LAOS, WODOSPADY KUANG SI

wpis w: Podróże | 0

Pod koniec  pobytu w Luang Prabang – dawnej historycznej stolicy Laosu, doznawszy przesytu w oglądaniu świątyń buddyjskich i atrakcji miasta położonego w widłach Mekongu i jego dopływu Namkhan, pojawiła się chęć  odreagowania i zobaczenia czegoś odmiennego nie mniej atrakcyjnego i egzotycznego a więc uzupełnienia wrażeń o zetknięcie się i poznanie laotańskiej przyrody nieskażonej cywilizacją(?). Co obejrzeć jaskinie czy wodospady? Zdecydowałem się na wodospady Kuang Si. Tym bardziej, że istniała również możliwość kąpieli w rozlewiskach utworzonych przez kaskady, co przy temperaturze 35 stopni w cieniu nie było bez znaczenia.

Całodzienna wycieczka kosztuje 50000 kipów i można ja wykupić w każdym hotelu. Nie ma regularnej komunikacji docierającej do tego miejsca. Przejazd mikrobusem trwa półtorej godziny w jedną stronę. W czasie monsunów wyjazdy nie są możliwe z powodu wysokiego stanu wody, kiedy łagodne i malownicze wodospady przekształcają się w niszczycielski żywioł. Pobyt na miejscu okazał się znakomitym relaksem. Niezwykle malownicza sceneria i pełna swoboda poruszania się bez ograniczeń oraz kąpieli w dowolnym miejscu za wyjątkiem basenu pod głównym wodospadem. Specjalne punkty widokowe i tarasy pozwalały na delektowanie się widokiem i zrobienie doskonałych ujęć na zdjęciach. Wodospady powstały w formacji wapienno granitowej co samo w sobie jest rzadkością i przydaje im malowniczości.

Część basenów przypomina wapienne tarasy w Pammukale w Turcji albo raczej Plitwickie Jeziora w Chorwacji z kolei górne Kuang Si z basenem poniżej podobne jest do wodospadu Aqua Azul na Jukatanie w Meksyku. Wszystkie wymienione miejsca w innych krajach są godne uwagi i serdecznie polecam do odwiedzenia. Teren wodospadów porośnięty jest ucywilizowaną dżunglą – bujna roślinność powoduje, że nie ma tej olśniewającej bieli charakteryzującej Pammukale. Jest nawet schronisko czy nawet sierociniec dla zwierząt. Przy bramie bar i kilka kramów z pamiątkami.

Bilet wstępu 20000 kipów. Wydaje mi się, że jest to bardziej kąpielisko dla obcokrajowców niż przyrodnicza atrakcja szczególnie jak zobaczyłem gdzie nie gdzie betonowe ścieżki. Jeden z amerykańskich turystów których spotkałem na miejscu mówił mi, że niedaleko przebiegał szlak którym północni Wietnamczycy w czasie wojny wietnamskiej przedostawali się do Wietnamu południowego i że szlak ten był bombardowany przez samoloty amerykańskie. Załączam kilka zdjęć z Kuang Si, one lepiej mówią o miejscu niż jakikolwiek opis.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *