Chodzi mi o to, aby język giętki
Powiedział wszystko, co pomyśli głowa:
A czasem był jak piorun jasny, prędki,
A czasem smutny jako pieśń stepowa,
A czasem jako skarga nimfy miętki,
A czasem piękny jak aniołów mowa…
Aby przeleciał wszystka ducha skrzydłem.
Strofa być winna taktem, nie wędzidłem.
Słowacki
Wolność słowa w demokracji wprowadzono nie dlatego, żeby każdy mógł pleść co mu ślina na język przyniesie, ale po to żeby różni ideolodzy nie mogli kneblować swoich przeciwników nie dopuszczając do krytyki pod swoim adresem. Każda idea niezależnie dobra czy zła tworzy swój własny język. Jeszcze do niedawna język odzwierciedlał poziom kultury człowieka. Mieliśmy tez do czynienia z językiem literackim i ulicznym (rynsztokowym). Obecnie ludzie kulturalni znikli z przestrzeni publicznej a niedobitki są skutecznie rugowane. Znika jeszcze jedna bariera społeczna, ale ta bariera była też tamą dla chamstwa, trywialności i pustosłowia. Nie znikła a wręcz umocniła się czy wyszła nawet na czoło kiedyś drugorzędna funkcja języka stał się narzędziem walki politycznej a nawet cywilizacyjnej. Obecnie mamy do czynienia z powtórzeniem bolszewickiej metody zawładnięcia językiem przekazu, właśnie po to, żeby oponentów i przeciwników pozbawić prawa do wypowiedzi poprzez nazwanie ich wystąpień mową nienawiści. Ten zabieg ma również służyć wykluczenie z partnerstwa i ubezwłasnowolnieniu ludzi prostych, nie wykształconych, którzy nie nadążają za wprowadzaniem nowych i zmianą znaczenia starych pojęć. Temu również służy wprowadzanie absurdalnej anonimowości, żeby ideolodzy mogli bezkarnie pomiatać innymi. Oczywiście oni sami mogą urządzać demonstracje pod domami swoich przeciwników. Strzeże ich cały przemyślnie skonstruowany aparat represji. Zwyczajny człowiek przywykł do nazywania rzeczy po imieniu i wyrażania się dosadnego będąc w emocjach. On nie dysponuje arsenałem różnego rodzaju zabiegów, które pozwalają agresorowi uniknąć odpowiedzialności. Idealnie ilustruje to przypadek sędziego, który ukradł na stacji benzynowej 50 złotych. Każdy, ale to każdy kto widział nagranie z tego zdarzenia nie miał wątpliwości, że była to kradzież, jednak mimo dwukrotnego skazania i wbrew oczywistym faktom sędziowie Sądu Najwyższego uznali, że jest to roztargnienie i uwolnili swojego kolegę od winy, mając gdzieś sprawiedliwość, prawdę i jednocześnie kpiąc z poczucia zdrowego rozsądku. W tej sytuacji normalny człowiek może odnieść się do tego zdarzenia szpetnie klnąc i/lub niewybrednie nazywając tych sędziów. A to już podpada pod mowę nienawiści i ci sędziowie i ich zwolennicy uznają, że mają prawo odmówić tym ludziom prawa do uczestniczenia w życiu publicznym. Sami posuwają się dalej stosując dopracowane metody wobec swoich przeciwników: więc najpierw najłagodniejsze czyli pytania retoryczne, potem nieuprawnione analogie, następnie przypisywanie, wydumanych, nieprawdziwych zamiarów czy intencji i na koniec insynuacje oraz porównania do najgorszych. Cały czas przy tym mówią bezosobowo prowokując do odpowiedzi spersonalizowanej. Jet to nic innego jak nowy pomysł polityczny. Najpierw trzeba wyznaczyć i przygotować pole bitwy, czyli założyć różne pułapki w postaci współczesnych tabu, potem wysłać szereg harcowników – prowokatorów, którzy będą wciągali przeciwnika w zastawione pułapki, wyprowadzali z równowagi, potem ogłosić, że broń drugiej strony w postaci jej przestarzałego systemu wartości i pojęć jest niehumanitarna i na koniec ogłosić, że zostało się moralnym zwycięzcą, bo przeciwnik jest niegodny pojedynku i co najwyżej może za 20 lat założyć żółte kamizelki i wyjść na ulice. Zwarcie z którym mamy do czynienia w Polsce jest dlatego tak ostre i gwałtowne, bo obrońcy wartości, tradycyjnie rozumianych wolności stawiają zacięty opór, nawet chwilowo zwyciężyli, nie zostali zagonieni w kąt jak na przykład we Francji czy Niemczech a najbardziej spektakularnie w Hiszpanii i Portugalii. Proste przenoszenie metod zachodnich w przerabianiu i kształtowaniu ludzi na bezwolne narzędzia okazało się nieskuteczne. To potęguje wściekłość i frustrację i popycha do zaostrzania agresji. To wszystko w imię wprowadzenia demokracji liberalnej. Wiemy co to oznacza, bo w Polsce mieliśmy już demokrację socjalistyczną, która nie miała nic wspólnego z demokracją podobnie rzecz się dzieje z demokracją liberalną. Chodzi o stworzenie „Nowego, wspaniałego świata” opisanego przez Huxleya i podział społeczeństwa na helotów i metojków. A język będzie służył uzasadnieniu, że „cztery nogi dobre, dwie złe”. Tylko w tym celu trzeba będzie unieważnić część języka jako służącego mowie nienawiści i poprawić albo zniszczyć część literatury. W sztuce ostaną się chyba tylko współczesne instalacje. Nadchodzi era robotów i awangarda postępu chce upodobnić człowieka do robota. Świat ducha ma zniknąć a wraz z nim cała uroda życia i zróżnicowanie języka. Więc na pocieszenie dwie wielkie mowy nienawiści: wymiana kurtuazyjnych pozdrowień przed bitwą między Jarosławem Mądrym a Bolesławem Chrobrym według Galla Anonima i list kozaków zaporoskich do sułtana.
JM: – Niech wie Bolesław, ze jako wieprz w kałuży otoczony jest przez moje psy i łowców.
B: – Dobrze, owszem, nazwałeś mnie wieprzem w kałuży, ponieważ we krwi łowców i psów twoich, to jest książąt i rycerzy, ubroczę kopyta koni moich, a ziemię twą i miasta spustoszę jak dzik pojedynek.
Zaporoscy Kozacy do sułtana tureckiego:
Ty, sułtanie, diable turecki, przeklętego diabła bracie i towarzyszu, samego Lucyfera sekretarzu. Jaki z ciebie do diabła rycerz, jeśli nie umiesz gołą dupą jeża zabić. Twoje wojsko zjada czarcie gówno. Nie będziesz ty, suki ty synu, synów chrześcijańskiej ziemi pod sobą mieć, walczyć będziemy z tobą ziemią i wodą, kurwa twoja mać. Kucharzu ty babiloński, kołodzieju macedoński, piwowarze jerozolimski, garbarzu aleksandryjski, świński pastuchu Wielkiego i Małego Egiptu, świnio armeńska, podolski złodziejaszku, kołczanie tatarski, kacie kamieniecki i błaźnie dla wszystkiego, co na ziemi i pod ziemią, szatańskiego węża potomku i chuju złamany. Świński ty ryju, kobyli zadzie, psie rzeźnika, niechrzczony łbie, kurwa twoja mać.
O tak ci Kozacy zaporoscy odpowiadają, plugawcze. Nie będziesz ty nawet naszych świń wypasać. Teraz kończymy, daty nie znamy, bo kalendarza nie mamy, miesiąc na niebie, a rok w księgach zapisany, a dzień u nas taki jak i u was, za co możecie nas w dupę pocałować!
Leszek
Trafny i pouczający artykuł. Powodzenia.