Kwitnący łubin przed pasem startowym lotniska w smoleńsku. W Katyniu i Smoleńsku byłem w czerwcu 2015 roku w pięć lat po katastrofie smoleńskiej. Pogoda była piękna wręcz sielankowa utrudniająca odczucie grozy zarówno mordu na polskich oficerach w kwietniu 1940 roku jak i katastrofy samolotu delegacji polskiej na czele z prezydentem lecącej na uroczystości rocznicowe. Lokalna przewodniczka, która w 2010 roku była tłumaczką między władzami Smoleńska i polską delegacją rządową przybyłą na miejsce katastrofy, nastawiona była koncyliacyjnie i opowiadała jak dobre są relacje między Polakami mieszkającymi na smoleńszczyznie a władzami rosyjskimi. Miejsce katastrofy było posprzątane, nawieziona ziemia, zasiana trawa i kwitł łubin. A na skraju zagajnika skromne krzyże jeden większy i trzy mniejsze. Nieco dalej kamień z tablicą po rosyjsku i po polsku z błędem. Widok zamkniętego i zrujnowanego katolickiego kościoła polskiego szybko przywrócił realny obraz sytuacji. Wyremontowany, odmalowany i wymuskany budynek stacji kolejowej w Gniezdowie, gdzie przywożono w bydlęcych wagonach polskich oficerów, wprowadzał efekt surrealistyczny jeśli przed chwilą oglądało się zapuszczone dzielnice Smoleńska. Załączam kilka zdjęć z pobytu.
Dwa sposoby oznaczania miejsc masowych grobów pomordowanych oficerów w Katyniu
Indywidualne tabliczki z informacjami o pomordowanych oficerach umieszczone na ścianach kopców okalających miejsca grobów masowych i pomnik centralny
Budynek NKWD (obecnie KGB) w Smoleńsku
Kopia ikony Matki Boskiej smoleńskiej w pięknie odrestaurowanym soborze uspieńskim
Przygotowany do mszy Ołtarz przed pomnikiem w Katyniu
Miejsce gdzie znaleziono ciało prezydenta Kaczyńskiego
Zrujnowany kościół katolicki w Smoleńsku
Krzyż na cmentarzu katolickim przy zrujnowanym kościele. Brak jednego ramienia ma charakter symboliczny
Autor przy pomniku katyńskim










Dodaj komentarz