Zadziwia histeria jaka wytworzyła się wokół pojawienia nowej odmiany koronawirusa i zachorowań z jego powodu. Wydaje się ona nieadekwatna do stopnia zagrożenia zarówno ze względu na jego zdolność do wywołania pandemii jak i śmiertelność wywołanej nim choroby. Histeria przestała być jednostką chorobową, czy tak samo będzie z chorobą wywołaną koronawirusem. Co ciekawe choroba ta nie ma jeszcze nazwy a cały świat drży przed nią. Z tego co do tej pory wiadomo wirus poza nosicielem ginie po kilku godzinach a choroba poza wysoką temperaturą i suchym kaszlem ma przebieg stosunkowo łagodny (podobna jest do zwykłego przeziębienia). Groźna jest dla osób o wycieńczonym organizmie tak jak wiele innych chorób. Jednak stanowi mniejsze zagrożenie niż jakakolwiek grypa. Mamy szczegółowe dane o ilości zgonów, zachorowań a kto podaje ile zgonów powoduje rocznie grypa? Ofiarami grypy padają dziesiątki tysięcy istnień ludzkich na całym świecie.
Można odnieść wrażenie, że istnieje drugie a może nawet i trzecie dno całej tej sprawy. Nie znaczy to, że zagrożenie jest wyimaginowane i nie należy podejmować stosownych środków ostrożności, przeciwdziałań i zabezpieczeń. Ale można było postępować tak jak zawsze w takich wypadkach, zaangażować stosowne służby, kwarantanny itp. Po co ten cały hałas?
Sądzę, że to zdarzenie stało się znakomitym i wygodnym pretekstem dla wszystkich krajów do przytarcia nosa potędze Chin bez ponoszenia konsekwencji i narażenia się na retorsje ze strony Chin. Znakomita okazja do ograniczenie ekspansji tego państwa. Każdy ma coś do ugrania a przede wszystkim zmniejszenie zależności od chińskich towarów i misternie budowanych latami powiązań. I tu wcale nie chodzi o zalewającą rynki tandetę chińską po złotówce za sztukę a o urealnienie warości chińskiej waluty juana, obszary high tech, informatykę, 5G, produkcję replik i inwestycje chińskie w wielu krajach. Stąd na niespotykaną dotychczas skalę, zamykanie sklepów jak np. sieci Ikea, wycofywanie się z targów, negocjacji, opóźnianie zakupów i wszystkie triki z force majeure (siłą wyższą) zwalniającą z odpowiedzialności. Czy da się osłabić Chiny i zmniejszyć ich impet? Zobaczymy. Ale szkoda by było stracić taką okazję. Dlatego tak skwapliwie niemal wszystkie kraje z niej skorzystały.
A trzecie dno? Scenariusz jak z filmów horroru i science fiction. W trakcie eksperymentów wirus wymyka się z laboratoriów wojskowych. Giną króliki doświadczalne, najbardziej podatne. Ale wirus ma być ukoronowaniem wszystkich wirusów, może mieć dwufazowe oddziaływanie – pozorni ozdrowieńcy pozostają zainfekowani a wirus w stanie utajenia zmienia jakieś organy wewnętrzne – możliwości jest bardzo dużo. Spekulować można na różne sposoby. Czy da się to wykluczyć? Na pewno nie teraz, czas pokaże. Ale gdyby tak było to ta panika którą teraz obserwujemy staje się uzasadniona. Po co Chińczycy w ciągu dziesięciu dni budują specjalny, olbrzymi szpital w Wuhan, wprowadzają tak drastyczne zakazy podróżowania, izolują tyle miast?
Ta tragiczna epidemia w Wuhan jest ostrzeżeniem i lekcją, którą świat poddany globalizacji musi odrobić. Obserwujemy pierwsze pokojowe, cywilne manewry na olbrzymią skalę. Masowe ewakuacje, blokady, prewencyjne kwarantanny, błyskawiczna mobilizacja służby zdrowia, mosty powietrzne, koordynacja między państwami, czyżby przygotowania do czegoś poważniejszego?
Czytałem książkę, którą kiedyś opiszę „ Czarna śmierć” –epidemie w Europie od starożytności do czasów współczesnych, Christofera Duncana i Susan Scott, głównie jest to historia epidemii dżumy krwotocznej i dymienicznej nękającej Europę. Autorzy zwracają uwagę, że choroba ta mogła zaistnieć i zbierać straszliwe żniwo ze względu na długi okres inkubacji około 32 dni i równie długi okres zakaźny około 22 dni. Gdyby te okresy były krótsze niemożliwe byłoby wyginięcie 1/3 europejskiej populacji w XIII wieku jak to się zdarzyło. Można powiedzieć, że dżuma dostosowała się do szybkości przemieszczania się ludzi chodzących pieszo lub jeżdżących konno w Średniowieczu. Koronawirus ma bardzo krótki okres zakaźny (są sprzeczne dane), dostosował się do lotniczej szybkości przemieszczania się ludzi. Czyżby umiał myśleć?
Dodaj komentarz