BORDŻOMI – od Prometeuszowego ognia do carskich wód zdrojowych

wpis w: Podróże | 0

Miałem do wyboru odwiedzić miasto Gori znane jako miejsce urodzin Stalina i nic więcej albo Bordżomi niegdyś modne uzdrowisko w czasach carskich i sowieckich. Zdecydowałem się na to ostatnie, bo Gori to żywy relikt z czasów sowieckich gloryfikujący Stalina a Bordżomi to powiew zdrowia i radości życia połączone z pięknem przyrody. I chociaż zdaje się, że jak na razie miasto ma czasy świetności za sobą, to myślę, że jest to chwilowe. Z czasem dominującą w czasach sprzed niepodległości Gruzji klientelę rosyjską zastąpią lub uzupełnią kuracjusze i turyści z innych krajów.

Most na rzece Mtkwari ( ta rzeka przepływa również przez Tbilisi

Bazar uliczny Bordżomi

Pensjonat w którym mieszkałem w Bordżomi

Widok z tarasu pensjonatu na Bordżomi

Dworzec kolejowy w Bordżomi. Po lewej rozkład jazdy w czasach sowieckich

Tak naprawdę miasto jest całkowicie tworem rosyjskim. W latach dwudziestych XIX wieku w połowie drogi między Chaczuri a Achalciche w wąwozie rzeki po gruzińsku Mtkwari a w atlasach i po rosyjsku Kury odkryto lecznicze wody mineralne. Rodzina carska zapragnęła mieć swój Karlsbad albo Baden Baden, założono więc w tym miejscu miasto Bordżomi, zbudowano letni pałac carski, uruchomiono pijalnię wód. Domy uzdrowiskowe i dacze bogaczy zaczęły powstawać jak grzyby po deszczu. Doprowadzono nawet kolej. Upodobał je szczególnie wicekról Kaukazu Woroncow, Tu mieszkał wraz żoną z domu Branicką. W czasach sowieckich miasto zalała fala kuracjuszy – proletariuszy. Na dworcu zachował się sowiecki rozkład jazdy. Pociągi z kuracjuszami przyjeżdżały z 56 miast Związku Sowieckiego. W parku zdrojowym jest oddzielne stoisko sprzedające kwas chlebowy, a kramy z napisami po rosyjsku oferują miód, wino, nalewki i różnego rodzaju „domasznije” produkty. W części uzdrowiskowej miasta mowę rosyjską słyszy się powszechnie.

Bordżomi Jedna z najładniejszych willi niedaleko parku zdrojowego (wód Mineralnych)

Kolejna willa

Następna willa z czasów carskich

Most na rzece Bordżomi przed wejściem do parku

Przed wejściem do parku zdrojowego

Do części uzdrowiskowej idzie się z miasta przez park miejski, mija pusty dworzec kolejowy, skręca w prawo wzdłuż rzeki Bordżomi dopływu Mtkwari, przekracza jeden z dwóch o ciekawej architekturze mostów i za 2 Gele wchodzi się do parku zdrojowego, który ciągnie się około 3 kilometry wzdłuż rzeki Bordżomi dopływu Mtkwari na dnie wąwozu. Jedna ze ścian wąwozu jest stroma i ma ponad 50 metrów. Na górę można dostać się kolejką linową ze stacji przed wejściem do parku zdrojowego.

Dom zdrojowy jest współczesny, przeszklony połączony z pergolą obrośniętą glicynią. Ujęcie wody leczniczej jest na zewnątrz. Nie byłem w stanie przełknąć szklanki wody z tego źródełka. Jest gorzka i śmierdząca. Nie ma nic wspólnego z powszechnie znaną również w Polsce i bardzo smaczną gruzińską wodą pitną Borjomi. Widocznie woda w źródle uzdrowiskowym ma duże tak stężenie szczawianów i , że nie nadaje się do picia a tylko do katowania.

W parku uzdrowiskowym zabudowania są koszmarne w sowieckim i „wesołmiasteczkowym” stylu, jest dużo atrakcji dla dzieci, kilka miejsc rozrywki. Są alejki spacerowe, można ominąć koszmary i podążyć hen daleko gdie park przechodzi w las górski – znakomite miejsce zachęcające do odpoczynku W październiku nie znalazłem już albo źle szukałem miejsca gdziebym mógł coś zjeść.

W centralnej części parku, po stromym zboczu wąwozu ni to płynie ni to spada w postaci wodospadu strumień wody i wpada do rzeki płynącej dnem wąwozu.

U stóp wodospadu znajdują się fontanny (wtedy nie czynne) i stoi rzeźba Prometeusza trzymającego w rękach ogień. Jak wiemy z mitów greckich Prometeusz był Tytanem. Tytani przegrali wojnę o panowanie nad światem z bogami Olimpu. Prometeusz ulepił z gliny człowieka i tchnął w niego życie a potem nauczył ludzi korzystania z darów ziemi oraz wielu zawodów. Wreszcie wykradł z Olimpu ogień, żeby zanieść go ludziom. To wspieranie ludzi skończyło się dla niego źle, bo Dzeus uwięził go w górach Kaukazu i skazał go na wieczne cierpienie: każdego ranka przylatuje do niego orzeł i wyjada mu wątrobę, która następnie odrasta.

Wygląda na to, że Gruzini uznali iż góra Kaukazu do której Prometeusz był przykuty jest w okolicy Bodżomi i stąd ten pomnik. Niedaleko Kutaisi odkryto w roku 1984 jaskinię o korytarzach długości około 14 kilometrów i ją nazwano też na cześć Prometeusza. Z mojego poprzedniego wpisu o Gruzji można się też dowiedzieć, że w obecnej Gruzji umiejscawiają Kolchidę – jakoś lubią wiązać się z mitologią grecką.

Dom Zdrojowy z ujęciem wody 

Ujęcie wody, żródełko

Przeniosłem się w czasie do carskiego Bordżomi

Prometeusz pod wodospadem

Park Zdrojowy po przejściu dwóch kilometrów

Gruziński miód w słoikach i jeszcze w ramkach i maliny 

                                                                                       Kwas chlebowy

Do Bordżomi przyjechałem autobusem z Mccheta, jest to bardzo dobra malownicza droga. Na przystanku czekały kobiety oferując przyjezdnym kwaterunek. Pierwsze trafienie nie udało się, po obejrzeniu wróciłem na przystanek i za drugim razem dostałem za 15 Eu olbrzymi pokój z oddzielnym wejściem z tarasem ze znakomitymi śniadaniami i dokupionymi obiadami za 12 Gel.

A co najważniejsze dom stał na wzgórzu z którego roztaczał się wspaniały widok na miasto i okolice.

Bordżomi posłużyło mi jako baza wypadowa do Achalciche, w którym jest pięknie odbudowany zamek średniowieczny, do miejscowości Chwertisi gdzie są ruiny potężnej twierdzy położonej całkowicie na uboczu z której to miejscowości trudno się było wydostać oraz do Wardzii skalnego miasta klasztoru w którym mieszkania, cele, kościoły są wykute i tworzą piętra w wysokiej i stromej skale klifu i sięgają daleko w głąb góry. Wędrówka po ciasnych korytarzach w których ledwie mieści się jeden człowiek jest niesamowitym przeżyciem. Problem w tym, że żadne zdjęcie ani film nie są w stanie oddać wrażenia jakie to miejsce wywiera na zwiedzającym.

Zrekonstruowany zamek Achalciche

Ruiny twierdzy Chertwisi

Skalne miasto Wardzia, przejścia między piętrami

Załączam kilkanaście zdjęć z Bordżomi i po jednym z Achalciche, Chwertisi i Wardzii.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *