Grand Canyon West Rim w 1997

wpis w: Podróże | 0

 

Była to jednodniowa wyprawa z Las Vegas do najbliższego fragment Parku Narodowego Grand Canyon. Jedzie się płaskowyżem i dociera do zachodniej części kanionu i potem od parkingu można wybrać się ścieżką wzdłuż krawędzi wąwozu. Wysiedliśmy na parkingu obok hotelu El Tovar i gdzie niedaleko znajduje się kamienna budowla- dom plemienia indiańskiego Hopi – teraz sklep z pamiątkami (mam wątpliwości czy jest to oryginalna budowla).

W 1997 roku nie było jeszcze zabezpieczeń takich jakie są teraz. Oczywiście strażnicy zwracali uwagę na niebezpieczeństwo, gdzieniegdzie znajdowały się murki, ale na ogół było jeszcze w miarę naturalnie. Około 200 – 300 metrów dalej od kanionu biegła droga asfaltowa, przy której znajdowały się co jakiś czas kolejne parking i od nich prowadziły ścieżki nad urwisko. Stosunkowo niedaleko około kilometra od tego parkingu znajduje się  zakręt kanionu – półwysep wcinający się głęboko w kanion. Z jego krańca roztacza się widok na bezkresny wąwóz. Stojąc na tym cyplu ma się poczucie jakby szybowało między otaczającymi skałami  wąwozu i ma się ochotę zanurkować w te przepaście do wijącej się gdzieś głęboko w dole rzeki Colorado. Teren wzdłuż kanionu jest parkiem narodowym i znajduje się pod ochroną.

Ta czerwona plamka na skale to jestem ja.                                                                                                                        Płaskowyż porastają sosny, juki i jakieś niezidentyfikowane przeze mnie drzewa. Nie mieliśmy najlepszej pogody do podziwiania widoków. Nad kanionem utrzymywała się niewielka mgła, tak że przeciwległy brzeg wąwozu  szerokiego w tym miejscu do 16 kilometrów rysował się niezbyt ostro. Podobnie nie można było dostrzec dna wąwozu i płynącej w dole rzeki Colorado na głębokości ponad 1200 metrów. No i nie dysponowałem jeszcze aparatem cyfrowym a jedynie „małpką”. Jednak mimo tych wszystkich ograniczeń widoki zapierały dech w piersiach. Ta niebywała zmienność kształtów i kolorów. Nie wiadomo jak się zabrać do podziwiania, czy chłonąć ogólny widok, czy systematycznie oglądać kształt po kształcie poszczególnych skał, tarasów, ostańców i meandrów brzegowych. Kolory harmonijnie przechodzą przez wszystkie swoje odcienie. Dominują brązy, czerwienie, pomarańcze, róże, fiolety, granaty i atramenty.

Zdjęcie z Internetu                                                                                                                                                                      Wąwóz jest zmiennej szerokości, brzegi raz strome przechodzą w tarasowe o różnej szerokości tarasów, na które osypują się piargi kamienne. Widać różne formy erozji i warstwową budowę skał. Przeważają łupki, wapienie i piaskowce. Brzeg wcale nie jest ciągły, przynajmniej w miejscu w którym byłem. Można dotrzeć do samotnie sterczących iglic albo do jęzorów skał wchodzących w głąb wąwozu. Zamieszczam zdjęcia, może nie najlepsze, ale dające pogląd na linię brzegową. Przeszedłem wzdłuż krawędzi około czterech kilometrów ciągle nie mogąc wyjść z zachwytu. Postępujące zachmurzenie coraz mocniej ograniczało obserwacje. Jak to wszystko spamiętać, tu chodzi bardziej o obraz najlepiej klatka po klatce niż wrażenie. Nad Niagarą było łatwiej: masy wody, kształt podkowy po kanadyjskiej stronie i prosty wodospad po amerykańskiej z towarzyszącym spadającej wodzie potężnym hukiem. A tu kilometry klifu, urwisk, tarasów, feeria barw i kształtów. Piękno zaklęte w zwykłych skałach. Tak, bo z bliska te skały nie mają nadzwyczajnej urody, ale kształtując wąwóz tworzą niezwykły widok.

Zdjęcie  z Internetu. Nocna burza nad kanionem                                                                                                                         Nie piszę o powstaniu kanionu ani o jego budowie geologicznej czy innych miejscach do zwiedzania poza tym gdzie byłem bo tym wszystkim można przeczytać w Internecie z najmniejszymi szczegółami.

Dla porównania oprócz swoich zdjęć zamieszczam trzy zdjęcia, w tym obrazek wyróżniający, wzięte z Internetu zrobione sprzętem profesjonalnym i w doskonałych warunkach pogodowych.Obrazek wyróżniający przedstawia widok kanionu z wysokości 10 kilometrów. Cudownie oddają piękno i majestat kanionu. Niestety nie znalazłem nazwisk autorów.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *