Rycina przedstawiająca Troyes w 1634 roku
Dawno temu przeczytałem książkę Teodora Parnickiego „Aecjusz, ostatni Rzymianin”. Siedem lat temu odwiedziłem Troyes (wymawia się Trua) historyczną stolicę Szampanii. Niedawno obejrzałem na kanale historycznym w telewizji program o Hunach i ich przywódcy Attyli. Otóż z tego programu dowiedziałem się, że coraz więcej historyków przychyla się do stanowiska, że Pola Katalaunijskie na których Rzymianie pod wodzą Aecjusza pokonali Hunów pod wodzą Attyli znajdują się nie w okolicy Chalons jak dotychczas uważano a zaledwie sześć kilometrów od Troyes. Na to wskazuje topografia tych okolic odpowiadająca opisom znajdującym się w przekazach historycznych. Ta informacja, zainteresowania wędrówkami ludów i wizyta w Troyes skłoniły mnie do napisania niniejszego postu. A książka Parnickiego znalazła się tutaj, bo wpłynęła na zmianę postrzegania historii, przeciwko czemu początkowo się buntowałem a po jakimś czasie zaakceptowałem. U Parnickiego wydarzenia historyczne są tłem do nakreślenia portretu psychologicznego głównych bohaterów, ukazania ich charakterów, motywacji, podejmowania przez nich trudnych wyborów czy zmierzenia się koniecznościami i przeciwieństwami blokującymi ich dążenia. W powszechnym przekonaniu Hunowie z ich przywódcą są odrażającymi barbarzyńcami – takim wzorcem z Sevres – przysłowiowego okrutnego i odrażającego barbarzyńcy nawet z wyglądu. I tak funkcjonują w przekazach. Parnicki daje obraz bardziej zniuansowany szczególnie samego Attyli i Aecjusza. Attyla pod Troyes dał się ubłagać (przez biskupa) by nie palił miasta i nie niszczył katedry a podczas wyprawy łupieżczej na Italię pod wpływem papieża odstąpił od złupienia Rzymu. Podobnie postąpił z Paryżem chociaż istnieje też legenda, że święta Genowefa, to sprawiła za co potem została patronką miasta wtedy jeszcze nazywanego Lutecją. Ta dygresja o książce doskonale wpisuje się w szerszy kontekst postrzegania konfliktów, wymuszonych przemian i roli propagandy, która nieustannie kreuje fałszywą rzeczywistością. Parnicki pozwolił mi spojrzeć na historię inaczej, przestałem widzieć tylko czarno-biały obraz. Ci po dobrej stronie też nie dotrzymują słowa a ich obecność po dobrej stronie to tylko kreacja dla współczesnych i potomności. Istnieje jeszcze sytuacja, że to potomni tworzą taką dychotomię. A doświadczenie uczy nas, że to zwycięzcy piszą historię, czyli wszystko staje się interesowne. W rezultacie polubiłem czytanie biografii – nie tylko postaci wielkich i szlachetnych, ale również biografie potworów i kreatur a to w celu poznania motywacji ich postępowania.


Na Polu Katalaunijskim w czasie bitwy Aecjusz każe zabić wodza Wizygotów Teodoryka -swojego sprzymierzeńca, bo wykalkulował, że tak będzie korzystniej dla Rzymu. Cesarz Rzymski osobiście zabija Aecjusza, bo przerósł go sławą. Synonim zła Attyla oszczędza Troyes i Rzym choć barbarzyńca, 300 lat później chrześcijańscy już Normanowie palą Troyes doszczętnie. Z kolei motłoch w imię Oświecenia i wolności dewastuje katedrę w Troyes i w dziesiątkach innych miast francuskich w czasie Rewolucji Francuskiej.
Kaplica osiowa w ambicie (obejsciu) katedry
Kaplica Najświętszego Sakramentu w obejściu
Rozeta w jednym z ramion transeptu
Troyes zapisało się również w historii średniowiecznej Francji. Pierwszy biskup jest znany, bo został świętym i nazywał się Amator. Jego następcą był Optatian, który brał udział w soborze w Serdyce (347) czyli obecnej Sofii (o tym już pisałem przy okazji omawiania Sofii). To Rada Miasta w Troyes powołała zakon rycerski templariuszy w 1129r. To tam podpisano traktat pod koniec wojny stuletniej umożliwiający przejęcie korony francuskiej przez angielskiego króla HenrykaV i pozbawiający tronu legalnego następcę. I to tam nastąpiła kulminacja kariery Joanny d’Arc, która doprowadziła do obalenia traktatu i koronacji w Reims następcy tronu jako Karola VII. Troyes podobnie jak Paryż ciężko przeżyło noc świętego Bartłomieja czyli masakrę hugonetów. Tu również konieczne jest sprostowanie: masakry dokonano na rozkaz króla i jego matki Marii Medycejskiej a nie przez katolików, jak się powszechnie podaje i było to uderzenie wyprzedzające gdyż hugonoci zawiązali spisek w celu przejęcia władzy (admirał de Coligny). (to zdarzenie jest na tyle ciekawe, że postaram się o nim napisać w przyszłości).
Miasta francuskie zbudowane są z kamienia, głównie z wapienia i piaskowca, rzadko z cegły. Stąd tak wielkie zaskoczenia gdy się trafia do Troyes do jego historycznego centrum, które okazuje się, że jest drewniane to znaczy wzniesione ze znanego nam pruskiego muru. Wysokie, dwu i trzypiętrowe budynki o szkieletach drewnianych stojące wzdłuż wąskich i krętych uliczek cofają przechodnia i widza w czasy Średniowiecza. Jakim cudem uchowały się one przy tak często zdarzających się pożarach pozostanie tajemnicą mieszkańców. Z zapisków miejskich wiadomo, że do szesnastego wieku pożary nękały to miasto jak wszystkie inne. Katedra w budowie płonęła kilkakrotnie, na przykład dwukrotnie trafiona piorunem. Obecnie cały kwartał jest pięknie odnowiony wraz z dawną żydowską dzielnicą La Medeleine. Partery zajmują restauracje i sklepiki, piętra mieszkania. Dostrzegłem sporo pustostanów i „a vende”, Ale spacer po dzielnicy i podziwianie zabudowy sprawia wielką radość. Według niektórych opisów układ zabudowy historycznej ma kształt butelki od szampana gdzie korkiem zamykającym perspektywę staje się katedra pod wezwaniem świętych Piotra i Pawła. We Francji wielkość i wspaniałość katedr gotyckich zależała od bogactwa i znaczenia miasta. Troyes do XIX wieku odgrywało istotną rolę w historii Francji a jeśli chodzi o zasoby to szampan zrobił swoje. O randze miasta świadczy ustanowienie od początku czyli od trzeciego wieku diecezji w Troyes. Miasto znajdowało się w czołówce miast francuskich budujących Katedrę w nowym gotyckim stylu, bo zaczęli budować w 1200 roku. Ale ponieważ budowa dostawała często zadyszki, budowniczy i fundatorzy mieli możliwość podglądania osiągnięć konkurentów i skorzystania z ich pomysłów, co architekturze katedry wyszło tylko na dobre. Budowa doczekała się pojawienia gotyku płomienistego, który znalazł zastosowanie w fasadach transeptu. Tak jak na każdej niemal budowie katedr popełniano sporo błędów, zawalały się ściany, rozpadały rozety, trzeba było naprawiać i wzmacniać jak np. fasadę, ale przynajmniej sklepienie wzniesiono od razu poprawnie nie tak jak w Beauvais gdzie sklepienie zawalało się trzykrotnie i katedry nigdy nie zakończono w pierwotnym kształcie. Natomiast w Troyes poprzestano tylko na jednej wieży, na drugą zabrakło funduszy.
Saint Jean du Marche Pieta, ołtarz i witraż
Saint Jean du Marche jeden witraży
Saint Pantaleon, prezbiterium, Matka Boska Częstochowska
Bazylika św Urbana kaplica w obejściu
Katedra i pozostałe kościoły w mieście są słynne z najstarszych i najpiękniejszych witraży we Francji. Rzemieślnicy- witrażyści z Troyes słynęli na całą Francję. Szczęśliwie większość witraży z XIII, XIV, XV i XVI wieku uchowała się. Zapobiegliwość i dalekowzroczność kustosza katedry, który zdjął je na czas pierwszej i drugiej wojny światowej uratowała je przed zniszczeniem tak jak w Reims. A w czasie Rewolucji Francuskiej rewolucyjni barbarzyńcy tłukli witraże w dolnej części okien – dokąd sięgali. Skupili się głównie na okradaniu skarbca, wywlekaniu z grobowców zmarłych, niszczeniu relikwii i niszczeniu figur w portalach. Co ciekawe hersztem bandy był jubiler znany z nazwiska. Niszczenie miejsc kultu nie jest wynalazkiem bolszewików jak można by sądzić, pierwsi byli ludzie spod znaku „liberte, egalite i fraternite” Przykładem niech będzie opactwo w Clairvaux. Ktoś kto interesuje się historią Kościoła wie jak wielką rolę odegrało ono w życiu monastycznym i jak ważne reformy przeprowadził święty Bernard. Opactwo i kościół o nieocenionej wartości historycznej i kulturowej zostały całkowicie zniszczone. Osoby związane z Troyes kupiły na licytacji wspaniałe organy z Clairvaux oraz stalle chóru i przewiozły do katedry w Troyes. Uratowano też niespaloną część relikwii i relikwiarza świętego Bernarda. Organy zainstalowano i uruchomiono po ponownym otwarciu katedry w 1802 roku po tym jak zamknęli ją jakobini. Poczynając od połowy XIX wieku w katedrze powadzone są ciągle jakieś prace restauracyjne. Przebudowano transept, wzmocniono fasadę i filary obejścia i zgodnie z obowiązującą modą „puryfikacji” usunięto niektóre fragmenty dekoracji, uznane przez konserwatora za niepasujące. W katedrze pozostało mało figur i obrazów, dużo więcej uratowało się w innych kościołach miasta szczególnie w kościele świętego Pantaleona. W tym barokowym kościele trafia się na niespodziankę, bo za ołtarzem soborowym w dawnym ołtarzu głównym znajduje się w centralnej części obraz Matki Boskiej Częstochowskiej. Warto obejrzeć również pozostałe kościoły (razem 10), wszystkie są stare i wszystkie wyposażone w interesujące witraże. Miłośnik witraży w Troyes znajdzie wszystkie szkoły i wszystkie techniki wykonywania witraży oraz przegląd bogatej tematyki witrażowej. Centrum historyczne nie jest duże, tak jak wszystkie średniowieczne miasta skrojone na ludzką miarę, wszędzie blisko, ruch samochodowy ograniczony, spacer i zwiedzanie stanowią przyjemność, podobnie jak spacer nad Sekwaną. Warto tam pojechać, nie tylko południe Francji jest ciekawe.
Kaplica chrztu w katedrze św Piotra i Pawła Chrzest świętego Augustyna przez świętego Ambrożego zdjęcie ze strony patrimoine
Polecam też wejście na stronę: http://www.patrimoine-histoire.fr/PatrimoineListe.htm , gdzie można obejrzeć zdjęcia i poczytać o najsłynniejszych zabytkach architektury francuskiej.









Dodaj komentarz