Miejsce w którym się urodziłem i wychowałem przez wieki było zachodnia rubieżą Wielkiego Księstwa Litewskiego (WKL). I to dosłownie, bo od Polski oddzielał je pas puszcz ciągnących się od mniej więcej Sejn na północy do Brześcia na południu. Jak to na pograniczu tereny te były miejscem walk, najazdów, zasiedleń dobrowolnych i przymusowych przez różne ludy w różnych okresach, ale również uprowadzeń zamieszkałej tam ludności na inne tereny. Był to efekt sposobu prowadzenia wojen we wczesnym Średniowieczu. Poetycko opisuje to Mickiewicz w wierszu „Trzech Budrysów”. Nigdy jednak „czystek” nie udawało się przeprowadzić do końca, zawsze wcześniejsze osadnictwo zostawiało jakiś osad, nie tylko w postaci mieszkańców, którzy przeżyli, ale i nazw toponimicznych. Powstawała mieszanka, której ślady widoczne są do dziś. I tak dla przykładu takie nazwiska jak Skrouba, Szawiel czy Tumiel są pochodzenia jaćwieskiego, nazwisko Gudel (Gudalewski) to po litewsku oznacza Prus, nazwisko Onoszko wywodzi się od imienia Anna po litewsku, Bach to strumień po niemiecku. Najwięcej jest nazwisk patronimicznych pochodzenia ruskiego, tak jak na przykład moje. Na drugim miejscu plasują się nazwiska czysto polskie wynik napadów Mendoga i potem Trojdena na Mazowsze, co skutkowało nie tylko spustoszeniem Mazowsza, ale i uprowadzeniem jak podają kroniki ponad trzydziestu tysięcy jego mieszkańców. Kroniki mówią też o dobrowolnym osiedleniu się na ziemi grodzieńskiej około czterdziestu tysięcy Prusów pod koniec panowania Trojdena. Uciekli oni przed prześladowaniami krzyżackimi z Prus. Badania etnograficzne na tych terenach jeszcze są w powijakach, zanika specyficzny język i nie są już kultywowane dawne obyczaje. A niegdyś zachodnia rubież WKL stała się zapomnianą wschodnią rubieżą obecnej Polski.
Nie wiem czy teraz uczą już w szkołach historii lokalnej, za komuny tego nie robiono. Świadomość bogactwa historii lokalnej zdobywałem latami, podobnie jak z próbą uporządkowania wiedzy i zakorzenieniem tożsamości. Dość wcześnie wystąpił problem relacji do Wielkiego Księstwa Litewskiego i współczesnej Litwy. Wańkowicz podnosił tę kwestię w swoich książkach i uświadomił mi złożoność tego problemu. Pamiętam, a było to w liceum, jakie zaskoczenie zrobiła na mnie wiadomość, że oficjalnym językiem WKL, w którym sporządzano dokumenty takie jak np. Kronika, był język starobiałoruski. Język tak zwany prosty, którym posługiwano się w moich rodzinnych stronach, jest właśnie odmianą tamtego języka z naleciałościami polskimi. Tak więc jak Wikingowie (Waregowie) na Rusi bardzo szybko się zruszczyli, podobnie stało się z Litwinami, którzy podbili tereny zamieszkałe przez ludność ruską, też napływową w zachodniej części WKL. Jagiełło (Jogaiła) zapewne jeszcze znał litewski, (Krzyżacy skarżyli się, że Jagiełło i Witold w ich obecności mówili po litewsku, żeby oni nic nie zrozumieli), ale na dworze wielkiego księcia rozmawiano po rusku (matka i babka Jagiełły były Rusinkami). Pojawia się pytanie czy obecny litewski to tak naprawdę żmudzki, bo współczesna Litwa zajmuje tereny dawnej Żmudzi i tak zwanej Litwy Środkowej czyli terenów wokół Wilna i Trok gdzie język litewski zanikł już w XVIII wieku. W ogóle z Litwą i Wielkim Księstwem Litewskim jest poważny problem tożsamościowy, zresztą bardzo szeroko dyskutowany wśród historyków i w mediach. Kresowianie i ich potomkowie uważali siebie za Litwinów, ale jako obywateli WKL a nie narodowości litewskiej (natus Poloniae, civis Magni Ducatus Lithuaniae).
ODBUDOWANY ZAMEK W TROKACH
ZREKONSTRUOWANY FRAGMENT ZAMKU W KOWNIE
KOŚCIÓŁ ŚWIĘTEJ GERTRUDY W KOWNIE
KOŚCIÓŁ NMP (WITOLDA) W KOWNIE



Przypuszczalnie ta niezrozumiała skala wrogości d Polski litewskich działaczy ruchu niepodległościowego przed pierwszą wojną, w czasie wybijania się obu krajów na niepodległość i państwa litewskiego przed wojną, większa niż wobec rosyjskich zaborców wynikały z obawy przed kolejnym spolonizowaniem litewskich elit, jak to nastąpiło w piętnastym i szesnastym wieku. Tylko, że gdyby nie Unia z Polską, Litwa dużo wcześniej rozpłynęła by się w ruskim żywiole a ich magnaci zostaliby wyrżnięci przez Iwana Groźnego, bo WKL bez wsparcia Polski nie sprostałby naporowi Moskwy. Nota bene unię z Polską po stronie Litwy negocjowali możnowładcy ruskiego pochodzenia. Ani los Prusów ani Jaćwingów nic Litwinom nie dał do myślenia. Naród ten obecnie liczy około dwa i pół miliona ludności, to tyle co województwo łódzkie. Białoruś, która w swoim czasie była w całości integralną częścią Wielkiego Księstwa ma obecnie około 10 milionów mieszkańców, więc obecne elity litewskie nie mają za grosz poczucia realizmu. Co gorsza każdy kolejny polski rząd do nich się umizguje a oni konsekwentnie w Unii głosują przeciwko Polsce i ciągle nie zgadzają się na przywrócenie polskiej pisowni nazwisk Polaków mieszkających na Litwie. Wędrując po Litwie na każdym kroku trzeba było się mierzyć z problemem negatywnego stosunku do Polski i Polaków. A więc mamy do czynienia z Adomas Mickiewiczius czy Śniadeckis.
PIERWSZA WIZYTA W WILNIE

CERKIEW ALEKSANDRA NEWSKIEGO ZAMIENIONA NA KOŚCIÓŁ Z PIĘKNYM NOWOCZESNYM WYSTROJEM XV STACJA DROGI KRZYŻOWEJ
Jadąc pierwszy raz na Litwę w 1992 roku, tuż po odzyskaniu przez ten kraj niepodległości liczyłem, że wspólnota losów pod sowieckim butem zbliży nasze narody. Pamiętałem z historii stosunek rządu Smetony do Polski przedwojennej i prześladowania Polaków za okupacji niemieckiej (Ponary). Myślałem, że to się nie powtórzy. Jednak nic takiego się nie stało. Litwini świadomie ignorowali Polaków i Polskę i lekceważyli swój interes strategiczny którym byłby sojusz z Polską. Woleli sojusz z Niemcami. Kłajpeda jest nieistotna w stosunku do Wilna. Witold kilkakrotnie szukał i uzyskiwał pomoc Krzyżaków przeciw Jagielle. Witold na Litwie jest uwielbiany, ma mnóstwo pomników a Jagiełło uważany jest za zdrajcę. Niechętnego stosunku Litwinów do Polaków doświadczyłem na własnej skórze. Podczas pierwszego pobytu usiłowałem zamówić po polsku jakiś posiłek w trzech restauracjach. W żadnej mnie nie obsłużono. Dopiero gdy zacząłem mówić po rosyjsku natychmiast ktoś do mnie podszedł i przyniesiono mi zamówiony obiad. Podobnie rzecz się działa z hotelem. Obszedłem kilka i nigdzie nie było miejsca a było to poza sezonem. W końcu skorzystałem z kwatery prywatnej u gadatliwego Ormianina. Szokiem była też wizyta na Uniwersytecie Stefana Batorego (obecnie Uniwersytet Wileński) – figury polskich uczonych i pisarzy opatrzone były podpisami litewskimi, podobnie jak figury królów polskich w katedrze.
POMNIK WITOLDA W KOWNIE I OBOK FIGURA WITOLDA Z KOŚCIOŁA NMP W KOWNIE

Park krzyży i pomników w Kownie
Drewniane rzeźby w Druskiennikach, Trokach i Łoździejach
Druga wizyta w samym Kownie była bardziej udana. W mieście tym, które było przedwojenną stolicą Litwy mogłem porozumieć się po polsku i nie było problemów w restauracji. Trzecia wizyta w Wilnie dokąd zabrałem ponad osiemdziesięcioletnich rodziców wypadła jeszcze lepiej. Rodzice chcieli pojechać do Matki Boskiej Ostrobramskiej i grobu świętego Kazimierza. Cel zrealizowaliśmy z naddatkiem, bo odwiedziliśmy jeszcze parę kościołów i cmentarz na Rossie a obiad w restauracji na Antokolu zamawialiśmy po polsku i zjedliśmy kartacze w miłej i życzliwej atmosferze. Równie życzliwa atmosfera towarzyszyła nam podczas postojów na trasie od granicy do Wilna i w drodze powrotnej. Wyraźnie coś się zmieniło – nie można ignorować ludzi, którzy przyczyniają się do wzrostu dochodów mieszkańców a w niektórych przypadkach są głównym źródłem tych dochodów.
kaplica- sanktuarium biskupa Matulewicza litewskiego i polskiego świętego
Trzecia wyprawa była pielgrzymką do grobu świętego Matulewicza w Mariampolu połączona z objazdem turystycznym Litwy: Wilno, Troki, Kowno, Pożajsk.
I ostatnią był wypad do Druskiennik, Olity, Łoździejów i Kalwarii. Druskienniki w których niegdyś wypoczywał Piłsudski są w tej chwili chyba najczęściej odwiedzanym miastem Litwy przez mieszkańców Białostocczyzny a to ze względu na atrakcję jaka jest aquapark Ja więcej na Litwę nie pojadę. Nie ma po co i nic mnie już tam nie ciągnie.


Do postu dołączam kilkanaście zdjęć, mieszankę zdjęć obiektów historycznych, głównie kościołów i charakterystycznych dla obecnej Litwy drewnianych figur postaci historycznych i legendarnych, figur świątków oraz drewnianych krzyży. W każdym mieście i miasteczku, w parkach, na placach i cmentarzach można ich napotkać całe mnóstwo.















Dodaj komentarz