Świątynia Sala Phra Bang ze świętością Laosu „Królewskim Wizerunkiem Buddy”
Podróż do Laosu należy do moich najbardziej egzotycznych wypraw, wyprawy o której nawet nie marzyłem. Wyciągnąłem pożytki z globalizacji i potanienia transportu lotniczego. O Laosie usłyszałem po raz pierwszy, gdy dokonano tam w latach siedemdziesiątych przewrotu komunistycznego i w naszej prasie napisano, że „Laos dołączył do rodziny państw socjalistycznych”. Skutki tego dołączenia widziałem jeszcze w 2015 roku. Małe pocieszenie dla Laotańczyków stanowiła niewątpliwie gorsza tragedia Khmerów. Wodzem przewrotu dokonanego na bagnetach komunistycznego Wietnamu był książę(!) Suvanuvong (tak się wtedy u nas pisało) przywódca tamtejszego PPR czyli Patet Lao. Człowiek ten ma pomniki w całym kraju jak nie przymierzając Lenin w Rosji. Malezja i Tajlandia, które nie miały tego szczęścia „wyzwolenia proletariatu z nędzy” obecnie kwitną a Laos i Kambodża ciągle jeszcze rozwiązują problemy, które komunizm stworzył. Młodzież, którą ponownie się otumania marksizmem powinno się obowiązkowo wysyłać w podróż po tych czterech krajach, żeby mogli zrozumieć co ideologia może zrobić z równych niegdyś w rozwoju krajów. Po ponad dwudziestu latach od przemiany reżimów komunistycznych w „demokratyczne”, chciałem zasmakować tamtejszej egzotyki i mając na względzie nie tylko sytuację polityczną szukałem miejsc atrakcyjnych. W Kambodży było łatwo, bo przecież tam jest Angkor Wat, ale o Laosie musiałem poczytać i tak natrafiłem na Luang Prabang. Nie wiedziałem wtedy jeszcze, że jest to obecnie miejsce (bez narkotyków) pielgrzymek dla zblazowanych Europejczyków odrzucających swoją kulturę, lub może właściwiej rzecz ujmując nie znających swoich korzeni a poszukujących czegoś nowego co wydaje się lepiej czy pełniej zaspakajać pragnienia znalezienia sensu życia i takiego systemu wartości, który nie potrzebowałby Boga, którego już odrzucili. Buddyzm daje takie złudzenie. Na blogu znajdą się trzy wpisy o Luang Prabang. Pierwszy poświęcony klasztorom, drugi życiu codziennemu a trzeci przyrodzie.
Zaniedbana świątynia na wzgórzu Phousi
Nowa świątynia Pokoju – Wat Phol Phao zbudowana już po zaprzestaniu prześladowań buddystów
Mniej znana świątynia Wat Wat Pa Phai z dekoracją zewnętrzną
Fragment nowej świątyni we wsi niedaleko Luang Prabang
Klasztor Visunou najstarszy w mieście. Widok na pawilony
Klasztor Pak Khan pawilon zgromadzeń
Pawilon Bodhi (drzewa pod którym Budda doznał oświecenia w Wat Xien Thong królewskim klasztorze
Wat Sensou Kharam, po prawej dormitoria mnichów. Wat odnowiony
Luang Prabang, niewielkie, spokojne i sielskie miasto dawna stolica królestwa Laosu położone w północnej części kraju nad Mekongiem bardziej niż jakiekolwiek inne miasto jest odzwierciedleniem historii, religii i tradycji tego państwa. Nadal pozostaje kulturalną stolicą Laosu i centrum buddyzmu. Nawet nazwę swą zapożyczyło i zawdzięcza szczególnej świętości laotańskiej – statuetce Buddy pochodzącej prawdopodobnie z XIV wieku: Phra Bang a pełna nazwa to Luang Phra Bang (Królewskie Oblicze Buddy). Za czasów komunistycznych metrowy posążek znajdował się w muzeum ulokowanym w dawnym pałacu królewskim. Całkiem od niedawna powrócił do swojej świątyni Wat Sala Phra Bang znajdującej się na terenie dawnych Ogrodów królewskich. Takie położenie buddyjskich sanktuariów jest podobne jak w Tajlandii i Kambodży gdzie główne świątynie buddyjskie mieszczą się na terenach rezydencji królewskich. W przeszłości posiadłości królewskie obejmowały rozległe obszary miasta, stąd obecnie na tych terenach jest olbrzymie zagęszczenie klasztorów i świątyń. Wydaje się, że kilka z nich dopiero w ostatnich dziesięcioleciach przywrócono do życia. W paru klasztorach pawilony są zaniedbane, jeszcze nie odnowione. Tu kilka uwag technicznych, w Laosie nie ma czegoś takiego jak świątynia parafialna, są klasztory otoczone murami z bramami lub bez na terenie tych klasztorów mieści się szereg budowli i pawilonów, główna świątynia nazywa się sim i będę używał takiego określenia, oprócz tego są dormitoria dla mnichów, toalety (nie radzę do nich wchodzić), budynki funkcyjne – np. coś w rodzaju naszej dzwonnicy, gdzie pod dachem ustawiono poziomo wielki bęben. Nie odkryłem z jakiej okazji się bębni, ponadto jest jeszcze sala – pawilon zgromadzeń, w większych klasztorach kaplica – pawilon pogrzebowy, gdzie przechowuje się karawan najczęściej w postaci łodzi lub wozu, na wsiach są to praktyczne czterokołowe wózki. W klasztorze stoją również stupy większe i mniejsze, niektóre upamiętniają znanych lub zasłużonych mnichów, są czymś w rodzaju pomników. W buddyzmie zwłoki zmarłych się pali – poza popiołem nie może nic zostać, bo inaczej demony mogłyby opanować ciało i ponownie włączyć do cyklu reinkarnacji a tym samym przywrócić cierpienie. Wiele klasztorów ma pięknie zadbane ogrody i kwietniki. Wszędzie jest czysto i wysprzątane, ale zdarza się, że na zapleczu stoją zakurzone i odrapane posągi Buddy. W Luang Prabang mnichów jest bardzo dużo, młodych spotyka się na każdym kroku, każda rodzina marzy, żeby choć jeden z synów został mnichem. Co najmniej kilku w każdym klasztorze mówi po angielsku. W czterech klasztorach widziałem zajęcia prowadzone dla Europejczyków – w jednym nawet po francusku. Dyskusje z wizytującymi są na porządku dziennym. W przeszłości niektóre klasztory miały po kilkuset mnichów. Wszyscy oni żyją z jałmużny. Podstawowe pożywienie otrzymują podczas zbierania datków o świcie na głównej ulicy miasta u stóp góry Phu si. Widziałem też jedzenie przynoszone prze mieszkańców bezpośrednio do klasztoru. W Laosie mnisi są ścisłymi wegetarianami.
Wat Mai – klasztor królewski zajmujący rozległy obszar i mający nietypowe dekoracje i zdobienia. Połączyłem trzy zdjęcia, żeby pokazać różnorodność. Po prawej nigdzie nie spotykany bot zawierający małą figurkę Buddy. Po lewej szmaragdowy Budda widoczny w drugim rzędzie
Wat Xien Thong sim drzewa Bodhi i jego wnętrze po prawej. Przed pawilonem aktorzy w strojach narodowych
Wat Pak Khan świątynia wymagająca liftingu
Świątynia na przedmieściu Luang Prabang odkryta w ramach wycieczki rowerowej. Polichromia na fasadzie świątyni
Obrazek rodzajowy na dziedzińcu Wat Mai
Z racji ciągłych wojen, najazdów i rabunków budynki w klasztorach nie są stare, większość pochodzi z XIX wieku, do tego przyczynia się również klimat monsunowy – wszystkie budowle z drzewa mają krótki żywot jeśli nie są konserwowane. Większość konstrukcji jest drewniana, najwyżej pokryta stiukami, lub pomalowana polichromią. Ornamenty i zdobienia są nadzwyczajnej jakości robotą snycerską między innymi portale i okiennice oraz tzw „boty” czyli jakby trony na których siedzi w pozycji lotosu Budda niemal w każdej świątyni. Boty pokryte są błyskotkami, lusterkami lub mozaikami. Może jeszcze stać lub leżeć (osiągający stan nirwany), ale to jest duża rzadkość. Budda jest przedstawiany w kilku schematycznych pozycjach z określonymi gestami(mudrami) i każdy gest coś znaczy. Zawsze jest pomalowany na kolor złoty, może być również pozłacany lub wykonany ze szczerego złota jak posąg siedzącego Buddy w Wat Traimit w Bangkoku. Szczególnym przypadkiem jest Szmaragdowy Budda- świętość narodowa Tajlandii (Syjamu) znajdujący się w w świątyni Wat Phra Kaeo. Jest on wykonany z intensywnie zielonego jadeitu i mający korony ze złota. Jest on czczony również w Laosie, gdzie zresztą pozostawał przez dwieście lat zrabowany Tajom podczas któregoś z najazdów około 1500 roku. Posążki szmaragdowego Buddy wykonane z zielonego szkła znajdują się prawie w każdym klasztorze w Luang Prabang, głównie jako uzupełnienie dekoracji, nigdy w centralnej części, może za wyjątkiem simu w Wat Mai, gdzie jest taki posążek wyraźnie wyeksponowany w „nawie” bocznej. W ogóle to mam pewien kłopot z nazewnictwem, bo nie znam buddyjskiego a poza tym nic ono nam nie mówiłoby dlatego używam chrześcijańskiego. Nie wiadomo czy miejsce w świątyni gdzie jest figura Buddy można nazywać ołtarzem, ale w jakimś sensie spełnia te funkcje. Budda główny jest zazwyczaj otoczony przez kilka posążków Buddy mniejszego, dodatkowo są tam stoliki, kwiaty, świece, lampiony, kadzidła, czasami nawet zegary, ma się wrażenie nadmiernego przeładowania. Luang Prabang i całego Laosu świętość czyli wymieniona już wcześniej Phra Bang metrowej wysokości figurka Buddy wykonana jest dziwnego stopu brązu z dodatkiem srebra i złota.
Pozłacany stiuk na ścianie fasadowej świątyni sim w klasztorze Wat Mai
Posągi Buddy na zapleczu świątyni sim w klasztorze Visnou
Zajęcia w grupach w jednym z klasztorów
Nauki w Wat Nang Sikhounmuang Tu są prowadzone lekcje dla Europejczyków
Leżący Budda w Wat Xieng Thong
Kaplica pogrzebowa, karawany i nagrobki w klasztorze poza miastem
Królewska kaplica pogrzebowa w Wat Xieng Thong, po lewej reliefy na ścianie fasadowej, po prawej karawan w formie łodzi
W większości pawilonów świątynnych polichromie na ścianach wewnętrznych jak również na ścianie fasadowej przedstawiają w komiksowej formie historie z życia Buddy i jego uczniów. Dachy pawilonów są zawinięte do góry, wielowarstwowe zarówno na wysokości jak i na głębokości (w Wat Sala Phra jest sześć warstw), nie mają tak pięknych i kolorowych dachówek jak tajskie. Do pawilonu znajdującego się na podwyższeniu wchodzi się po schodach na portyk czy raczej podcienie. Obramienia wejścia tworzą wystające relifowane portale. Nad portykiem jest wysunięty pięknie zdobiony szczyt cały pokryty płaskorzeźbami i ażurowymi ornamentami pomalowany na czerwony kolor tła i złoty wypukłości. To co opisuję lepiej będzie widoczne na zdjęciach. Pokażę parę przykładów i różnice między poszczególnymi świątyniami. W ścisłym centrum znajduje się 21 klasztorów z tego trzy królewskie Wat Mai (pełna nazwa jest dłuższa), Wat Sala Phra Bang i Wat Xieng Thong z nich przedstawię najwięcej zdjęć oraz z najstarszego Wat Visnou (Visnourath). Zdjęć zrobiłem ponad pięćset więc nie da się wszystkich pokazać. Wat Xiang Thong jest o tyle ważny, bo tam odbywały się koronacje i pochówki królewskie a główny sim jest nietypowy podobnie jak pawilon koronacyjny. Wat Mai przylegający do ogrodów królewskich jest również nietypowy. W Wat Sala Phra Bang -sanktuarium nie pozwalano na robienie zdjęć stąd tylko widok simu z zewnątrz. Zachwyt wywołują detale zdobień pokazujące mistrzostwo wykonawców. Jest to najwyższej klasy rzemiosło.
Fragment portalu w jednej ze świątyń
Wstęp do najważniejszych świątyń jest płatny i wynosi 20000kipów (piwo 10-12 tysięcy)








Dodaj komentarz