Dawne sowieckie luksusy w Armenii

wpis w: Podróże | 0

 

Wieś Sanahin słynie z jednego z największych i najciekawszych starych klasztorów i jest miejscem urodzenia Mikojana twórcy pierwszego odrzutowca sowieckiego MiGa Na zdjęciu pomnik Mikojana.

Pozostałość sowiecka

Tym autobusem jechałem z miejscowości Dilidżan do klasztoru w Jukhtak

Z wędrówek po Zakaukaziu nie opisałem na blogu wrażeń jakie nawet w setnej części doznałem. Będę je prezentował systematycznie w całej ich różnorodności. Dziś o luksusach dawnej republiki sowieckiej. Przyjeżdżasz i widzisz z grubsza świat materialny z czasów głębokiej komuny i czasów twego dzieciństwa. Przy czym Gruzja szybciej się unowocześnia i przezwycięża sowiecką przeszłość. Armenia szczególnie na prowincji nie tylko się nie zmieniła od czasów sowieckich, ale wręcz cofnęła, bo Rosjanie utrzymywali jakąś infrastrukturę przynajmniej a obecnie w niektórych wsiach zaniedbane wodociągi nie działają, albo doraźnie zamontowane wiszą jak pajęczyna na słupach szpecąc piękne widoki górskie. Podróżując po Armenii i Gruzji przez sześć tygodni w 2016 roku zdarzyło mi się mieszkać w przeróżnych miejscach. W stolicach mieszkałem w niewielkich, ale schludnych hotelach. Kilkakrotnie mieszkałem na kwaterach prywatnych, z posiłkiem lub bez, i były to nadzwyczaj ciekawe przeżycia. Jeszcze ciekawiej było w hotelu robotniczym w miejscowości Sanahin gdzie znajduje się jeden z najlepiej zachowanych klasztorów i wielki sowiecki pomnik Mikojana konstruktora samolotów i helikopterów. W miejscu tym nie tylko uczestniczyłem w imprezie z okazji ukończenia 18 lat przez młodego Ormianina, ale żeby zjeść obiad musiałem pójść na targ kupić mięso i warzywa i wtedy w „hotelowej kuchni” przygotowano mi obiad. Za darmo. W niniejszym poście przedstawiam trzy miejsca które odwiedziłem i w których mieszkałem uważane przez mieszkańców Erywania za miejscowości wypoczynkowe. W Dilidżanie mieszkałem w Gesthausie prowadzonym przez żonę jakiegoś dawnego prominenta. Chciałem w dawnym „Domu Kompozytorów”, ale za wysokie progi, kosztował powyżej stu dolarów gdy gesthaus tylko 15.

Półwysep Sewan na jeziorze Sewan. Niegdyś luksusowy Dom Twórczości pisarzy. Byłem w nim ostatnim gościem przed zamknięciem

Sewan widok z domu Twórczości na jezioro i budynek restauracji i sali widowiskowej

Jednoosobowa obsługa w hotelu i restauracji

Widok z dachu hotelu na jezioro i budynek restauracji

Widok zespołu budynków Domu Twórczości od strony zabudowań świątynnych Sewanwank

Siedziba bezdomnego na szczycie wzgórza za Domem Twórczości

Sypialnia „apartamentu w domu twórczości

Za najciekawsze doświadczenie uważam jednak noclegi w dawnych, sowieckich Domach Twórczości Pisarzy. Szczególnym przeżyciem były noclegi w przepięknym miejscu na półwyspie, który przedtem był wyspą na jeziorze Sewan. Dom Twórczości znajdował się na zboczu wzgórza w odległości około trzystu metrów od klasztoru Sewanawank, który góruje na szczycie wyspy nad jeziorem. Dwuosobowy personel nie mógł się nadziwić jakim cudem trafiłem do nich, bo przecież hotel jest prawie nieczynny i za tydzień będzie bezwzględnie zamknięty. Rzeczywiście podczas pobytu byłem jedynym gościem, z miasteczka Sewan specjalnie przyjechał właściciel (nie mogłem się dowiedzieć jakim cudem on to kupił), żeby mnie obejrzeć, przywiózł wino i ryby i zlecił kobiecie przyrządzenie mi śniadań i obiadów. Przeprosił za brak ogrzewania z powodu popękanych rur. Dano mi apartament za dwadzieścia dolarów na parterze, bo piętro było już nieczynne. Hotel w którym niegdyś gościły największe tuzy świata artystycznego Sowieckiego Sojuza sprawiał opłakane wrażenie (patrz zamieszczone zdjęcia). Składał się z trzech budynków okropnie zaniedbanych, wręcz w ruinie. Najbardziej interesująco architektonicznie prezentował się budynek restauracji z salą spotkań i chyba dansingową, zaprojektowany jako futurystyczny spodek UFO wiszący nad brzegiem jeziora. Z tarasu tego spodka udało mi się zrobić zdjęcia jeziora tuż przed nadciągającą burzą z chmurami kłębiącymi się na horyzoncie. Musiałem opuścić lokal, zaraz potem przyszedł szkwał z deszczem i śniegiem, temperatura spadła do pięciu stopni. Widoki z tego miejsca na bezkres jeziora (największe na Kaukazie) zapierały dech w piersiach. W granatowych wodach jeziora odbijały się skłębione chmury, które w miarę jak napływały zmieniały kolor wody na stalowy a wreszcie czarny. Na północnym zachodzie pobliskie góry odbijały promienie słońca. W kierunku północnym biegła ścieżka po stromej skarpie do klasztoru którego zarys widoczny był na samym szczycie. Potencjalne niewygody w hotelu wydawały się drobnostką przy takich doznaniach czegoś niezwykłego. Oprócz kołdry dostałem dodatkowo pierzynę, żeby było mi cieplej. Na szczęście w łazience funkcjonował bojler i można było wziąć gorący prysznic. Następnego dnia rano przy temperaturze około dziesięciu stopni podjąłem wspinaczkę do klasztoru. W klasztorze z czterech świątyń odbudowano tylko dwie.

Góry wokół jeziora pokrywał śnieg. Jezioro leży na wysokości 1900 metrów nad poziomem morza. Przed wybudowaniem w 1933 roku elektrowni w Hrazdan poziom jeziora był o 20 metrów wyższy i obecny półwysep był wyspą, to było przyczyną wybrania go na mnisią pustelnię o doskonałym położeniu obronnym w tym niespokojnym przez całe wieki rejonie. Sowieci w wielu miejscach dokonali dewastacji naturalnego środowiska, podobnie jak z Jeziorem Sevan postąpili z Jeziorem Aralskim.

Hol Domu Twórczości Pisarzy w Czachkadzor

Korytarze na piętrze w domu Twórczości w Czachkadzor

RESTAURACJA w hotelu (domu twórczości)

Występy artysty polskiego dla jednoosobowej widowni w sali widowiskowej Domu Pisarzy

Górna Stacja wyciągu krzesełkowego w Czachkadzor

Pokłon ludziom radzieckim w Czachkadzor

Ryba z bakłażanem i papryką na obiad w Domu Twórczości

DODATKI DO KOLACJI Domu Twórczości

Spanie

Lista sławnych gości domu Twórczości

W dużo lepszym stanie był inny „Dom Tworczesti Pisatieliej” , który pełnił częściowo funkcję sanatorium w górskim kurorcie Czachkadzor. Czachkadzor jest miejscowością uzdrowiskowo – wypoczynkową, największym ośrodkiem narciarskim w Armenii, z najlepszą infrastrukturą. Posiada kilka wyciągów i tras narciarskich oraz hoteli od najbardziej luksusowych do takich o podstawowym standardzie. Ja wybrałem wspomniany wyżej „Dom Twórczości…” Dlaczego? Bo za czasów sowieckich były one niedostępne, chciałem zobaczyć czym byli kuszeni i przekupywani sowieccy pisarze i na czym polegał luksus mieszkania w nich. Z punktu widzenia obecnych standardów nie było tam nic nadzwyczajnego, luksus był względny, bo punkt odniesienia i otoczenie były nadzwyczaj nędzne. Ta nędza w Armenii była wciąż obecna.

Przyjemnie chodziło się po pałacowych parkietach, równie wielkie wrażenie robiła sala kinowa i widowiskowa. Od personelu dowiedziałem się, że wyświetlano tam filmy niedopuszczone cenzurą do powszechnego obiegu. W restauracji, meble pokryte pokrowcami czekały na powrót dawnych użytkowników jakby wstydząc się obnażyć przed prostakami. Z basenu nie można było korzystać, wymagał remontu. Za to te wielkie przestrzenie, które w zamierzeniu miały onieśmielać, teraz wywoływały poczucie pustki i wyobcowania. Czachkadzor leży poniżej 1800 metrów, ale otoczony jest górami wyższymi niż 2800 metrów i w nocy w październiku temperatura spadała do około 5-10 stopni, pokój trzeba było dogrzewać, przyniesiono mi piecyk elektryczny z odkrytą spiralą, bałem się zostawić go włączony na noc, żeby nie wywołać pożaru. W wielkim holu hotelowym wisi tablica z listą najznamienitszych gości, wśród nich jest Osip Mandelsztam i Wasilij Grossman, ale oni nigdy tam nie mieszkali, rzeczywiście przebywali w tej miejscowości mieszkając w wynajętych domach.

Nazwa Czachkadzor została przywrócona w 1947 roku przez trzysta lat nosił turecką nazwę. Obecnie atrakcyjność tego miejsca wynika z umiarkowanego klimatu i lasów porastających dolinę, co jest dużą rzadkością w upalnej i półpustynnej Armenii. Obecnie bardzo licznie przybywają tu Rosjanie na wypoczynek i na narty, stanowią 90% gości i turystów w hotelach Czachkadzor, co jest całkiem korzystne dla tego miasta i jego mieszkańców, bo dzięki nim miasto jako jedno z niewielu prosperuje i widać tu ożywienie gospodarcze. Paradoks, co?

Patrz też inne wpisy o Armenii „Czterdzieści dni na Musa Dah” z kwietnia 2017, klasztor w Norawank z października 2019, Katedry niepodległości z grudnia 2019, Armenia kontra cywilizacja turańska, październik 2020

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *