Zainteresowałem się tą książką, bo myślałem, że będzie to krytyka systemu europejskiego, coś na wzór „Śmierć Zachodu” Patricka Buchanana. Nadzieję budziła informacja, że autor jest Australijczykiem greckiego pochodzenia. Zamieszczone skróty recenzji też były zachęcające. Jakże zostałem wprowadzony w błąd, najwyższą siłą woli zmusiłem się do doczytania książki do końca. Powieść prezentuje światopoglądowy kanon lewacki – nie lewicowy, ale lewacki. Jest antychrześcijańska, antyamerykańska, prezentuje rozmaite głupstwa, na temat ładu światowego, narodów, tradycji, historii – wszystko to co do tej pory wymyślili lewicowi intelektualiści na uniwersytetach zachodnich i sowieccy propagandyści od dezinformacji i manipulacji. Można też spokojnie uznać, że jest to utwór pornograficzny. Główny bohater Izaak – syn greckiego emigranta komunisty – gej wędruje przez Grecję swoich przodków, Wenecję, Pragę, Paryż, Amsterdam, Oxford szprycuje się haszyszem, kokainą i ekstazy i między jedną a drugą działką narkotyków spółkuje z przypadkowymi mężczyznami lub chłopcami i to jest jego cały świat. Kiedy przytomnieje, rozwodzi się i boleje nad antysemityzmem Europy, przede wszystkim głównie Europy wschodniej. Sam jest oczywiście „wrażliwym artystą fotografikiem”, któremu ciągle w kadr wchodzą upiory. Przez całą książkę snuje się wątek demoniczny – jest to duch zamordowanego przez jego dziadków – greckich wieśniaków, chłopca żydowskiego ukrywanego za pieniądze przed Niemcami (przepraszam faszystami) a zamordowanego potem z pobudek chrześcijańskich. Wierzący wieśniacy są ludźmi złymi z natury. Taką konstrukcję może stworzyć tylko przesiąknięty nienawiścią ideologiczny lewak, co znajduje potwierdzenie również w jego stosunku do sportretowanych przez niego współczesnych Żydów – jeden jest w Paryżu przemytnikiem do Europy ludzi za pieniądze a drugi prowadzi pornograficzną sieć lokali w Pradze. Demon mści się na rodzinie bohatera i na nim – ukojenie przynosi tylko napicie się ludzkiej krwi nawet menstruacyjnej. To dziwne, bo lewacy są zajadłymi materialistami i jak twierdzą realistami ( główny bohater mówi, że wierzy w „prosty , racjonalny świat”) a tu demon pogromca. Stosunek do Europy wschodniej najlepiej charakteryzuje cytat: „ jebać Niemców, ryczał czasem mój ojciec, jebać tych polskich zdrajców i czeskich oszustów. Jebać ich wszystkich……Te parszywe Polaczki, wreszcie dostali to czego chcieli – faszyzm. Oni i cała reszta – pierdolony wschodnioeuropejski motłoch”. Dla porządku muszę przypomnieć, że w Polsce nigdy nie było faszyzmu, podczas gdy w Grecji tzw „czarni pułkownicy” rządzili od 1967 do 1974.
Ta książka to obraz nędzy światopoglądowej środowisk lewackich ze sztucznie przyczepionym wątkiem żydowskim ( główny bohater zredukowany do specyficznych potrzeb fizjologicznych na wszystko jest obojętny przejawia tylko wrażliwość na tragedię Holokaustu).
Książka jest odrażająca. Na szczęście czytałem jednocześnie „Nowy brewiarz Europejczyka „ Kubiaka i kiedy miałem dość grzebania się w dole kloacznym uciekałem w świat kultury śródziemnomorskiej. Nic lepiej nie obrazuje kultury i antykultury niż obie ta książki.
Dodaj komentarz