CZY PARYŻ WART JEST MSZY?

wpis w: Polityka, Religia i sztuka | 0

 

Katedra w rękach wroga,
Mór, głód, ofiary krwi
Cierpliwy naród w progach
U zatrzaśniętych drzwi.

Pociągnął wróg za sznury,
By kłamać zaczął dzwon.
Ale nie runął z góry
Oczekiwany ton.

Jacek Kaczmarski „Quasimodo”

„- Joanno, szykuj się na śmierć.
…………………………………………….
– Czemu niebytem mnie straszycie?
Przecież mój niebyt już poza mną –
I sami w ciele mym rzeźbicie
Mój pomnik – kijem, ogniem, stalą.
Niech krzyknę: Ludzie! Chcą mnie spalić! –
To tysiąc głośno się zaśmieje,
A drugi tysiąc mnie ocali,
Płonąc zostaję jak nadzieja –
Joanną w krwi niewinnej, w łzach.
Inkwizytorzy, szykujcie się na strach!”

Jacek Kaczmarski Joanna d’Arc

Nie miałem nigdy zamiaru pisać o katedrze Notre Dame w Paryżu, bardziej mnie poruszyły katedry w Reims, Laon i Amiens, ale po tragicznym pożarze uznałem to za konieczne. Nie chciałem na gorąco komentować pożaru jej, bo taki komentarz skażony jest emocjami, chociaż i teraz trudno się od nich uwolnić, ale też i dlatego, że w chwili zdarzenia brakuje podstawowej wiedzy o przyczynach i okolicznościach i łatwo jest dostać się w schemat stereotypów.

Tym nie mniej zdarzenie jest tak doniosłe i przejmujące i dotyka naszych religijnych i cywilizacyjnych korzeni i fundamentów, że mimo iż ciągle nie ma wiarygodnych informacji co do przyczyn pożaru uznałem, że nie można dalej zwlekać.

2004 Fasada Notre Dame

Katedrę odwiedziłem kilkakrotnie i nigdy nie poczułem tam, że jestem w „Domu Boga”. Tak jak mogą odtworzyć w pamięci wnętrza wielu świątyń w których byłem, tak w tym wypadku pamiętam chłodną surowość wnętrza, odarcie z zakątków skupienia, żadnego znaku utwierdzającego czy  potęgującego wiarę. No i to czarne sklepienie od lat nie czyszczone stanowiące przeciwieństwo do posadzek wypolerowanych przez nieprzebrane tłumy turystów a nie wiernych. Była tak powszechnie znana, że nigdy nie czułem potrzeby robienia z niej i w niej zdjęć. Któregoś razu obserwowałem zwiedzających i nie zobaczyłem nikogo kto by się przeżegnał.  Mógłbym wskazać wiele świątyń w Paryżu, które mi się podobają bardziej, które przyciągają, które zachwycają. Wydaje mi się, że od czasu sprofanowania i znaczącego zniszczenia świątyni w czasie Rewolucji Francuskiej nie odzyskała ona już nigdy swojej znaczącej rangi i funkcji. Oczywiście wiąże się to z postępującą lawinowo i wymuszaną przez władze laicyzacją Francji z krótkim nawrotem wiary w czasie i po pierwszej wojnie Światowej (Grand Guerre). Zasadne jest pytanie rzucone przez Jana Pawła II podczas pielgrzymki do Francji: „Francjo, najstarsza córko Kościoła co zrobiłaś ze swoim chrztem?” Język francuski jest przesiąknięty zwrotami religijnymi, odwołaniami do chrześcijaństwa, nazwami miejscowości dużo bardziej niż polski. Te kody religijne są mocno związane z kodami kulturowymi, wręcz się zlewają. Wojujący antykatolicy chyba mimochodem używają słów pożegnania Adieu (z Bogiem) nie zdając sobie z tego sprawy. To wszystko co napisałem o moich odczuciach wobec katedry paryskiej nie przekreśla jej wielkiego znaczenia dla chrześcijaństw francuskiego ale i powszechnego katolickiego, jej oddziaływanie jest na miarę znaczenia Francji w historii Europy i świata. Trzeba pamiętać, że Francja miała jednego prawdziwie świętego władcę Ludwika IX. I któż ze starszego, mego pokolenia nie czytał „Katedry Panny Marii” Wiktora Hugo.

Są tacy  współcześni moraliści zarówno po stronie lewackiej, ale i kościelnej, którzy mówią ciągle i odezwali się teraz, żeby nie oceniać, jedni, że to nieobiektywne, drudzy, że to nieobiektywne i niechrześcijańskie i tak lewackie myślenie przenika do chrześcijaństwa. A nie oceniać to znaczy nie odróżniać dobra od zła, nie dawać pierwszeństwa dobru i prawdzie, nie protestować i nie sprzeciwiać się wprowadzaniu relatywizacji i względności wartości i wszystkiego.  Jedni i drudzy narzucają wierzącym rolę pasywną i dyskredytują źródła i podstawy aktywności chrześcijan. Tak właśnie francuscy katolicy zostali wypchnięci z życia publicznego.  Powoływanie się na chrześcijańskie wartości we Francji i władzach Unii Europejskiej jest podstawą do wykluczenia z życia publicznego (patrz casus R Butiglione).

Pożar katedry w Paryżu jest pełen znaczeń i nosi cechy symboliczne. Tylko idiota ich nie widzi lub ktoś kto świadomie nie chce ich widzieć, żeby nie burzyć idyllicznego obrazu świata, który mu się serwuje, poza tym unikanie ocen jest bezpieczne – nikomu się nie narazi.. Biblia jest cała przesiąknięta symbolami, bez pojęcia symbolu nie moglibyśmy precyzyjnie opisać żadnego zjawiska przełomowego. Ci którzy posługują się symbolami widzą prawdziwe znaczenie zdarzeń w chwili ich dziania się a co przenikliwsi na podstawie znaków ich zapowiadających gdy płynący w głównym nurcie dostrzegają znaczenie i konsekwencje rzeczy przełomowych, kiedy już zaszły i utrwaliły się w życiu. Refleksyjność nie jest częstą cechą ludzką, podobnie jak zdolność kojarzenia i łączenia pozornie odległych faktów.

Pożar katedry można rozpatrywać na kilku płaszczyznach. Najpierw rzeczowej. Kto to zrobił? Czy był to przypadek, czy ktoś pomógł przypadkowi. Na razie jest to kwestia wiary i znając stosunek do prawdy władz francuskich chyba do końca pozostanie kwestią wiary. Jednak kilka tysięcy profanacji kościołów katolickich we Francji w minionym roku, setki podpaleń i brak jakichkolwiek reakcji władz i ochrony obiektów sakralnych daje dużo do myślenia. Jedni robią, drugim jest to na rękę. Zaniechanie jest też przyczyną. Użyję prawniczego rzymskiego terminu, który zawsze jest prawdziwy: Quid fecit, qui prodest”

Zderzenie cywilizacji. Zdobywcy zawsze profanowali świątynie pokonanych. Kłopot w tym, że zdobywcy w tym wypadku źle identyfikują pokonanych to znaczy utożsamiają prawdziwych swoich wrogów z wierzącymi chrześcijanami co jest zasadniczym błędem, a przywódcy pokonanych widzą w zdobywcach swoich sojuszników – nie zdaja sobie sprawy jak głęboko się mylą. Dwie strony toczą wojnę na cudzym w tym wypadku chrześcijańskim terytorium i jest to wojna dewastacyjna i grabieżcza. We Francji jest już około 20% muzułmanów, są w natarciu,  na fali wznoszącej – wystarczy, żeby przejąć władzę. Na razie uzyskali eksterytorialność. Wszyscy najeźdźcy najpierw byli w mniejszości, nie przeszkadzało im to w dominacji i sprawowaniu władzy nad tubylcami. Szlachta stanowiła około 5-6% ogółu społeczeństwa we Francji a rządziła ponad tysiąca lat. Przykładów można mnożyć.

Co oznacza płonąca katedra w kategoriach symbolu?. Znowu zależy dla kogo i w jakim zakresie. Dla wrogów religii ostatecznym potwierdzeniem upadku kościoła katolickiego przeżartego pedofilią, tylko dlaczego Notre Dame, przecież  we Francji było najmniej takich przypadków a poza tym w Watykanie działa całkiem legalnie lobby homoseksualne a nie pedofilskie. Pewnie chodzi o spektakularność, bo jakie znaczenie miałaby płonąca katedra w Dublinie. Dla wierzących Francuzów symbolem stanu ich Kościoła i paradoksalnie nadzieją na odwrócenie tendencji dechrystianizacyjnych. Może się policzą. „I zobaczyli ilu ich, poczuli siłę i czas”. Jednak wątpię, są zbyt zastraszeni a księża w szczególności.  Dla katolików Europy Wschodniej symbolem gwałtownej śmierci chrześcijaństwa w Europie Zachodniej, jak wypalanie lasów, cezurą nowych czasów, kresem panowania Europy, szerzej kresem wartości cywilizacji zbudowanej przez białego człowieka, kresem epoki  Ducha opartego na symbiozie piękna i wartości.

W dzień po pożarze katedry dyskutowano na poważnie w telewizji francuskiej na jaki cel przeznaczyć odbudowaną katedrę. Tuzy intelektu francuskiego były przeciwne jego funkcji sakralnej, opowiadały się za centrum multikulturalnym, cokolwiek miałoby to znaczyć. Prawie na pewno nad iglicą nie będzie już krzyża, chyba, że darczyńcy postawią warunek przywrócenia katedrze funkcji sakralnych. Na podstawie szeregu ustaw  antykatolickich z 1906 roku wszystkie kościoły przeszły na własność państwa francuskiego, za to wszystkie nowobudowane meczety są własnością wiernych. Pamiętam przewodnika meksykańskiego oprowadzającego po odkopanych miastach Majów na Jukatanie, kiedy opowiadał jak chrześcijaństwo zniszczyło kwitnącą cywilizację Majów. Na moją uwagę, że ta kwitnąca cywilizacja składała krwawe ofiary z ludzi i mordowała podbite plemiona na niewyobrażalna skalę odpowiedział, że taka była ich kultura i ludzie to akceptowali!!!! A więc cywilizacja miłości zrównana z cywilizacja barbarzyństwa może tak chcą widzieć centrum „multi kulti” intelektualiści francuscy. Powinniśmy zachęcać religijnych Francuzów do osiedlania się w Polsce a z rządem francuskim zawrzeć umowę na prawo demontażu i przenoszenie kościołów francuskich do Polski (Amerykanie zdemontowali i przenieśli tyle zamków angielskich i szkockich do USA my możemy to zrobić z kościołami.

Puentą niech będzie wpis na Facebooku koleżanki ze Stanów Zjednoczonych po zamachach na kościoły w Sri Lance: „Podczas nabożeństwa wielkanocnego obecność w kościele policjanta była pocieszająca, ale bardziej złowieszcza.”

Na obrazku wyrózniającym jest zdjęcie płyty wmurowanej w posadzkę katedry w Reims upamiętniającej przyjęcie chrztu przez króla Franków Klodwiga w 496 roku

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *