Buddyzm w klasztorze Kek Lok Si na wyspie Penang

wpis w: Podróże, Religia i sztuka | 0

Tym kim był Raffles dla Singapuru tym Francis Light dla Penangu. Pierwszy założył Singapur, drugi „wycyganił” (obiecywał brytyjską ochronę, której w potrzebie nie udzielił, jak to wiarołomni Anglicy wiele lat później zrobili wobec Polaków) od sułtana Kadahu wyspę Penang i założył Georgetown, jedno z najpiękniejszych miast kolonialnych zbudowanych przez Anglików. Anglicy mieli dobrą rękę do wynajdywania strategicznych miejsc, czasami trudnych klimatycznie czy topograficznie i nie zrażeni trudnościami przekształcali je w w wielkie centra handlowe, ruchliwe porty i urokliwe miasta. Tak się właśnie stało z Georgetown, obecnie należy do najładniejszych, tętniących życiem miast Malezji. Niemałą Zasług mają w tym Chińczycy, którzy swoja pracowitością przyczyniali się do do prosperity miast z dawnej strefy „Strait Settlements” (strefy osad nad cieśniną Malakka do której należały Penang, Malakka, Singapur (południowe wejście) i obecnie nie znane Dinding) dodając im specyficznego, wyjątkowego kolorytu. Wyspa Penang leży u północnego wejścia do Cieśniny Malakka a od od lądu stałego oddziela ją stosunkowa płytka cieśnina przez którą przerzucono już dwa mosty. Georgetown stanowi rzadki przypadek, bo jej wiktoriańska, kolonialna dzielnica jest równie interesująca jak barwna i ruchliwa chińska.

Widok z najwyższego tarasu Klasztoru Kek Lok Si na Georgetown

W tym poście skupię się na dokonaniach Chińczyków na wyspie Penang i w Georgetown. W ostatnich dziesięciu latach przekształcili wyspę w malezyjską Dolinę Krzemową i uczynili Penang najbogatszym stanem Malezji. Innym ich osiągnięciem, ale już bardziej w sferze duchowej jest zbudowanie największego w Azji Południowo-Wschodniej klasztoru buddyjskiego Kek Lok Si, zwanego też „Świątynią Najwyższej Błogości”, który począwszy od końca XIX wieku jest stale rozbudowywany i upiększany. Chińczycy do niedawna stanowili najliczniejszą społeczność miasta, ale w wyniku szeroko zakrojonej i przemyślnej polityki rządu malezyjskiego, preferencji i przywilejów dla społeczności malajskiej jej udział w newralgicznych miejscach Malezji błyskawicznie rośnie. W okresie tworzenia się postkolonialnej Federacji Malajów (późniejszej Malezji) Chińczycy dążyli do niepodległości Penangu tak jak Singapurczycy. Wobec zdecydowanego sprzeciwu Brytyjczyków nie udało im się utrzymać niepodległości w przeciwieństwie do Singapuru, który wystąpił z Federacji. Penang od początku był wielokulturowy a wraz z rozwojem obok Chińczyków osiedlali się tu Tamilowie, Thajowie a nawet Birmańczycy. Muzułmański sułtan Kadah prosił Brytyjczyków o ochronę przed Królestwem Syjamu (tak się wtedy nazywała obecna Tajlandia), które w szczytowym okresie dokonywało ekspansji na południe przy okazji przenosząc buddyzm therawada (odłam buddyzmu najbardziej zbliżony do pierwotnego). Obowiązuje on na Cejlonie, w Tajlandii, Kambodży i Laosie. Wszędzie indziej są zmutowane sekty: w Indiach włączające bogów hinduistycznych, w Chinach kult przodków i całą hierarchię bogów, demonów, generałów z panteonu chińskiego. Emigranci chińscy rozwieźli po całym Dalekim Wschodzoe ten przetworzony po chińsku buddyzm hinajana i mahajana zespolony z taoizmem i z niewielką domieszką konfucjanizmu („trzy nauczania –dżiao” (jiao)). Stąd w całej Azji Południowo-Wschodniej buddyzm (sekta) w wersji chińskiej ma do pewnego stopnia synkretyczny charakter i zdarza się, że w świątyniach chińskich obok ołtarzyków Buddy są ołtarzyki Konfucjusza i Lao Cy (Laozi).

Wejściowy, rozległy pawilon w Kek Lok Si, ołtarz centralny Buddy Śakjamuniego, obok są ołtarze jego akolitów bodisatwów po lewej „zawsze dobrego” Samantabhadra, po prawej Mańdżuszri 

 Wejściowy, rozległy pawilon w Kek Lok Si ołtarz lewy bodisatwy Samantabadra 

Wejściowy, rozległy pawilon w Kek Lok Si, ołtarz prawy bodisatwy Mandżuszri (przebudzone dobro mądrości)

 Wejściowy, rozległy pawilon w Kek Lok Si, wnętrze, chorągiewki ofiarne

 Wejściowy pawilon widok z drugiego poziomu

Buddyzm, który z definicji nie ma i nie zna Boga i jest drogą do oświecenia poprzez doskonalenie się, w ciągu dwóch tysięcy lat istnienia obrósł zarówno w Indiach jak i w Chinach i ich religijnych strefach wpływów w inkorporowane bóstwa – buddów i bodhisattwy (będę używał przedanglojęzycznej polskiej pisowni bodisatwa). Chińczycy jak i Hindusi oddają bodisatwom cześć boską. U Chińczyków ważna jest jeszcze droga (dao) czyli „sposoby albo zasady właściwego postępowania” (podobne do ośmiorakiej ścieżki), także te prowadzące do osiągnięcia celów „ostatecznych”, takich jak wyzwolenie z kręgu narodzin i śmierci albo uzyskanie nieśmiertelności.

Budda Maitreia – budda czasów przyszłych – ma przyjść za więcej niż 5 milionów lat

Trzy postaci buddy klasycznego

Bodisatwa Avalokiteśwara – forma pierwotna klasyczna, po chińsku Guan Yin, w chińskich świątyniach bardzo rzadko tak przedstawiana

 Bodisatwa Wadżrapani – bóstwo siły

Wierni modlący się przed olbrzymią figurą Kuan (Guan) Yin ta  bodisatwa nazywana jest przynosząca synów

Figura Kuan Yin przed którą modlą się wierni z wcześniejszego zdjęcia

Bodisatwy są to odradzające się ucieleśnione ideały współczucia i miłosierdzia oraz działania na rzecz uniwersalnego zbawienia, są to istoty, które z chęci pomocy innym pozostają w kręgu samsary, chociaż swoim postępowaniem osiągnęły możliwość pełni wyzwolenia czyli nirwany. Doskonali altruiści. Dla prostych ludzi stali się oni bogami i tak są przedstawiani w świątyniach chińskich. Wyższy stopień stanowią „buddowie” pisani z małej litery. Są to ci którzy przeszli „nirwanę”. Trzeba zaznaczyć, że granica między bodisatwami i buddami jest płynna i dość nieokreślona. W zasadzie jest pięciu człowieczych (wśród nich obecny Siakjamuni (mędrzec-asceta) – ten powszechnie znany, założyciel buddyzmu) i czterech innych, z których najważniejszy otaczany kultem jest Maitreja – budda czasów przyszłych oraz jest jeszcze pięciu buddów medytacyjnych. Oczywiście byli jeszcze buddowie czasów przeszłych: jedne księgi wyliczają sześciu, inne nawet 24. Niewątpliwie najbardziej znany i otaczany czcią jest Dipankara poprzedzający Siakjamuniego. Dla Chińczyków na Dalekim Wschodzie najważniejsi są budda Maitreia – doskonale współczujący (jest to jedyny budda z niebiańskim statusem, który jest akceptowany zarówno przez tradycję mahajany i hinajany). i najważniejsi bodisatwowie:

  • Wadżrapani – najwcześniej pojawiający się bodisatwa – symbolizuje siłę, opiekun i przewodnik Gautamy razem z Avalokiteśwarą i Mandżuszri są bóstwami z otoczenia Buddy. Atrybutem jest piorun trzymany w ręce.
  • Avalokiteśwara (chin. 觀世音 Guān Yīn, hokien Kuan Yin– bodisatwa uosabiający wielkie współczucie, przedstawiany w postaci kobiety – dawczyni synównajbardziej czczona wśród Chińczyków Hokien
  • Mandżuszri (chin. 文殊師利 Wénshū shī lì, jap. Monju, kor. Munsusari Bosal) – bodisatwa uosabiający wielką mądrość
  • Samantabadra (chin. 普賢 Pǔxián,- bodisatwa uosabiający wspaniałe czyny
  • Kszitigarba (chin. 地藏 Dìcáng, – bodisatwa wyzwolenia z cierpienia;

Czczeni przez Chińczyków generałowie – po prawej Guan Yu

Guan Yu jako gigant przed figurą bodisatwy Kuan Yin

Do naszych celów należy wspomnieć jeszcze o czczonym przez Chińczyków w tym Chińczyków Hokien generale Guan Yu, „kult ubóstwionego generała – bohatera z III w., określanego czasem – błędnie – jako „chiński bóg wojny”. Przedstawiany rzeczywiście jako wojownik w zbroi, stał na czele niebiańskich armii i był boskim obrońcą państwa i świata przed wszelkimi demonicznymi siłami zła. Jego ostatni, najbardziej rozbudowany tytuł brzmiał: Wielki Cesarz Mędrzec Guan, Miłosierny, Odważny i Emanujący Mocą Obrońca Państwa i Opiekun Ludu, ze Wszystkich Sił Dążący do Zaprowadzenia Pokoju, Wspierający i Wychwalający Mistyczną Cnotę, Lojalny i Prawy Boski Wojownik. Kult Guan Yu (znanego częściej pod wezwaniem Guang Gong – Książę Guan lub Guandi) jako patrona kupców i przedsiębiorców, udzielającego swojej gwarancji wszelkim zobowiązaniom i umowom, jest żywy do dzisiaj.” Jego figura znajduje się prawie w każdej świątyni na dalekim Wschodzie. Kiedy będę opisywał świątynię buddy Maitrei w Singapurze napiszę również o kulcie przodków, modlitwa za nich w postaci palenia papierowych bogactw i bóstwach miast, które w swoich archiwach zapisują cnoty i czyny zmarłych oraz o zagrożeniach jakie czekają te dusze.

Guan Yu klasyczny

 

Dlaczego ja o tym piszę i kogo to może obchodzić?

Otóż, religie Wschodu są same z siebie bardzo ciekawe, nawet powierzchowna ich znajomość pozwala w większym stopniu zrozumieć psychikę, system wartości, motywację i uwarunkowania ludzi, których się odwiedza. Ponadto jaka jest korzyść ze zwiedzania czegoś, czego się kompletnie nie rozumie, czego potem nawet nie da się opisać i rozróżnić? Czyż nie jest przyjemnie widzieć nie tylko oczami ale wielowarstwowo, rozumem, historycznie, religijnie, artystycznie czy obyczajowo?

Widok na zabudowę klasztoru

Pagoda Ban Pho Tar

Ogród z małą pagodą

Mała pagoda widziana z góry

Faszystowskie bodisatwy  

Sadzawka wyzwolenia żółwi

Autor podążający drogą medytacji, modlitwy i nauki

Rzeźby zwierząt przed posągiem Guan Yin

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zwierzęta z chińskich znaków zodiaku i sufit jednej ze świątyń

Kek Lok Si klasztor buddyjski na dalekich obrzeżach Georgetown na wyspie Penang swoim położeniem, rozległością, różnorodnością i wspaniałością przewyższa wszystkie buddyjskie kompleksy, które do tej pory widziałem. Co więcej jego pawilony, figury bóstw, bodisatwów, święte sadzawki, ogrody,symbolika są kwintesencją wierzeń, bogactwa, historii, kultury diaspory chińskiej mówiącej językiem Hokien na Dalekim Wschodzie. To jest tak jakby Chińczycy malajscy postanowili postawić pomnik samym sobie – pomnik najlepiej oddający ich charakter, wrażliwość, osiągnięcia i dumę. Jest to miejsce pielgrzymek również dla buddystów od Tajlandii do Singapuru. Tajowie partycypowali w kosztach budowy – to ich król Rama VI wzniósł tu 30 metrową pagodę Ban Po Thar. Muszę podkreślić, że Chińczycy z którymi rozmawiałem nie czują żadnej wspólnoty z ChRL, oni czują wspólnotę z tradycją chińską, kulturą i historią. Dzieli ich język, stosunek do własności, poczucie wolności i religia. Klasztor zajmuje zbocze i szczyt wzgórza razem będzie z dziesięć hektarów. Dałoby się wyróżnić cztery poziomy, nad szczytem góruje potężny posąg bogini Kuan Yin (w języku Hokien, po mandaryńsku Guan Yin), na poziom którego wjeżdża się kolejką zębatą. Są tam również pawilony świątynne sadzawka z rybami i sztuczny wodospad a w parku kamienne rzeźby zwierząt zodiaku chińskiego. Na terenie kompleksu znajduje się jeszcze wysoka siedmiopoziomowa pagoda Ban Po Thar w mieszanym stylu birmańsko – tajsko – chińskim. Pawilony połączone ogrodami pokrywają cały teren, w pawilonach posągi Maitrei, bodisatwów Wadżrapani (Vajrapani), Mandżuszri (Manjushri) Można powiedzieć, że jest tam cały panteon buddyjski. Jest sadzawka „uwolnienia żółwi”. Kupuje się żółwia od przekupniów z dewocjonaliami i wypuszcza je do tej sadzawki. Podobne praktyki widziałem w Phnom Penh – tam kupowało się ptaki z przepełnionych klatek i je wypuszczało. Jest jeden mankament tego miejsca, u wejścia olbrzymi teren zajmują stanowiska z dewocjonaliami, żeby to były tylko kwiaty czy trociczki, ale tam jest wszystko, pędziłem szybko, żeby jak najprędzej wydostać się z tego rozgardiaszu. Warto zatrzymać się przez chwilę przy figurach bóstw ze swastyką na piersi, która dla buddystów jest symbolem szczęścia a w Europie umieszczona na sztandarach niemieckich nazistów stała się oznaką nieszczęścia i prześladowań. Warto pomyśleć wtedy też o tęczy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *