśli oczywiście podejmie się tego zadania. Trzeba zbudować alternatywne media społecznościowe, a na to potrzebne są środki i umiejętności organizacyjne – on to ma jak również świadomość konieczności takiej budowy. Przesłanie „Make America Great Again” już ma, struktury również posiada o czym świadczyły demonstracje jego zwolenników w wielu miastach Ameryki. Przeciwnik jest również dobrze znany i zdefiniowany: Barbarzyńcy są wśród nas tylko tym razem to nie dzicy Hunowie tylko hunwejbini z amerykańskich uniwersytetów, posługują się niezrozumiałym dla nas językiem i składają ofiary odrażającym bożkom. To wielkie korporacje jak Twitter, Facebook, Google, Microsoft i inni, które szybko opanowały umiejętności manipulowania pozbawionym wiedzy społeczeństwem smartfonowym. I państwa totalitarne, które zaskakująco dobrze sobie radzą w nowych realiach a Chiny wręcz kreują te realia i przejmują gospodarkę światową. A to wszystko osłania i napędza konsumpcjonizm wykreowany na prawdziwe a nie marksistowskie „opium dla ludu”.
Wiele też będzie zależało od Bidena czy spowolni on rewolucję i zajmie się umacnianiem i utrwalaniem zdobyczy, czy jak na rewolucjonistę przystało, będzie szybko dążył do całkowitego zwycięstwa. Jedno jest pewne, konflikt nie wygaśnie i zwrotów akcji będzie wiele, kto zwycięży ciągle nie wiadomo możliwych scenariuszy jest wiele, ze względu na wiek protagonistów najpewniejsza jest zmiana przywódców a dla samych Stanów Zjednoczonych czarny scenariusz to ponowna wojna secesyjna a na pewno mamy kolejne sygnały i symptomy upadku imperium i jest prawie pewne, ze USA z tego się nie podniesie, bo nawet jak się ma najlepszą broń na świecie a nie ma na zapleczu ludzi zjednoczonych wokół jednolitego systemu wartości to żadnej wojny się nie wygra.
Chyba, że „new deal”?
Awoman.
P.S. Życie dopisało dalszy ciąg. Człowiek, którego zdjęcie zamieszczam poniżej nie dopuścił do wypowiedzi publicznej, de facto ocenzurował prezydenta Stanów Zjednoczonych w jego własnym kraju. Czyż nie jest to najlepszy dowód, że USA przestały być potęgą a korporacje rządzą światem? Tenże człowiek, którego majątek obliczany jest na ponad 68 mld dolarów twierdzi, że :
„Facebook was not originally created to be a company. It was built to accomplish a social mission – to make the world more open and connected.”
„Our philosophy is that we care about people first.” – stworzył największy na świecie system śledzenia ludzi w ramach oczywiście troski o tych ludzi.
Rozpoznano u niego daltonizm, najgorzej, że ten daltonizm rozciąga się na ideologiczne czarno- białe widzenie świata i rzeczywistości.

Dodaj komentarz