CYWILIZACJA W CZASIE PRÓBY

wpis w: Uncategorized | 0

Zastanawiając się nad obecną inwazją islamu i przyczynami tej inwazji przypomniałem sobie autora książki o cywilizacjach a konkretnie o przyczynach wzrostu i upadku cywilizacji i przechodzeniu jednych w drugie. Przeczytałem ponownie „Studium historii” i zbiór esejów „Cywilizacja w czasie próby” Arnolda Toynbee. O pierwszej napiszę przy innej okazji, natomiast ten wpis poświęcę esejom. Ktoś może powiedzieć, po co czytać opracowania powstałe w tak odległych czasach, przy tak olbrzymim postępie w rozwoju wszelkich nauk w tym wiedzy na temat historii i zmian cywilizacyjnych. Ponadto czy koncepcje Toynbee’go wytrzymały próbę czasu? Czy prawdziwe jest jego twierdzenie, że nie ma dowodów, aby nieświadoma część ludzkiej psyche  zmieniała kiedykolwiek swój rytm – jako reakcja na pogląd, że człowiek się zmienia? Odpowiedź nie jest prosta biorąc pod uwagę z jakiego punktu widzenia się patrzy, czy z obecnie przeważającego – materialistycznego, czy też uwzględnia się pierwiastek duchowy (autor mówi, że wiara zdobywa serca i umysły) a co ważniejsze uznaje się go za priorytetowy. Nie ma wątpliwości, że obecnie mamy do czynienia z odrodzeniem islamu a wiara jest elementem duchowości człowieka a nie bytem materialnym. Jeśli więc ten fakt przyjmujemy, to tezy i poglądy Toynbee’go są aktualne i dziś trafiają w sedno. Ponadto twierdzenia Toynbee’go mają charakter uniwersalny, eseje napisał w 1947 roku, kiedy islam był w fazie regresu a raczej w fazie uśpienia jak on to nazywa. Dla jasności trzeba powiedzieć, że zainteresowanie autora islamem ma charakter marginalny. Poświęca mu tyle uwagi jak i innym cywilizacjom. Moją uwagę zwróciło celne uchwycenie charakterystycznych cech islamu, które ujawniły się dziś z całą mocą. Widział potencjał islamu i określił przesłanki prowadzące do pokonania cywilizacji zachodniej przez islam.

Sformułował też hipotezę, że z upadku cywilizacji zachodniej może wyłonić się nowa dojrzała wyższa religia będąca syntezą pozytywnych pierwiastków religijnych z różnych wielkich religii. Taki proces może trwać kilkaset lat. Jednak jak sam napisał stąpa po grząskim gruncie teologii. Nie opisał jak pogodzić różnice i sprzeczności będące jak na razie nie do pogodzenia. Z jego analiz cywilizacji i systemów religijnych wynika jednoznacznie, że od początku istnienia systemy religijne rozwijają się linearnie, to znaczy każdy nowy system bierze coś z poprzedniego, gdy tymczasem ruch cywilizacji jest cykliczny i powracający, np. następna cywilizacja może być pustym powtórzeniem poprzedniej. Cywilizacje poprzez swoje upadki służą jako stopnie ku postępującemu procesowi objawiania wciąż głębszego wglądu religijnego. Toynbee polemizuje z tezami Gibbona (Upadek Cesarstw Rzymskiego) i Frazera (Złota gałąź), w pierwszym przypadku, że to chrześcijaństwo i barbarzyńcy spowodowali upadek Rzymu a w drugim, że chrześcijaństwo jest aspołeczne, bo skupia myśli człowieka na własnych przeżyciach duchowych i wykształca w nim pogardę dla życia doczesnego, czyli, że usiłowanie zbawienia własnej duszy nie da się pogodzić i jest sprzecznym z usiłowaniem wypełnienia swoich obowiązków wobec bliźniego (polemiką z tymi tezami jest cały esej).

Przy oglądzie i ocenie cywilizacji należy stosować perspektywę myślową z właściwego dystansu gdyż „to co znajduje się na powierzchni strumienia życia odwraca naszą uwagę od powolniejszych, niewyczuwalnych i nieuchwytnych ruchów, które działają pod powierzchnia i przenikają do głębi. To te głębsze, wolniejsze ruchy tworzą, koniec końców historię,….podczas gdy, sensacyjne, przemijające wydarzenia kurczą się do właściwych wymiarów”.

Wracając do islamu, autor w eseju „Islam, Zachód i przyszłość”, rozwija kilka wątków wartych omówienia.

Po pierwsze uważa on, że islam jest rodzimą odpowiedzią na okupację cywilizacji grecko-rzymskiej na Bliskim Wschodzie i prawowitym spadkobiercą cywilizacji syryjskiej.

Islam okrzepł ostatecznie w państwie otomańskim po zwycięskim wyjściu z osaczenia ze strony krzyżowców i środkowoazjatyckich nomadów.

Kiedy zachód opanowywał oceany i otaczał islam od wschodu, Turcja – główna potęga islamu połowę swych sił musiała angażować w wojny graniczne, głównie na Bałkanach, utraciła swój impet, pozbawiona została korzyści z jedwabnego szlaku, przestała nadążać technologicznie za Zachodem.

Islam nie zamierzał poddać się okcydentalizacji. Próby walki i dostosowania oscylowały między „zelotyzmem” a „herodianizmem (oba te podejścia do walki z silniejszym wrogiem autor omawia szczegółowo)- odniosę się do tych dwóch postaw później. Te dwie postawy nie są w stanie wnieść twórczego wkładu w dalszy rozwój islamskiej cywilizacji.

W kotle islamskim stale się gotuje. Zdecydowana większość mieszkańców świata islamskiego dołączyła do międzynarodowego proletariatu. Inwazja Zachodu w strefach tropikalnych wytworzyła duchową pustkę, którą skutecznie wypełnił islam.

Panislamizm, kolejna próba i forma zjednoczenia świata islamu i odbudowania jego potęgi nie powiódł się, autor nazywa panislamizm odmianą zelotyzmu.

Konkluzja

„Kosmopolityczny proletariat wschodniego świata zbuntuje się  (właśnie się zbuntował!!) przeciw zachodniej dominacji i zażąda antyzachodniego przywództwa. Wołanie to może mieć nieobliczalne skutki psychologiczne, w postaci wywołania wojującego ducha islamu …..ponieważ mogłoby obudzić echa heroicznej epoki muzułmanów. W przeszłości islam dwukrotnie był znakiem, pod którym społeczność wschodu powstała zwycięsko przeciwko zachodniemu najeźdźcy.” Dalej autor mówi, że ten bunt jest niemożliwy z powodu niemożliwości wykorzystania zachodnich zdobyczy technicznych w szczególności komunikacji przez świat islamu. W 1947 roku rzeczywiście tak było, teraz islamiści z Internetu zrobili skuteczny oręż do walki z zachodem i środek do rekrutowania i mobilizowania bojowników i swoich zwolenników.

Słów parę autora o herodianizmie i zelotyzmie”:

„Herodianin to człowiek działający wedle zasady, która mówi, że najskuteczniejszym sposobem ustrzeżenia się przed złem nieznanego jest zawładnięcie jego tajemnicą…… Jeśli zelotyzm jest wywołana przez obcy nacisk formą archaizmu, to herodianizm jest wywołaną przez ten sam czynnik formą kosmopolityzmu. …….Oczywiste jest, że herodianizm to o wiele bardziej efektywna spośród dwóch alternatywnych odpowiedzi, jakie mogą się zrodzić w społeczeństwie, które zostało zepchnięte do defensywy przez nacisk obcego czynnika o większej sile. Zelota usiłuje schronić się w przeszłości, jak struś chowający głowę w piasek, aby ukryć się przed prześladowcami, herodianin odważnie stawia czoła teraźniejszości i wybiega w przyszłość. Zelota działa pod wpływem instynktu, herodianin kieruje się rozsądkiem…….. Herodianizm choć jest nieporównalnie bardziej skuteczną niż zelotyzm odpowiedzią na nieubłaganą „kwestię zachodnią”, jaką napotyka cały współczesny świat, nie jest mimo wszystko prawdziwym rozwiązaniem. ….. Herodianizm jest naśladowczy a nie twórczy nie jest w stanie wyzwalać w duszach ludzkich nowych energii twórczych.

Zelota to człowiek, który ucieka od nieznanego do znanego, kiedy prowadzi walkę z obcym, posługującym się wyższą taktyką i używającym potężnej nowoczesnej broni i czuje, że w spotkaniu tym sprawy przybierają dlań zły obrót….. Zelotyzm można w istocie przedstawić jako archaizm wywołany obcą presją.”

„Ani jedni ani drudzy nie są w stanie wnieść jakiegokolwiek twórczego wkładu w dalszy rozwój swojej cywilizacji”

 

Warto też powiedzieć o języku autora, stosuje barwne i celne porównania, puentuje twierdzenia stosownymi cytatami wielkich ludzi i ma typowo angielską manierę dowodzenia przez zaprzeczenia zaprzeczeniom. Na każdą z tez przytacza szereg przekonujących argumentów wziętych z różnych epok, różnych dziedzin i weryfikowalnych przez doświadczenie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *