Czasami dobrze jest poczytać książki wydawałoby się już nieaktualne ze względu na upływ czasu, zmiany społeczne, postęp nauki czy zmianę sposobu myślenia albo inne okoliczności. I wtedy z całą mocą widać, jak ludzie kierują się instynktami stadnymi, jak doświadczenia przeszłości niczego nikogo nie uczą (no może większości, bo zawsze są wołający na puszczy). Jak mimo rzeczywistego postępu technicznego następuje postępujący zanik racjonalizmu i zdrowego rozsądku i odwrotnie proporcjonalne zjawisko kierowania się emocjami. W tym chaosie niezmienne są tylko odruchy ludzkie gdy okoliczności i zdarzenia przerastają zdolności pojmowania i schodzą do poziomu instynktownych zachowań. Przeczytałem książkę „Człowiek i Mikroby” Arno Karlena wydaną w 1997 roku. Utwór nadzwyczaj ciekawy mimo upływu czasu, bo w medycynie dwadzieścia lat to epoka z powodu niewyobrażalnego postępu jakiego doświadczamy. Jednak istnieje warstwa książki dotycząca zachowań ludzkich i reakcji na epidemie, która w ogóle się nie zdezaktualizowała a d dobie obecnej pandemii nabrała szczególnego znaczenia. Fascynujące poruszanie się po omacku, błądzenie, odważni i genialni ludzie wychodzący z utartych schematów myślenia dokonują odkryć ratujących bez mała całą ludzkość. I druga strona medalu: to czas i zdolności adaptacyjne ludzi są głównym lekarzami uzdrowicielem. O całej książce napiszę więcej w innym poście, Dziś kopia czterech stron książki odnoszących się do grypy jako takiej i pandemii grypy „hiszpanki” w 1918 roku. Opis reakcji ludzi oraz władz i skutki, warto przeczytać. 


Człowiek i mikroby – Arno Karlen
Dodaj komentarz