BAYON W ANGKOR THOM

wpis w: Podróże | 0

 

Przeciętny turysta wybierając się do Kambodży myśli zazwyczaj o widzianym na wielu zdjęciach Angkor Wat z wielkim kunsztem zbudowanego klasztoru z centralnie położoną świątynią otoczoną trzema pasami murów z galeriami i wielka fosą. Tymczasem na miejscu widzi oprócz fascynującego Wat szereg innych zespołów budowli rozrzuconych na przestrzeni dziesiątków kilometrów kwadratowych. Na początku wszystko się miesza, jest się przytłoczonym ogromem, rozmachem, pewnym przeładowaniem, spójnością i pięknem architektonicznym tych budowli. Trudno zatrzymać wzrok na czymś konkretnym. Jednak z czasem zaczyna się rozumieć styl, założenie architektoniczne, świadomą powtarzalność większości składowych, ścisłe trzymanie się symetrii i podporządkowanie konstrukcji określonemu porządkowi. Z pomocą przewodnika i książek zaczyna się rozumieć zakuty w kamieniu porządek kosmologiczny religii hinduistycznej. Gopury, schodki, tarasy dążą do góry na wzór mitycznej góry Meru, ziemia łączy się z niebem. Płaskorzeźby i ozdoby odzwierciedlają życie bogów, bóstw różnych kategorii, demonów i władców. Dostrzega się harmonię, która towarzyszy pięknu, prawdziwemu pięknu. Jeśli coś się rodzi w głębi człowieka i związane jest z jego poczuciem sensu i wiary zawsze będzie dążyło do doskonałości jak w tym przypadku. Jeśli coś wyrasta z nagiej siły i ideologii, najczęściej jest ciężkie, przysadziste i nieproporcjonalne. Popatrzmy na komunistyczne budowle, typu pałacu kultury, lub na niemieckie z czasów kulturkampfu czy hitlerowskich Niemiec.

 

Do takich absolutnych cudeniek należy Bayon świątynia położona w centrum Angkor Thom ostatniej stolicy wielkiego imperium Khmerów. Że Angkor Thom było niegdyś potężnym półmilionowym miastem nijak się nie da wnioskować z tego co się widzi. Jadąc jak ja rowerem z Angkor Wat w kierunku zachodnim, po trzech kilometrach napotyka się szeroką fosę z przerzuconą nad nią groblą na końcu której jest wysoka typu gopury brama w wysokim na 8metrów murze otaczającym przestrzeń, gdzie niegdyś było ludne tętniące życiem miasto. Teraz jest tam dżungla przecięta drogami i ścieżkami. Z drewnianych domów mieszkańców nic nie pozostało. Na Jukatanie w Meksyku zachowały się chociaż miejsca rozrywki, jak na przykład boiska do gry w piłkę. Tu nic, nawet nie ma pałaców, ostały się tylko założenia świątynne zbudowane z kamienia. A i te cudem, bo po opuszczeniu miasta przez mieszkańców, dżungla nie próżnowała i krok po kroku przez setki lat opanowywała teren. Pozostałości olbrzymich drzew porastających świątynie można zobaczyć w dwóch zespołach Ta Prohm i Preah Khan. Pierwotnie również i człowiek miał znaczący wpływ na zniszczenia, bo powszechnym zwyczajem było niszczenie przez następcę zmarłego władcy jego budowli i wznoszenie na ich miejscu własnych. Rzymianie robili to w skromniejszych rozmiarach: Nowy cesarz przerabiał posągi poprzedniego władcy na swoje usuwając z posągów głowy poprzedników i na ich miejsce montując swoje. Jaka wspaniała oszczędność. Egipcjanie czynili podobnie skuwając imiona poprzednich władców z napisów. Świątyń nie niszczyli tylko je przebudowywali lub rozbudowywali. Khmerowie też oszczędzali. Praktycznie Angkor Wat nigdy nie został naruszony tylko trzykrotnie zmieniono mu oficjalną religię z pierwotnego hinduizmu na buddyzm i z buddyzmu ponownie na hinduizm a w końcu na koegzystencję tych dwu religii.

Świątynia Bayon, która po kolejnym półtora kilometra od przekroczenia bramy wyłania się przed oczami wędrowca miała również to szczęście, że nie była niszczona przez władców a to dlatego, że jest niezwykle piękna i ma niepowtarzalny charakter. Sama świątynia, sanktuarium, jej osiem gopur w murach wewnętrznych, gopury bramne i narożne w murach zewnętrznych są ozdobione na swych szczytach, czasami nawet na trzech poziomach głowami Światowida jak je nazywam czyli skierowanymi w cztery strony świata obliczami najprawdopodobniej władcy – budowniczego Jayavarmana (Dżajawarman) VII. Prasat Bayon jest późniejsza o około sto lat od Angkor Wat. Władca zaczął ją budować pod koniec XII wieku jako przybytek poświęcony buddyzmowi, ale są przesłanki, że na tym miejscu ze względu na jego centralne położenia musiała już istnieć wcześniej świątynia hinduistyczna, potwierdza to kształt budowli wzorowany na mitycznej górze Meru. Historycy i archeolodzy mają o co się spierać. Doliczono się 54 wież i 216 (nie sprawdzałem) twarzy wyrzeźbionych w kamieniu: od monumentalnych kilkumetrowych do niewielkich w granicach pół metra. One to stanowią o niepowtarzalnym pięknie i urodzie tego miejsca. Są przekazy w raportach chińskiego ambasadora z XIII wieku, że niektóre wieże pokryte były złotem co musiało wywierać niesamowite wrażenie.

Wędrówka po galeriach i trzech poziomach tarasów dostarcza niepowtarzalnych i zaskakujących wrażeń. Pilastry są zdobione płaskorzeźbami tańczących apsar a ściany galerii pokryte są płaskorzeźbami przedstawiającymi sceny mitologiczne i historyczne. Część świątyni jest w ruinie, przypuszczam, że z czasem zostanie przeprowadzona rekonstrukcja zniszczonych fragmentów. Tak dzieje się z niektórymi innymi obiektami – widać efekty. Pracują tam ekipy japońskich, koreańskich, chińskich, niemieckich i amerykańskich archeologów. Postawione tablice informują o dokonaniach.

Taras Słoni

Idąc w kierunku południowym od Bayon dochodzi się do miejsca, które obecnie się nazywa placem Królewskim. Od zachodu plac ten flankują dwa tarasy: pierwszy zwany tarasem Słoni i kolejny Tarasem Trędowatego Króla. Tarasy te są prawdopodobnie pozostałościami pałaców królewskich. Lub platform z których król odbierał defilady wojska i przemawiał do poddanych. Ściany tarasów pokryte są, reliefami i płaskorzeźbami. Na tarasy prowadzą monumentalne schody. Warto trochę pobłądzić wśród zakamarków, które tworzą ściany tarasów.

Szpaler figur bogów na grobli prowadzącej do bramy w murach otaczających Angkor Thom

W dwunastym wieku w Polsce, jedyne kamienne budowle, to były niewielkie romańskie kościółki – rotundy i jeden jedyny klasztor cystersów w Lubiążu, w tym samym czasie Khmerowie wznosili kamienne budowle o wysokości do 60 metrów, wykonywali wspaniałe rzeźby i reliefy, stosowali irygację, byli biegli w sztuce wojennej. Warto o tym pamiętać.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *