Kontynuując mój cykl ciekawych i nazwałbym je harmonijnych miast o długiej historii, gdzie zatrzymał się czas a które odwiedziłem, dzisiaj prezentuję sycylijskie miasto ERICE. (Inspiracją do napisania tego postu stał się film „Ojciec chrzestny III”, który niedawno obejrzałem. Jest tam scena przed kościołem, który ku memu zdziwieniu jest kościołem Świętego Dominika.)
Porta Trapani jedna z trzech bram do miasta
Chiesa Madre dawna katedra – najważniejszy kościół w mieście
Sufit nawy głównej katedry pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny
Piękny, cudowny obraz MB z Dzieciątkiem w byłej katedrze. Obecnie obraz ten jest w głównym ołtarzu kościoła San Giuliano
Miasto, które zachowało swój oryginalny z czasów średniowiecza układ, gdzie wszystko jest na miarę człowieka, gdzie za świecą szukać nowoczesności a nawet tak charakterystycznego dla Italii barokowego przepychu, ale znajduje się to coś co przyciąga turystów, gdzie człowiek czuje się znakomicie, bo jest tam naturalnie a zabudowa jest skrojona na ludzką demokratyczną miarę. Wszystko ma swoje miejsce. Położenie wyśmienite, obronne na wysokim wzgórzu San Giuliano panującym nad okolicą (ponad 750 metrów n p m). Mury obronne w większej części idą po grani klifów. Morze jest niedaleko, zewsząd widoczne. Obecnie wielki port Trapani w starożytności i średniowieczu pełnił rolę portu Erice. Niegdyś niebezpiecznie było mieszkać na samym wybrzeżu z powodu zagrożenia ze strony piratów czy innych napastników. Nawet Pax Romana nie zawsze zapewniał wystarczającą ochronę. To niegdyś tętniące życiem miejsce jest teraz ciche i spokojne. Panuje tu swoisty mikroklimat, który można określić jako umiarkowany w stosunku do pobliskiego Trapani. Stale wiejąca bryza od strony morza, która często przynosi mgły i zachmurzenie łagodzi letnie sycylijskie upały i wpływa zbawiennie na tutejszą bujną roślinność. Pochwały można mnożyć, bo jest i urocze i wyjątkowe i sielskie i ciche i zasłużyło na nazwę perły Sycylii. Jak ktoś powiedział „jest elegancko i – co rzadkie – nie jest pstrokato”. Widoki zapierają dech w piersiach, szczególnie panorama Trapani, okolicznych wysp i salin, gdzie nawet jeszcze obecnie pozyskuje się sól morską. Pozytywne wrażenia powiększa jeszcze duży kontrast tych wspaniałości przyrody z wąskimi, zacienionymi średniowiecznymi uliczkami, brukowanymi w rozliczne wzory „kocimi łbami” i kostką. Architektura prosta i dlatego o dużej sile wyrazu, budynki są oszczędnie zdobione a fortece nadają surowości temu miejscu. Kto takie miejsca lubi a ja lubię może bez końca rozpływać się w superlatywach. Jednak dużo lepiej pokażą uroki miasteczka i okolić zdjęcia, które zamieszczam.
Widok na Saliny i fragment Trapani z Erice
Widok na Stare Miasto i port w Trapani
Widok z murów na północne urwisko Erice
Zamek Venere zbudowany przez Normanów, po lewej wieza zamku Balio, po prawej urwisko południowo wschodnie
Zamek Balio po prawej niewidoczny zamek Venere

Jest to starożytne miasto Elymów a jego sława w świecie starożytnym wiąże się z jednym najbardziej znanych sanktuariów pogańskich poświęconych Wenus Erycyńskiej bogini płodności i piękna oraz żeglarzy. Dla lokalnych żeglarzy wracających szczęśliwie z morza świątynia ta była domem publicznym gdzie składali oni kapłankom dowody wdzięczności dla Afrodyty vel Venus. Na miejscu tego „sanktuarium” znajduje się obecnie zamek Venere zbudowany przez Normanów a znaleziska archeologiczne z tego miejsca mieszczą się w innym zamku Balio. Jest kilka legend dotyczących jego nazwy i powstania pieczołowicie budowanych przez Greków – uczestniczyli w tym i bogowie i Herakles i Eneasz, ale dla celów tego wpisu nie ma to znaczenia, bo istniało już ono przed Grekami, więc nie ma co powielać legend najeźdźców.
Pomyśleć, że miasto ma ponad 2500 lat i mieszkali w nim najpierw Elymowie o których poza nazwą nic nie wiemy, Fenicjanie, Grecy, Kartagińczycy, Rzymianie, Goci, Wandalowie, Bizantyjczycy (czyli Grecy ponownie). Potem Arabowie zwani przez Włochów Saracenami, ich z kolei pokonali Normanowie zapewniając miastu rozkwit. Niemcy Hohenstaufów, Francuzi Andegawenów, Hiszpanie (Aragończycy) itd. W końcu dopiero po zjednoczeniu Italii Włosi stali się panami na własnej ziemi czyli w tym wypadku Sycylii. Normanom Erice, wtedy San Giuliano, zawdzięcza obecny układ urbanistyczny a Rzymianom przebudowane mury obronne otaczające miasto pochodzące jeszcze z VI wieku p.n.e., Jak to zwykle bywa kolejni władcy potem wielokrotnie je umacniali i również przebudowywali. Mury z VI wieku p.n.e. o charakterze cyklopowym z inskrypcjami fenickimi stanowią obecnie na znacznej długości podstawę murów rzymskich i normańskich.
Do Erice można dostać się tylko od strony północno- wschodniej dwiema drogami autobusem lub autem (którym nie polecam) albo kolejką gondolową kursującą z Trapani. W obu wypadkach dociera się przed bramę Trapani od której zaczyna się zwiedzanie. Miasto otoczone murami ma kształt trójkąta, którego dwa boki kończą się urwiskiem. Niedaleko za tą dwunastowieczną bramą znajduje się najciekawsza świątynia o znaczeniu artystycznym i religijnym czyli„Chiesa Matrice” w przewodnikach nazywana katedrą (Duomo) a prze miejscowych „Assunta” (od wezwania Wniebowzięcia Matki Boskiej) wzniesiona przez Fryderyka Aragońskiego, który w wyniku buntu Sycylijczyków zwanego „nieszporami sycylijskimi” doprowadził do usunięcia francuskich Andegawenów i podporządkowania Sycylii Aragonii. Mury i fasadę wzniesiono we wczesnym surowym stylu gotyckim i ta prostota robi duże wrażenie szczególnie, że obok przed kościołem stoi na planie kwadratu wysoka równie surowa w stylu campanilla. Mury wzniesiono z kamienia pochodzącego z rozbiórki świątyni Wenus. Czyż nie jest to paradoksalne? Kamienie z pogańskiej świątyni -lupanaru na świątynię chrześcijańską? Wnętrze zostało w XIX wieku przebudowane, ale zachowało kształt trójnawowej bazyliki. Uwagę zwraca piętnastowieczne sklepienie w stylu gotycko – katalońskim. Zachowało się parę ciekawych rzeźb i obrazów o dużej wartości artystycznej.
Trzy ujęcia kościoła świętego Juliana (Giuliani)
Kościół świętego Dominika, tu rozegrała się jedna ze scen Ojca Chrzestnego III
Kościół św Rocha i św Sebastiana
W tym stosunkowo małym kamiennym mieście naliczyłem piętnaście kościołów. Co najmniej połowa z nich była zamknięta a w kościele świętego Dominika odbywały się akurat jakieś uroczystości z udziałem karabinierów i nie wpuszczano turystów. Te które widziałem miały bardzo skromne wyposażenie i nie byłem pewien czy pełnią jeszcze funkcje sakralne. Wspomnę jeden z nich ze względu na jego znaczenie – świętego Juliana, zbudowany w 1076 r., jako jeden z pierwszych kościołów w mieście, na cześć św. Juliana, którego wstawiennictwo miało uratować Erice przed ponownym zdobyciem miasta przez Saracenów. Decyzję o budowie kościoła podjął król Roger I – władca normański. Pierwotny gotycki kościół został przebudowany w stylu barokowym i według mnie niezbyt pasuje do otoczenia, ale ma przepiękny główny ołtarz przedstawiający Mękę Pańską. Duże wrażenie sprawiają również zamki, mury i piękne ogrody (park) Balio. Zamki są dwa Venere zwany też Balio (chociaż Balio jest właściwie częścią Venere) to potężny zamek wzniesiony przez Normanów w XIII wieku na miejscu sanktuarium Wenus a drugi to zamek Pepoli przebudowany przez jakiegoś arystokratę w XIX wieku na bazie saraceńskiego zamku na przedmurzu normańskiego zwany też Toretta Pepoli.
Widok z góry na Erice (zdjęcie z Internetu)
Jednak w takich miejscowościach dużo więcej radości i satysfakcji niesie spacer bez celu, po krętych i bezludnych uliczkach, zdanie się na przypadek, możliwość błądzenia i podziwiania zwyczajności. W powietrzu czuć niezwykłą tajemnicę tego miejsca i jego bogatą historię. Uliczki zawsze zaprowadzą na jakieś ukwiecone podwórko czy patio i najczęściej jest tam jakiś sklep z pamiątkami czy słodyczami i ciągle spotyka się coś nowego. Erice słynie ze słodyczy – najsłynniejsze i niepowtarzalne są marcepany. Uroda miasta przyciąga nowożeńców na sesje zdjęciowe, mieliśmy przyjemność obserwować takie pary.
Największą uroczystością w mieście jest święto patronki miasta NMP z Custonaci uroczysta procesja przechodzi wtedy uliczkami miasta. Ten tradycyjny festyn ten przypada zawsze w ostatnią środę sierpnia.
Wypoczynek na Sycylii bez odwiedzenia Erice jest wielką stratą okazji do obejrzenia czegoś niezwykłego co niesie radość i wzbogaca nasze doświadczenie. Wystarczy kilka godzin.
Na koniec jeden zaskakujący szczegół od czasu Normanów do 1934 roku miasto nazywało się San Giuliano. Saraceni wcześniej je nazwali Dżebel Hamid. Starożytną nazwę Erice przywrócili faszyści Mussoliniego odrzucając świętego. Drobny dowód wskazujący na stosunek faszystów do chrześcijaństwa.





Dodaj komentarz