Twórczość Paula Johnsona, który obecnie ma 88 lat, odkryłem na początku lat dziewięćdziesiątych. Jego sposób pisania bardzo mi odpowiadał. W swoich książkach nie unikał ocen, wynajdywał znakomite paralele, wykazywał interdyscyplinarne związki opisywanych zdarzeń czy sytuacji. Reprezentował ponadczasowe wartości i mądrość wynikającą z wiedzy przefiltrowanej przez krytyczne doświadczenie własne i doskonałą znajomość historii (za wyjątkiem Europy wschodniej) i relacji międzyludzkich. Erudyta doskonały z anglocentrycznym odchyleniem, popisujący się błyskotliwymi analizami. Pisarz – historyk, pisarz – felietonista, artysta malarz, doradca Margaret Thatcher, konserwatysta i człowiek głęboko religijny. Przeczytałem i mam chyba wszystkie przetłumaczone na język polski książki: „Historia Żydów”, „Historia Chrześcijaństwa”, „Historia Anglików”, „Narodziny Nowoczesności”, „Historia świata do 1917 roku” i zbiory felietonów: „Do diabła z Picassem”, „Twórcy” „Intelektualiści”, „W poszukiwaniu Boga”. Są to książki do których często sięgam, przypominając sobie jego punkt widzenia na różne kwestie z dziedziny polityki, sztuki, ogólnie życia. Felietony są ponadczasowe, mają charakter uniwersalny. I kiedy nie mogę znieść i dochodzę do granicy wrzenia w związku z niektórymi twierdzeniami i wypowiedziami uznanych intelektualistów czy zachodnich polityków czytam kolejny i kolejny raz jego eseje, które przywracają mi równowagę ducha. Tak było w związku z książkami i wypowiedziami Dawkinsa, tak robiłem gdy były wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych, czy też w związku ze zbliżającymi się wyborami we Francji (analiza ducha Francuzów jest bezcenna) lub gdy nachalnie lansuje się kolejne wynalazki inżynierii społecznej. Kapitalna ocena Rousseau, Picassa, Bertrand Russela, Sartre’a, Marksa, Chomsky’ego ale i Wiktora Hugo, Lwa Tołstoja, Bertold Brechta, Ibsena, Wagnera, itp.
W tym wpisie przytoczę parę cytatów z książki „Do diabła z Picassem”
W tytułowym felietonie komentując zakup na aukcji przez znanego muzyka Webera obrazu Picassa „Portret Angela de Soto” za zawrotną w owym czasie somę 29mln dolarów napisał: „…jeśli zarabia się fortunę na komponowaniu melodii, które niejasno przypominają ludziom coś, co już wcześniej słyszeli, to czemu nie przepuścić części z niej na największego artystycznego szalbierza stulecia? …….W pracy, za którą Weber tyle zapłacił nie ma …. Niczego godnego polecenia. Jest to nieudolny bohomaz i trudno powiedzieć, co budzi w nim największy sprzeciw: makabryczne kolory, leniwa mazistość pędzla, czy zły rysunek. ……Znam pewna młoda damę, prawdziwą mistrzynię rysunku……, która zabawia się, oszukując swych pretensjonalnych przyjaciół, miłośników sztuki, wykonując rysunki piórkiem przymocowanym do seksualnego wibratora. Zwykła ona nazywać tak wykonane rysunki „Kutasso” „Rynek sztuki rządzi się przede wszystkim nie jakością lecz rzadkością i podbijaniem bębenka…. Toteż 29 milionów za bohomaz jakim jest „Angel”, mówi nam wiele o manii kolekcjonerskiej. Rzecz jasna nie ma to nic wspólnego ze sztuką.
I cytaty z dwóch esejów dotyczących Richarda Dawkinsa.
„Niedawno pewien zadymiarz z New College w Oksfordzie postanowił poraz kolejny podnieść poprzeczkę dla wojującego ateizmu. ……nie ufam sposobowi, w jaki ludzie w rodzaju Dawkinsa ustawiają naukowców i wierzących na przeciwnych biegunach …..W rzeczywistości nauka jest roboczym narzędziem religii. ….Naukowcy tacy jak Dawkins, którzy dowodzą, że nauki przyrodnicze nieuchronnie prowadzą do zaprzeczenia istnienia Boga, wydają się popełniać dwa błędy: materializmu i determinizmu …..Dawkins wydaje się sądzić, że same rozmiary wszechświata przeczą prawdzie chrześcijańskiej. ….Jednakże istnieje rzeczywistość większa niż wszechświat, bez względu na to, jak wielkim można go sobie pomyśleć, jest nią mianowicie wieczność. Istotnie, wobec wieczności cała przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, całe stworzenie jest niczym. …..nieskończoność stanowi wątek i osnowę judeochrześcijaństwa, gdyż jest ona wyrazem przekonania, że to życie – ten świat, faktycznie wszystko w dawkinowskim kompendium obecnej i możliwej wiedzy – jest jedynie mikrosekundowym przebłyskiem w Bożym porządku rzeczy, który stanowi podstawę teologii moralnej i dogmatycznej. Fakt, że jesteśmy wieczni jest daleko ważniejszy, niż to, że jesteśmy tymczasowo materialni. Materialiści zamykają oczy na wszystko za wyjątkiem drobnego ułamka istnienia. Zapominają, że Bóg gra liczbami na skalę nieskończenie większą niż ktokolwiek inny.
Determinizm naukowy ateistów jest nawet bardziej przerażający od ich obsesji na punkcie materii, gdyż to właśnie ta nieszczęsna filozofia – w jej formie marksistowskiej, nazistowskiej czy jeszcze innej – zrujnowała wiek dwudziesty. ….. Nasze zachowanie nie jest bardziej zdeterminowane przez drobne zmiany w składnikach chemicznych niż przez naszą teorię klasową, rasową czy inną, która pozbawia nas wolnej woli. Podobnie ma się rzecz z wydarzeniami [rzekomo] przesądzonymi z góry przez niepowstrzymane siły. Nic nie jest z góry wygrane ani przegrane: każdy z nas ma do rozegrania grę. Jednakże, jak mądrze zauważył Einstein, Bóg nie gra w kości: gra prowadzona jest pionkami, którymi sa miłość, wyrozumiałość, wierność, współczucie, cierpliwość, pogodzenie się z cierpieniem oraz wyobraźnia. W nie mniejszym stopniu Bóg tez gra odwagą, a wszystkie wymienione przymioty są potężnymi, realnymi siłami w naszym życiu, których wszelako nie można zmierzyć czy nawet rozpoznać za pomocą instrumentów, jakimi dysponuje Dawkins. …Owszem najważniejszym jednostkowym czynnikiem jest w wierze religijnej jest wolna wola. Jesteśmy wolnymi duchami”
„Jedną z iście przerażających konsekwencji bycia materialistą pokroju Dawkinsa jest to, że jest się logicznie zobligowanym do zaprzeczenia metafizyki, a świat ducha staje się obszarem zakazanym”
O esejach politycznych napiszę w zakładce „polityka”

Dodaj komentarz