ARMENIA KONTRA CYWILIZACJA TURAŃSKA

wpis w: Podróże, Polityka | 0

Ponowny wybuch walk w Górskim Karabachu skłonił mnie do kolejnego wpisu o Armenii i Ormianach. Najpierw pisałem o książce „Czterdzieści dni na Musa Dag” i masakrze Ormian przez Turków w 1915 roku. Potem pisałem o pięknie położonym klasztorze Norawank w południowej Armenii. Pora odnieść się do konfliktu i zarysować sytuację geopolityczną Armenii i pułapkę w jakiej się znaleźli czy znajdują Ormianie.

Ruiny najstarszej katedry w Zwartnoc

Odbudowana świątynia Zoroastra w Garni

Minaret odbudowanego za pieniądze irańskie meczetu w Erywaniu

Klasztor Sewanewank nad jeziorem Sewan

Armenia jest obecnie w bardzo trudnej sytuacji. Skazana jest na sojusz z Rosją, ma na swoim terytorium potężną ciągle rozbudowywaną rosyjską bazę wojskową (doskonale widoczna z klasztoru Khor Virap), tylko nic dobrego z tego nie wynika. A to dlatego, że Rosjanie traktują Armenię instrumentalnie. Baza spełnia dwie funkcje: chroni przed Turcją , ale i blokuje demokratyzację i usamodzielnienie się Armenii. Ormianie z którymi rozmawiałem doskonale zdają sobie z tego sprawę. Ormianie, którzy mają tradycyjnie dobre stosunki z Iranem, nie mogą również liczyć na Iran, bo kraj ten ma około 30 procentową mniejszość azerską.

Jeśli by się wczuć w duszę tożsamościową Ormian, w to co ich konstytuuje, to pierwsze co rzuca się w oczy to bezmiar krzywd jakie doznali przez wieki.

Najgorsze jest to, że o dzisiejszym kształcie terytorium Armenii decydowali bolszewicy, oni nie zamierzali ratować Armenii chrześcijańskiej w jej historycznym kształcie. Jeszcze w 1920 roku Armenia mogła być w granicach z Wanem, Karsem , starożytną stolicą Ani i Araratem. Dla Lenina ważniejszy był sojusz z Turcją Ataturka, więc szedł na ustępstwa kosztem zajętej Armenii. A kolei Stalin poszatkował Zakaukazie i dokonał takiego jego podziału, żeby skłócić ludy je zamieszkujące. Ararat położony obecnie tuż przy granicy po tureckiej stronie widoczny jest w Erywaniu i Eczmiadzinie (obecnej i dawnej stolicy Armenii), tkwi jak memento, jego widok nie pozwala zapomnieć o tej świętej górze dla Ormian i utraconej Zachodniej Armenii z jej dwunastu prowincjami. Jeśli by szukać tu jakichś analogii, które pozwoliłyby lepiej zrozumieć bagaż doświadczeń i sytuację Ormian to nasuwają się trzy przykłady z tym, że będą one grubym przybliżeniem, bo skala i okres cierpień innych nacji była dużo mniejsza i krótsza. Pod względem utraty terytorium Węgry (Siedmiogród) i Serbię (Kosowo) spotkał ten sam los i poniekąd Polskę. A ludobójstwo dokonane na Ormianach miało taki sam cel dokładnie jak Holocaust Żydów. Podobieństw między Żydami i Ormianami jest dużo więcej, oba narody tworzyły elitę handlową, rzemieślniczą i naukową w krajach, w których zamieszkiwali.

Plac Republiki w Erywaniu

Park przed Kaskadą w Erywaniu

Po 1992 roku w Nachiczewaniu azerskiej esklawie położonej między Armenią a Turcją zniszczono wszystkie klasztory i cerkwie ormiańskie a nawet ormiańskie cmentarze na których było dwadzieścia osiem tysięcy chaczkar (pięknie rzeźbionych krzyży na płytach nagrobnych), które też rozbito. Czego mają się spodziewać Ormianie jeśli Górski Karabach zostanie zajęty przez Azerów? Z doświadczenia wiedzą, że 300 tysięczną społeczność Ormian z Górskiego Karabachu czeka eksterminacja i wypędzenia a ich dziedzictwo kulturowe zostanie bezpowrotnie zniszczone. Tak się stało najpierw w Turcji. W prowincjach Wan i Urmia było więcej dużo wspanialszych klasztorów ormiańskich niż w dzisiejszej Armenii. Żaden obecnie nie istnieje. Wokół katedry w Eczmiadzinie widziałem wystawę prezentującą stare zdjęcia niektórych z nich i ich stan obecny. W prowincjach tych Ormianie stanowili większość, drugą liczebnie nacją byli Kurdowie a Turcy należeli do mniejszości. Wielkie jeziora Sewan, Wan i Urmia były ormiańskie.

Jezioro Sewan widziane z niegdyś luksusowego Domu Twórczości Pisarzy

Góry i wąwozy wokół Garni

Achtala klasztor nad kanionem rzeki Debet

Alaverdi, wymarłe przemysłowe miasto, kopalnia i huta miedzi

Trzeba wiedzieć, że Ormianie pamiętają masakrę Ormian w Baku dokonaną w tym samym czasie co w Turcji.

Kto myśli historycznie i kto rozważa tożsamościowe aspekty ten dostrzega bliskość i pewne podobieństwo losów Ormian i Polaków. My i oni skazani jesteśmy na ciągłą walkę o przetrwanie. My i oni byliśmy podbici, z tym że oni znacznie dłużej. My i oni mamy potężnych sąsiadów o zapędach imperialnych, sąsiadów, którzy nie pominęli żadnej okazji, aby upokorzyć i prześladować słabszego. I istnieje ten sam rys psychologiczny prześladowców. I Turcy i Rosjanie uważają, że ich ofiary psują im opinię, że są nieobiektywni, że epatują wyolbrzymionymi cierpieniami i że sami sprowokowali swój los. W pierwszej Rzeczypospolitej mieszkało sporo Ormian na kresach południowo wschodnich. To oni prowadzili handel z Imperium Ottomańskim i dalej z Persją sprowadzając z stamtąd broń i luksusowe produkty, to oni w większości byli tłumaczami w polskich poselstwach do Stambułu. Wreszcie mieli dwie katedry we Lwowie i Kamieńcu Podolskim. Lwowska się ostała a kamieniecka została wysadzona przez Sowietów.

Uliczna sprzedaż mięsa i wypiek chleba

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Młodzież szkolna uświetniająca dni Dilidżanu

Ormianie są małym narodem obecnie, Armenia liczy zaledwie trzy miliony mieszkańców to tyle co Litwa. Na emigracji jest ich ponad trzykrotnie więcej. Starożytne wielkie państwo, pierwsze królestwo chrześcijańskie, gdyby nie agresywna Turcja osmańska, Armenia byłaby państwem wielkości obecnej Polski. Wędrując po Armenii dumę z dawnej wielkości, wspaniałej kultury widać na każdym kroku, ale frustrację i poczucie słabości odczuwa jeszcze mocniej. Wszyscy moi rozmówcy zdawali sobie sprawę ze swego położenia jako narodu. Ale również wielu demonstrowało sporą tęsknotę za czasami sowieckimi, kiedy utożsamiali się z potęgą Rosji, tęsknią również za tamtejsza stabilizacją i swoistym bezpieczeństwem socjalnym. Przeciętny mieszkaniec prowincji nie dostrzega jeszcze korzyści z niepodległości ani kulawej demokracji. Wszyscy z którymi rozmawiałem zazdrościli nam osiągnięć po zmianie systemu i dobrobytu jaki osiągnęliśmy i byli całkiem dobrze zorientowani w sytuacji w Polsce.

Winnica w Areni

Turcja weszła na ścieżkę imperialną i przynajmniej do śmierci Erdogana z niej nie zejdzie. Wytrwale i konsekwentnie odbudowuje cywilizację turańską o której pisał  nasz historyk Konieczny. Erdoganowi marzy się nowe Imperium Ottomańskie. Robi to zręcznie rozpychając się i wykorzystując słabość Zachodu. Chce ściągnąć pod swoje skrzydła wszystkie kraje tureckojęzyczne, a więc Azerbejdżan, Uzbekistan, Kazachstan, Turkmenię i Kirgizję i nawet Mongolię. Marzeniem byłaby Federacja, ale to jest nierealne, więc Turcja będzie dążyła co najmniej do integracji gospodarczej tej strefy i być może do luźnego związku wojskowo-wspólnotowego. Turcy będą szukali każdej możliwości, każdej okazji, żeby poszerzyć swoje wpływy. Będą wyszukiwali zadawnione konflikty i je ponownie rozbudzali, żeby potencjalny sojusznik zwrócił się do nich o pomoc. Będą prowadzili wojny proxy. Dżihadyści, ochotnicy i drony już czekają. Od ubiegłego roku Turcy dokonali inwazji na kurdyjską część Syrii i dokonują tam eksterminacji Kurdów, wspierają separatystów w Libii, naruszają wody terytorialne Grecji i Cypru szukając tam gazu i ropy. Turcja członek NATO stosowała groźby i podjęła próbę zastraszenia wobec innego członka NATO – Grecji. Stany Zjednoczone haniebnie wycofali się z Syrii zostawiając swoich sojuszników Kurdów syryjskich na pastwę Turków. Jedynie Putin, który jest wzorem dla Erdogana zareagował. Na razie Erdogan i Putin prowadzą ze sobą grę, obaj chcą osłabić Zachód więc aktualnie są sobie wzajemnie potrzebni. Dopóki mogą zagryzać bezbronne owce, będą współpracować tylko od czasu do czasu jeden warknie na drugiego czy to zestrzeliwując samolot czy też likwidując rakietą pluton wojsk. Ale Rosja jest świadoma wyzwania, które Turcja jej rzuca i chyba będzie musiała dopuścić Turcję do pozycji gwaranta pokoju w regionie.

Ratując Górski Karabach Armenia wpadła w pułapkę, której nie mogła uniknąć. W1992 pokonała Azerbejdżan, który był wtedy słaby, skorumpowany i nie dysponował pieniędzmi. Teraz jest bogaty, uzbrojony (kupuje broń w Rosji, Izraelu i Turcji) i dyszy żądzą zemsty mając poparcie Turcji i póki co ambiwalentny stosunek Rosji do wojny. Podobno drony tureckie (całkowicie tureckiej konstrukcji i uzbrojenia) sieją spustoszenie w szeregach obrońców. Po drugiej stronie setki ochotników zgłaszają się do obrony Karbachu. Ormianie w 1918 roku odparli inwazję turecką w krwawej bitwie niedaleko Eczmiadzina (coś jak nasz „cud nad Wisłą”), wtedy też przewaga turecka była miażdżąca. Jednak Ormian nie stać na przewlekłą wojnę. Azerowie mają pieniądze z ropy i mogą toczyć wojnę na wyniszczenie tym bardziej, że wojna toczy się na terytorium zamieszkałym wyłącznie przez Ormian chociaż formalnie własnym – od czasów stalinowskich Górski Karabach należy do Azerbejdżanu będąc republiką autonomiczną tak jak Osetia Południowa w Gruzji. Zniszczenie kraju, całego ormiańskiego dziedzictwa kulturowego i wygnanie Ormian jest im na rękę. Jeśli Ormianie nie obronią Górskiego Karabachu, możemy być pewni, że tak się stanie. Chcę przypomnieć jeden istotny rys historyczny zmagań Ormian z najeźdźcami. Klasztory Ormiańskie od zawsze były centrami kultury ormiańskiej. Każdy klasztor posiadał skryptoria w których przepisywano dzieła starożytne: greckie, rzymskie, perskie i arabskie. W każdym zgromadzone były bezcenne manuskrypty. Otóż najeźdźcy najbardziej zawzięcie tropili te biblioteki, torturowali mnichów żądając wskazania miejsca ukrycia manuskryptów – znalezione palili. Obecnie w muzeum manuskryptów w Erywaniu – Matenadaranie znajduje się trzynaście tysięcy ocalałych bezcennych w większości iluminowanych dzieł przejętych z klasztorów i muzeum katedralnego w Eczmiadzinie.

Skrytki na manuskrypty pod posadzką klasztoru w Hachpat

Achtala, Wspaniałe freski z XII wieku w prezbiterium świątyni

Jednak w wydawałoby się beznadziejnej sytuacji Armenii jest jeden jasny promyk czyli bardzo wpływowa diaspora ormiańska głównie we Francji i w Stanach Zjednoczonych. Artyści i milionerzy – dumni ze swego pochodzenia i zręczni w zabiegach o interesy swojego narodu. Tu muszę pochwalić Francję – już zajęła jednoznaczne stanowisko i przestrzegła Turcję, że nie pozostanie obojętna w sytuacji zaangażowania się Turcji w konflikt. Zobaczymy czy konflikt będzie nabierał dynamiki czy powoli wygasał. Najbardziej prawdopodobny scenariusz to wieloletnia jątrząca się destabilizacja.

Gospodarstwo wiejskie w miejscowości Sanhin gdzie jest jeden z najlepiej zachowanych klasztorów

Tekst ilustruję zdjęciami z trzytygodniowej wędrówki po Armenii w 2016 roku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *