Marcowa wprawa do Hiszpanii w 2008 roku prowadziła do Kordoby, Kadyksu i Toledo. Pora była znakomita – było ciepło, ale nie gorąco, wszędzie luz, spokój i brak turystów, więc wizyty w interesujących obiektach sprawiały przyjemność – żadnego tłoku i wszędobylskiego hałasu. Znakomici położone hotele za pół ceny. Tę metodę wypraw do Hiszpanii praktykowałem przez dziewięć lat, co pozwoliło mi zwiedzić najciekawsze w moim mniemaniu miejsca w Hiszpanii w zawsze komfortowych warunkach. Trzykrotnie odwiedziłem Toledo, dwukrotnie Sewillę, Awilę, Vale de Los Caidos, Barcelonę i Walencję. Raz Saragossę, Salamankę, Santiago de Compostela, A Corunę, Lugo, Pontevedra, Alicante, Malagę, Sevillę, Granadę, Cordobę, Jerez de la Frontiera, Rondę, Mijas, Figureoę, Kadyks, El Puerto Santa Maria i Gibraltar i szereg małych miejscowości wokół większych miast. Oczywiście za każdym razem lądowałem w Madrycie spędzając tam po dwa, trzy dni. O każdym z tych miast i miejsc będę chciał coś napisać, o Segowii i Avilla już pisałem teraz pora na Kadyks i pobliskie El Puerto Santa Maria, które dość mocno zapadły w mojej pamięci.
Widok na Kadyks z drugiej strony zatoki z hotelu Puerto Bahia przy plaży Valdepagrama
W Hiszpanii jest bardzo duża łatwość podróżowania, drogi są znakomite, na wiosnę ruch był niewielki, podróżowałem wypożyczonym autem i tylko od 2007 roku z nawigacją. W ciągu tych dziewięciu lat widziałem niesamowity rozwój Hiszpanii, najszybciej zmieniał się Madryt i kurorty nadmorskie, ale też w 2008 roku najbardziej dotknął je kryzys. Kiedy pierwszy raz przyleciałem do Madrytu miał on tylko jedną obwodnicę – w 2009 miał ich już cztery (od strony gór Guadarrama jest fragment gdzie zbiegają się trzy z nich). Do Kadyksu można jechać dwiema autostradami na Sevillę i na Kordobę, wybrałem przez Kordobę.
Ayutanmento Ratusz
Kadyks leży po zachodniej stronie cieśniny gibraltarskiej na końcu półwyspu, zachowując odpowiednie proporcje, mniej więcej tak jak Hel. Zatoka Kadyksu tworzy znakomity naturalny port. To nadzwyczajne położenie spowodowało, że stał się on dogodnym punktem handlowym i jednocześnie wypadowym do wszelkich wypraw zarówno do wypraw do Ameryki jak i wzdłuż zachodnich wybrzeży Afryki. Stąd wyruszyła jedna z wypraw Kolumba do Ameryki, inna z pobliskiego portu El Puerto Santa Maria. Kiedy zamuliła się rzeka Gwadalkuiwir i nie można była docierać statkami do Sewilli Kadyks przejął rolę głównego portu do handlu zamorskiego Hiszpanii. Jednak miasto mimo znakomitego położenia obronnego było dwukrotnie zdobyte przez piratów angielskich, najpierw przez Francisa Drake’a a potem przez hrabiego Essexa. Właśnie z książek o Kolumbie i Georga Bidwella „Korsarz Królowej” o Francisie Drake’u dowiedziałem się o Kadyksie. Szczególnie w tej ostatniej opis bajecznych skarbów zdobytych przez Drake’a rozbudził wyobraźnię i chęć odwiedzenia tego miasta. Oczywiście w czasach gdy czytałem te książki, nawet nie wolno było marzyć o takich podróżach, ale gdzieś w podświadomości tliła się nieokreślona myśl, że może kiedyś, no i się spełniło, w innych czasach i dawno potem gdy przestałem uważać Drake za bohatera a zrozumiałem, że był zwykłym bandytą a Kolumb zaczął mnie fascynować nie tylko jako odkrywca ale jako tajemniczy człowiek znikąd. Przygotowując się do podróży poczytałem o samym mieście i okazało się, że przekazy historyczne i odkrycia archeologiczne wskazują, że teren ten był nieprzerwanie zamieszkały od trzech tysięcy lat, czyli, że może to być najstarsze ciągle zamieszkiwane miasto w Europie (mieszkańcy tak twierdzą).
Barokowy kościoł San Antonio
Stare miasto mieści się na cyplu, który kiedyś był wyspą i jest bardzo ciasno zabudowane z wąskimi uliczkami. Koszmarem jest przejechanie przez całą mierzeję do końca Półwyspu czyli starego Miasta. Obecna zabudowa pochodzi z XVII wieku, odbudowane po spaleniu go przez Anglików. Z tego samego okresu pochodzi twierdza Santa Catalina która uchroniła mieszkańców przed kolejnym trzecim zdobyciem przez Anglików. Swoją drogą, może kiedyś ktoś się pokusi na policzenie jaka część bogactwa angielskiego pochodzi z pracy a jaka z rabunków na całym świecie. Mimo niebywałej ciasnoty (od dwudziestu lat ubywa mieszkańców) Kadyks może poszczycić się kilkoma parkami, z których dwa Genovese i Alameda de Apodaca są przepiękne, nasadzone egzotycznymi drzewami. Spacer nabrzeżem od strony cieśniny wymagał sporej determinacji z powodu porywistego wiatru. W zasadzie dobrze jest powłóczyć się po Starym Mieście trochę bez celu, bo wszędzie jest ciekawie, wszędzie można natknąć się na coś interesującego. Dla tych co szybko przebiegają się od zabytku do zabytku, miasto będzie jak jedno z wielu, nie poczuje jego atmosfery, wyjątkowości. Chociaż podczas marcowej wizyty z powodu silnego wiatru było trochę zimno, ale tym bardziej w zacisznych miejscach doceniało się smak znakomitej kawy.
Katedra od strony nabrzeża
Prezbiterium ołtarz główny
Mahoniowe stalle chóru
Nieużywany ołtarz w jednej z kaplic
Trochę historii. Miasto zostało założone około 1100 lat p.n.e. przez Fenicjan z Tyru, którzy wtedy bezapelacyjnie panowali na Morzu Śródziemnym. Wtedy właśnie Fenicjanie rozpoczęli zakładanie swoich kolonii na wybrzeżach wokół Morza Śródziemnego. Co ciekawe Kadyks (Gadir po punicku) został założony cztery wieki wcześniej niż Kartagina, ale port z prawdziwego zdarzenia powstał dopiero w siódmym wieku p.n.e. A w piątym wieku przed Chrystusem Gadir dostał się pod panowanie Kartaginy. To stąd wyruszały ekspedycje słynnych punickich żeglarzy Himilko i Hanno jednego na północ Europy a drugiego wokół Afryki. Z historycznych przekazów wiadomo, że w Gadirze była słynna świątynia- wyrocznia punickiego boga Melquarta. Po zajęciu miasta przez Rzymian boga tego zaczęto utożsamiać z Herkulesem. Posunięto się nawet do tego, że dziesiątą pracę Herkulesa „uprowadzenie trzody Gerona”, przypisano okolicom Gadir a zabicie Gerona nastąpilo właśnie w Gadir. Są różne wersje tego mitu, jak to w mitologii greckiej. Mieszkańcy Kadyksu twierdzą też, ze „słupy Herkulesa” to nie żadna Ceuta i Gibraltar, tylko dwie kolumny, które ostały się ze świątyni Merquarta-Herkulesa zniszczonej w pierwszym wieku. Wydaje mi się, że to ma sens, nikt wtedy nie myślał tak globalnymi kategoriami a poza tym Gibraltaru jeszcze nie było. Tym bardziej, że dla Rzymian Gades (zmienili nazwę na Gades) był najdalej wysuniętym na zachód miastem ich świata. Po Rzymianach przyszli Wizygoci (i jak to barbarzyńcy zniszczyli starożytne miasto), ponownie na krótko wrócili Rzymianie (Bizantyńczycy) i ponownie Wizygoci, którzy w końcu ulegli Maurom i miasto przez pięć wieków do czasu rekonkwisty hiszpańskiej było pod władzą Almohadów i Almorawidów.
Jedna z uliczek Kadyksu
Stosunkowo wcześnie bo w 1262 Alfons X Kastylijski odzyskał miasto z rąk Maurów (Granadę odbito w 1492 roku, w tym samym roku Kolumb odkrył Amerykę). Czasy wielkich odkryć służyły Kadyksowi, bogacił się w zawrotnym tempie. Nie przeszkodził rozwojowi wielki pożar w 1569, ani napady piratów berberyjskich ani napady Anglików i kolejne złupienie i spalenie przez hrabiego Essexu. Złoty wiek Kadyksu nastąpił po utracie monopolu w handlu z Ameryką przez Sewillę na rzecz Kadyksu. Mimo, że potęga hiszpańska słabła, Kadyks ciągle był najważniejszym portem hiszpańskim i jednym z najbogatszych miast. Kadyks obronił się przed inwazją francuską w czasie wojen napoleońskich i nie wszedł w skład królestwa Józefa Bonaparte. Właśnie w Kadyksie w 1812 roku uchwalono pierwszą, nazwijmy ją liberalną, konstytucję Hiszpanii i tu obradowały hiszpańskie Kortezy. To co nie udało się wojskom Napoleona zrobiła armia Ludwika XVIII w 1823, rojalistyczni Francuzi zdobyli zbuntowany Kadyks, który więził zachowawczego, sprzeciwiającego się reformom króla Ferdynanda VII i przywrócili porządek tak jak Rosjanie w 1831 w Warszawie. Kadyks pozostał jednak rewolucyjnym miastem, czterdzieści lat później zbuntował się przeciw królowej Izabeli a w 1936 nie uznał rządu komunistów i anarchistów i w czasie wojny domowej stanął po stronie generała Franco.
Budynek teatru
Stare miasto jest do obejścia w dwie do trzech godzin, ale żeby coś poczuć, na same parki trzeba poświęcić tyle czasu, choćby na podziwianie egzotycznych drzew. Budowle są głównie w stylu klasycystycznym i neoklasycznym, ale kilka kościołów jest barokowych, trafia się również secesja, w zasadzie poczynając od baroku wszystkie style są obecne. Przepiękne są rozlegle place kontrastujące z wąskimi uliczkami. Najbardziej podobał mi się plac świętego Antoniego i stojący przy nim kościół pod wezwaniem tegoż świętego.
Kwiaciarnia przy placu Minia
Oczywiście w każdym hiszpańskim większym mieście najciekawsza, najładniejsza jest katedra, tylko że oryginalna gotycko romańska Alfonsa nie dotrwała spalona przez Anglików. Nową budowano przez ponad sto lat mieszając style poczynając od barokowej fasady kończąc na neoklasycznym wnętrzu. Od placu katedralnego i od strony plaży Caleta prezentuje się wspaniale, kaplice są również piękne, wspaniała pięknie sklepiona krypta, ale nawa główna taka sobie może dlatego, że neoklasycyzm mi się nie podoba. Katedra w Hawanie została wzniesiona na wzór tej w Kadyksie, zresztą budowniczowie Hawany czerpali inspiracje z zabudowy Kadyksu. Warto również odwiedzić fort Catalina, ze względu na widoki, bo wnętrze jest zaniedbane a dodatkowo trafiłem na wystawę malarstwa erotyczno gejowskiego z osiemnastego wieku. Oprócz tego warte uwagi są prawie wszystkie kościoły, budynek admiralicji, teatru Falla, ratusz, brama „Las Puertas de Tierra i odkopane fragmenty olbrzymiego rzymskiego amfiteatru (w którym nie byłem) Natomiast kto w tym mieście nie był ze sławnych ludzi, zaczynając od Herkulesa; Hanno, Hamilkar, Hannibal, Scypion Afrykański, Juliusz Cezar, Kolumb, nie licząc emirów arabskich i królów hiszpańskich. Warto zrobić wypad choćby i jednodniowy jeśli ktoś już jest na Costa del Sol.
Alejka w parku Genoves












Dodaj komentarz