LUDZIE SOLIDARNOSCI W POLKOLORZE

wpis w: Solidarność | 0

Zohydzono społeczeństwu Solidarność i uczynili to jego przywódcy i doradcy tych „liderów”, intensywnie nad tym pracowali przede wszystkim beneficjenci przemian odsyłając tysiące zaangażowanych ludzi na boczny tor. Myślę, że był to świadomy zamysł podobnie jak dezindustrializacja Polski. W głównym nurcie informacyjnym występują licencjonowani działacze tacy jak Zbigniew Janas nie mówiąc już o Frasyniuku czy Rulewskim. A ja chcę przypomnieć zwykłych ludzi, zaangażowanych działaczy Solidarności, którzy nie chcieli być konformistami, wybierali aktywność w czasach Solidarności i starali się robić użytek z tej odrobiny wolności i prawdziwej demokracji. Przedstawiam kilka dokumentów w tym listy działaczy, przewodniczących kół wydziałowych i skład Komisji Zakładowej. Myślę, że to ważne, żeby zachować dla potomnych nazwiska tych osób, ludzi którzy swoim świadectwem dali wyraz sprzeciwu wobec systemu komunistycznego, którzy podjęli wysiłek, żeby ten system zmienić i mają swój wkład w to, ze żyjemy teraz w wolnej Polsce. O ile wiem nikt z nich nie został beneficjentem zmiany systemu politycznego a wręcz odwrotnie – większość z nich zapłaciła cenę bezrobocia i degradacji lub wcześniejszej głodowej emerytury. Dla odmiany ich wcześniejsi oponenci w zakładzie urządzili się całkiem wygodnie.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czasy Solidarności wspominam z rozrzewnieniem, chociaż jeśli by przyjrzeć bliżej ówczesnej intensywności życia, wielogodzinnym dyskusjom, częstotliwości spotkań i narad, zaciekłości sporów, to nie wiem czy byłbym w stanie długo jeszcze funkcjonować w takim napięciu i czy nie miałoby to negatywnego wpływu na życie rodzinne.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

W relacjach z działaczami Solidarności najtrudniejszym moim obowiązkiem było prowadzenie zebrań i spotkań. Ludzie, którym latami nie mogli swobodnie się wypowiedzieć, korzystali z wolności i popadali w odwrotną skrajność ciągłego gadulstwa. Utrzymać towarzystwo w ryzach stanowiło nie lada problem. Ciągłe dygresje, jałowe polemiki, łatwe rozwiązania i przy tym nieustępliwość – z tym musiałem się zmierzyć. Odbieranie głosu nie wchodziło w rachubę, utrzymanie dyscypliny wypowiedzi również, zawsze trzeba było szukać trzeciego rozwiązania lub odwlekać podjęcie decyzji pozwalając przy tym wszystkim się wygadać i starając się nikogo nie urazić. Podsumowanie i konkluzje stanowiły najłatwiejszą rzecz w tym galimatiasie. Tak się rodziła demokracja. Ale i tak nasze ówczesne spory w porównaniu do obecnych pyskówek politycznych były bardzo rzeczowe, kulturalne i merytoryczne. Obecnie przeraża całe to pustosłowie, bełkot i cynizm nowoczesny. Myśmy spierali się o sprawę, podstawowe zasady i wartości zawsze w dobrej wierze, nikt nikogo nie obrażał i nikt nie usiłował manipulować innymi oraz przeinaczać faktów.

 

List czlonków Komisji Zakładowej z kwietnia albo maja 1981 roku

Przypominam szczególnie zażartych dyskutantów: Marek Sznajderski, Rysiek Stefaniak, Grzesiek Stępień, Stanisław Turek, Stanisław Kowalski, Darek Dziadkiewicz, Zygmunt Szczepański czy Zenon Półtorak

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Listy przewodniczących kół wydziałowych z różnych okresów

 

Lista obecności na ostatnim spotkaniu Przewodniczących kół wydziałowych i Komisji Zakładowej solidarności w dniu 11 grudnia 1981 roku czyli na dwa dni przed wprowadzeniem stanu wojennego. Przeczuwaliśmy co się święci. Podjęliśmy uchwałę popierającą Komisję Krajową i ustaliliśmy zasady kontaktu na wypadek gdyby coś się stało.

Wszystkie dokumenty, które prezentuję wynieśliśmy  razem z Ryśkiem Górką z siedziby Solidarności i ukryliśmyw nocy z 13 na 14 grudnia.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *