KLASZTOR NORAWANK ARMENIA

wpis w: Podróże, Religia i sztuka | 0

Widok na klasztor z podjazdu.

Wędrując w 2016 roku po Armenii przez trzy tygodnie byłem w wielu ciekawych miejscach, dużo rozmawiałem z ludźmi, oglądałem ciekawe miejsca, zwiedzałem zabytki, tropiłem ślady sowieckiej przeszłości, jeździłem marszrutkami, szwendałem się po targowiskach, spałem na „kwartirach” szumnie zwanych pensjonatami, poznawałem kulturę i historię Armenii na terytorium obecnym i tak zwanej wielkiej Armenii. Muzeum Genocidu Ormian wstrząsnęło mną mocno. W swojej wędrówce między innymi odwiedziłem 15 klasztorów. Religia i klasztory pełniły w Armenii może nawet ważniejszą rolę w ochronie tożsamości, języka i substancji narodowej niż w Polsce podczas zaborów. Klasztory pełniły tę rolę przez prawie dziesięć wieków przemyślnie ukrywając i przechowując dziedzictwo kulturalne, starożytne księgi. Znaczna część starożytnej twórczości greckiej zachowała się do naszych czasów dzięki klasztorom ormiańskim, gdzie dzieła filozofów greckich były skrupulatnie tłumaczone i przepisywane. Oczywiście nie we wszystkich klasztorach udało się zachować biblioteki, większość najeźdźcy splądrowali. W Erewaniu znajduje się muzeum gdzie przeniesiono z klasztorów ocalałe manuskrypty i gdzie przechowuje się ponad dziesięć tysięcy ksiąg o bezcennej wartości.

Droga z Areni do Norawank

Wąwóz rzeki Aghor prowadzący do klasztoru

Jednym z klasztorów w którym zachowała się taka biblioteka jest Norawank klasztor na południowym wschodzie kraju przy granicy z Nachiczewanem. Byłem tam podczas przedostatniego dnia pobytu w Armenii– położenie, otoczenie i kolorystyka wywołały mój zachwyt. Dlatego o tym klasztorze postanowiłem napisać najpierw. Jest on już nieczynny jak większość z tych które odwiedziłem. Znajduje się on w wąskim wąwozie rzeki Amaghi, położony na szerokiej półce skalnej w miejscu gdzie wąwóz się rozszerza. Odległość z Erywania wynosi 122 km, około 80 km dobrej drogi, reszta drogi przez góry i przełęcze. Ostatni odcinek drogi jest wyjątkowo malowniczy. Po trzech godzinach jazdy marszrutką dotarłem do wąwozu. Ostatnie kilometry zapełniony mikrobus pokonywał z trudem. Przez trzy godziny zdążyłem zaprzyjaźnić się z wszystkimi pasażerami, którzy jechali dalej do Jeghegnadzoru. Z przystanku miałem jeszcze 8 kilometrów marszu głębokim zacienionym wąwozem wzdłuż rwącej Amaghu, która właśnie w rejonie przystanku wpadała do Arpy pod skałami w których znajdowały się jaskinie zamieszkałe w starożytności. Po trzech kilometrach zabrał mnie autobus wiozący hiszpańskich turystów podwożąc na miejsce.

Nic dodać nic ująć ale zdjęcie i tak nie oddaje urody miejsca

Widziałem sporo klasztorów, ale na widok Norawanku (Nowy Klasztor) a w zasadzie otoczenia oniemiałem. Postrzępiona ściana skalna koloru czerwono różowego stanowiła malowniczą scenerię dla wybudowanych z tego samego piaskowca albo wapienia cerkwi stojących w pewnej odległości od siebie barwy w odcieniu bardziej pomarańczowym niż różowym. Bliżej okazało się, że jest to spory teren otoczony niegdyś obronnym murem, którego resztki gdzieniegdzie się zachowały. Zabudowania klasztorne i świątynie poza dwiema nie zachowały się.

Cerkiew Astwacacin 

Świątynia górna

Świątynia dolna i schody na piętro

Widok przez drzwi górnego kościoła

Obecna samotnia czy raczej pustelnia w niczym nie nawiązywała do XIII i XIV wiecznego klasztoru tętniącego życiem, z biskupstwem, szkołą i dużą wsią po której obecnie nie ma śladu. W centralnym miejscu placu stoi cerkiew Astwacacin (Matki Boskiej) – ewenement na warunki ormiańskie, bo piętrowa. Pomyślana była jako cerkiew – grobowiec ormiańskiej rodziny Orbelianów, którzy w XIII wieku władali tym terenem. Dolna część cerkwi jest więc kryptą grobową (w posadzce płyty nagrobne) a górna pełniła funkcje religijne. Atrakcją tej budowli są wąskie (40 cm) schody, które wzdłuż ściany z obu stron prowadzą do górnej części. Wspinaczka na 5 metrów dostarcza dreszczyku emocji. Górny kościół przykryty jest kopułą z bębnem wspartym na kolumnach. Niespotykane rozwiązanie w innych cerkwiach. Wnętrze górnej i dolnej części puste i ubogie. Nie znam liturgii ormiańskiej, ale z konstrukcji budynków sakralnych wnioskuję, że wierni nie znajdowali się w budynku gdzie był ołtarz znajdujący się zawsze na wysokim podwyższeniu i zasłaniany kotarą, ale przebywali w przedsionku zwanym gawitem (narteks). Nabożeństwa widziałem w dawnej stolicy Eczmiadzinie i w katedrze w Erywaniu jednak nie można ich przenosić w dawne czasy, bo widać w nich było silne wpływy prawosławne i nawet katolickie. Cerkwie ormiańskie były tak często burzone, rabowane przez najeźdźców i niszczone przez trzęsienia ziemi, że prawdopodobnie teraz i Ormianie nie są w stanie odtworzyć nie tylko bogatego wyposażenia, ale nawet standardowego. We Lwowie jest katedra Ormiańska w której oczywiście byłem, ale jest tam sprawowany obrządek zbliżony do katolickiego. W Norawank jak i gdzie indziej trudno sobie wyobrazić jak to było, gdy Ormianie byli samodzielnymi gospodarzami na swojej ziemi.

Kopuła górnego kościoła

Wnętrze górnego kościoła

Posadzka dolnego kościoła

Widok na kościół Jana Chrzciciela (Surp Karpet) i turystę wychodzącego z dawnej tajnej skrytki

Pięćdziesiąt metrów dalej znajduje się cerkiew Swiętego Jana Chrzciciela (Surp Karpet). Jest ona już klasyczna z gawitem i z kaplicą św Grzegorza. Kaplica ta jest również kryptą grobową. Z naszego punktu odniesienia dawne cerkwie ormiańskie choć kamienne są bardzo małe. Podobne wrażenie czynią kościoły bizantyjskie w Atenach, Mistrze i w wielu innych miejscach. Nie będę wymieniał nazwisk fundatorów i twórców cerkwi czy klasztoru, bo ich nie zapamiętałem i nie ma to znaczenia. Natomiast zawsze chciałem wiedzieć natrafiając na zdumiewające wspaniałe lokalizacje kto wybrał je na miejsce kultu. Niestety kroniki tego zazwyczaj nie notują. Mniej więcej pośrodku na dziedzińcu znajduje się jama, wykuta pieczara, która w okresie najazdów była przemyślnie zamaskowana i w niej ukrywano naczynia liturgiczne i manuskrypty. Ta pieczara nigdy nie była odkryta przez Persów, Mongołów czy innych najeźdźców. W moim rodzinnym miasteczku w podobny sposób ukryto naczynia i szaty liturgiczne podczas najazdu Moskali w 1653. Niestety w wyniku tortur Moskale wydobyli informacje o skrytce.

Portal  kościoła Surp Karpet

Następny post o Armenii będzie o jeziorze Sewan i klasztorze Sewanawank.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *