Luang Prabang ma w sobie to „coś” co czyni je atrakcyjnym do życia, przyciąga turystów i rezydentów którzy żyją tu latami, bo cenią spokój, taniość i łatwość życia. Nie ma pośpiechu, nie ma zgiełku i można korzystać z nowoczesnej i dobrze rozwiniętej infrastruktury. Lokalizacja miasta jest znakomita, można powiedzieć genius loci Luang Prabang otoczony górami jest malowniczo położony w zakolu rzeki Namkhan przed jej ujściem do Mekongu. Tak, że jest z trzech stron otoczony wodą a u nasady utworzonego przez rzeki półwyspu znajduje się wzgórze Phu Si wysokości około 100 metrów skutecznie zamykające obszar półwyspu. W przeszłości taki układ stanowił znakomity teren obronny. Może dlatego to miejsce wybrano kiedyś na stolicę królestwa Luang Prabang a później całego Laosu. W czasach współczesnych góra Phu Si stała się znakomitym punktem widokowym skąd podziwia się zachody słońca nad Mekongiem i majaczące w dali zasnute błękitną mgiełką góry. Ponadto warto się na nią wspiąć już pierwszego dnia pobytu, żeby zapoznać się z układem ulic w mieście i położeniem najważniejszy obiektów oraz punktów orientacyjnych co bardzo ułatwia potem poruszanie się po mieście. Z niezrozumiałych względów wstęp na wzgórze jest płatny, mimo to przyciąga setki turystów a o zachodzie słońca trudno zrobić dobre zdjęcie takie są tłumy. Wzgórze jest zarośnięte drzewami wśród których na zboczach i a szczycie porozrzucane są w większości zaniedbane świątynie oraz groty pełniące rolę kapliczek Buddy.
Góry otaczające miasto widziane z samolotu
Zachód słońca w kierunku Mekongu oglądany z góry Phu Si
Turyści podziwiający zachód słońca
Widok z góry Phu Si na rzekę Namkhan i południową część miasta
Mekong Na wysokości Prabank jest dwa razy szerszy od Wisły
Budowa kładki na rzece Namkhan u jej ujścia do Mekongu
Całe miasto, ale i Laos są bardzo zielone, zieleń jest bujna tropikalna i monsunowa, bo kraj jest w zasięgu monsunów. Są dwie pory roku sucha od października do kwietnia i deszczowa przez resztę roku. W porze suchej temperatury mogą sięgać czterdziestu stopni. Podczas mojego pobytu temperatura nie przekraczała 35 stopniu. W porze deszczowej poziom Mekongu i Namkhan może się podnosić nawet o trzy metry a przeciętnie o dwa. Wtedy następuje zakłócenie komunikacji między brzegami Namkhan. Wszystkie kładki i mosty drewniane zostają zerwane przez rwący nurt rzeki. Z nastaniem pory suchej kładki są pracowicie odbudowywane. Przejście przez taką kładkę jest płatne i wynosi 5000 kipów. Przez cały pobyt, codziennie znajdowałem trochę czasu, żeby pójść nad rzekę Namkhan na punkt widokowy i podziwiać ujście tej rzeki do Mekongu, rybaków łowiących ryby i budowę kładek z bambusu na rzece Namkhan, gdzie budowniczowie dokonywali cudów zręczności i ekwilibrystyki żeby utrzymac się na jednej nodze na tyczce wbitej w dno rzeki i jednocześnie wbijać w dno drugą tyczkę. Można wynająć łódkę do przepłynięcia na drugą stronę zarówno Mekongu jak i Namkhan. Przez Mekong pływają regularne promy, cena biletu 10000 kipów. W porze suchej na skarpie rzeki Namkhan mieszkańcy zakładają tymczasowe warzywniki jeden z nich nawet oglądałem.
Tymczasowy warzywnik na skarpie zalewowej
Zerwana kładka na rzece Namkhan
Zarośla bananowe we wsi pod Luang Prabang
Drzewo pokryte porostami nad Mekongiem
Aleja z kwiatów doniczkowych w klasztorze
Tylko dwa lub trzy klasztory są pozbawione w zieleni, reszta w nich tonie, mnisi pielęgnują i dbają o kwiaty. Mimo,że jest obfitość roślin i kwiatów do dekorowania ołtarzyków Buddy często używa się sztucznych kwiatów. W ogóle to na każdym kroku spotyka się duże kontrasty, czystość i brud, slumsy i perełki architektoniczne. Tym nie mniej nie widzi się nędzy a kobiety są zadbane (oczywiście jak na laotańskie warunki) i wydaje się, że to one rządzą w domach i w miejscach pracy.
Najbardziej zielony klasztor Xieng Thong
Klasztor Syrimoungkoun w zieleni
Kwietna Dekoracja ołtarza Buddy w jednym z pawilonów Xieng Thong









Dodaj komentarz