Są momenty kiedy człowiek nie może się powstrzymać i musi jakoś zareagować. Tak zdarzyło mi się podczas oglądania i słuchania wypowiedzi Jana Vincenta „Nie ma piniendzy” Rostowskiego w czasie przesłuchania przed Komisją sejmową ds. Amber Gold. Tak prezentują się ludzie, którzy mają aspiracje bycia właścicielami i dożywotnimi władcami Polski. Koniecznie należy to zapamiętać i ciągle ludziom pokazywać. Chamstwem, butą i kłamstwami dorównał niemal Urbanowi. Jawnie i bezczelnie szydził z Komisji pewien swojej bezkarności. Obrażał i starał się wyprowadzić z równowagi przewodniczącą Małgorzatę Wasserman. Widać było, że został przeszkolony przez fachowców od destrukcji, szkalowania i manipulowania. Można by uznać, ze pokazał jaki jest naprawdę, że nie ma w nim nic z ogłady człowieka kulturalnego. że ujawnił swoją naturę, ale byłaby to tylko część prawdy. Bo przecież pokazał jaki ma stosunek do państwa, obywateli i jak sprawował swoją funkcję ministra finansów między innymi nie podejmując żadnych działań w sprawie afery i nie czytając notatek sporządzonych dla niego przez podwładnych w tej sprawie. Co więcej ujawnił swoją filozofię życiową – nie należy egzekwować prawa, bo potencjalny przestępca podatkowy zatrudni fachowców i jeszcze sprawniej oszuka Urząd Podatkowy. Odnosi się wrażenie, że drobne cwaniaczek przyzwyczajony do kombinowania nie umie inaczej rozumować. Wybornie pokazał też podstawową cechę członków ekipy PO – wybiórczą pamięć. Pamiętał więc kurs złota z 2010 roku a nie pamiętał jedynej, nadzwyczajnej rozmowy z nadzorującym służby specjalne Bondarykiem nic a nic. Zabawnie też wyglądała próba wyprowadzenia z równowagi posła Rzymełki kiedy zapytał go czy ma dobrą pamięć, otrzymawszy odpowiedź, że raczej tak, skomentował „to się jeszcze okaże”. I w chwilę potem zasłaniał się niepamięcią odpowiadając na pytania tegoż posła. Jak zdołał uzyskać stopień profesora mając wyraźne problemy z pamięcią i stosowaniem logiki w wypowiedziach i rozumowaniu warto by zbadać. Uważam, że powinien opatentować swoją metodę, bo to duża umiejętność. Swoją drogą jako profesor tak się przyzwyczaił do zadawania pytań, że kompletnie nie umiał odpowiadać na pytania innych. Bezczelnością i chamstwem próbował go przewyższyć jego pełnomocnik prawny podobno też profesor i to prawa. Do obrazka wyróżniającego wziąłem zdjęcie z portalu „Wpolityce” pokazuje ono kulturę mecenasa Chmaja w rozmowie z przewodniczącą Wasserman.
Myślę, że byłego pana ministra najlepiej charakteryzuje napis ze zdjęcia, które opublikowała jego córka parę lat temu. Jeszcze można je znaleźć w Internecie.
Dodaj komentarz