MCCHETA gruzińskie Gniezno a raczej Kraków

wpis w: Podróże, Religia i sztuka | 0

 

Do Mcchety przyjechałem wprost z Armenii a konkretnie z Sanhinu. Wymyśliłem sobie, że lepiej zamieszkać w historycznym, pełnym zabytków mieście, w przyzwoitym, pięknie położonym hotelu za dużo niższe pieniądze niż w niedalekim Tbilisi w gorszym i droższym hotelu. Jedyna niedogodność to dojeżdżanie do stolicy odległej o około 20 kilometrów „marszrutką” i strata czterdziestu minut. Hotel nazywał się Tamarindi od nazwy cenionego, indyjskiego drzewa mającego pachnące kwiaty jak i smaczne strąkowe używane głównie do przypraw owoce. Drzewo to rozpowszechniło się w klimacie tropikalnym i subtropikalnym. Z tarasu hotelu na dachu roztaczał się piękny widok na stare miasto a głównie na katedrę otoczoną murami. Czekała mnie tutaj zaskakująca niespodzianka, ale o tem potem. Zaprzyjaźniłem się z właścicielem hotelu jak i z kotami dożywianymi w hotelu, pojechałem z nim gruzińską drogą wojenną na granicę z Rosją, przejechaliśmy doliną Tereku i zwiedziłem parę miejsc na Kaukazie.

Cerkiew Dzwari. W środku widok z drogi, po lewej z podejścia od parkingu, po prawej surowe wnętrze

Ruiny twierdzy Bebrisciche

Samtawro, kobieta sprzątająca. W lewej ręce trzyma narzędzie do usuwania wosku z posadzki

Samtawro, grobowce pierwszej chrześcijańskiej pary królewskiej Miriama i Nano

 Dlaczego Mccheta? Bo lubię trochę zapomniane historyczne miasta z bogatą przeszłością do których niewątpliwie zalicza się Mccheta. To tu była pierwsza stolica gruzińskiej Iberii – jednego z trzech pierwotnych królestw tego narodu. Jak na razie nikt nie wykazał związku tej Iberii z położonym na odległym zachodnim krańcu Europy półwyspem Iberyjskim i zamieszkującym go ludem Iberów. Mccheta jest położona w widłach rzeki Mtkwari (na naszych mapach nosi nazwę rosyjską Kura) i Argawi w żyznej i rozległej dolinie otoczona zewsząd górami co czyni z niej znakomicie obronne miejsce. Przy trzech przełomach stoją obronne zamki (obecnie w ruinie). Nad doliną i Mcchetą góruje klasztor Dżwari (Św. Krzyża) położony na wysokim stromym wzgórzu skąd roztacza się piękny widok na całą dolinę i miasto. Dojazd taksówką (w obie stron) kosztował nieco mniej niż 20 złotych. Miasto jest niewielkie, poniżej dziesięciu tysięcy mieszkańców. W Mcchecie para królewska Miriam II i Nano za sprawą Nino – niewolnicy przyjęli chrzest w 337 roku (drugie państwo po Armenii, które stało się chrześcijańskie). Istnieje kilka wersji pięknej legendy o świętej Nino, która sprzedana na dwór królewski (chyba jako nałożnicę) uzdrowiła ciężko chorą królową wzywając imienia Chrystusa. Król widząc oczywisty cud postanowił przyjąć chrześcijaństwo. A Nino uwolniona wędrowała po królestwie i nawracała zwykłych ludzi. Została świętą (również katolicką) a jej imię jest nie tylko popularne w Gruzji, ale również w Rosji i spotykane także w Polsce. W klasztorze Samtawro jest kościółek z VI wieku pod jej wezwaniem i są grobowce pary królewskiej Miriama i Nano. Była niewolnica święta Nino została pochowana w Bodbe niedaleko Sighnagi. Chrześcijaństwo w Gruzji dostało się pod wpływy bizantyjskie i do dziś jest to kraj prawosławny, gdzie religia przeżywa swój renesans i cerkwie są pełne. W przyszłości w kolejnych postach pokażę jak to obecnie wygląda. Do tej pory Mccheta jest siedzibą katolikosa czyli odpowiednika naszego prymasa, przywódcy kościoła gruzińskiego. Na terenach obecnej Gruzji jak i Armenii ścierały się wpływy perskie i bizantyjskie. Gruzja stała się miejscem częstych najazdów perskich, między innymi Miriam przyjął chrześcijaństwo broniąc się przed narzucaniem mu przez Persów zaratustrianizmu. Panujący w VI wieku najwybitniejszy władca Iberii król Wachtang Gorgasali, przeniósł stolicę z Mcchety do Tbilisi starał się umocnić państwo, ale poległ w walce z Persami, którzy regularnie pustoszyli ziemie Iberii i Lazykii (wcześniej Kolchida). Chaos po jego śmierci trwał do najazdu Arabów, którzy po początkowych okrucieństwach okazali się później bardziej ludzcy i tolerancyjni, uczynili nawet Tbilisi jednym z najważniejszych miast swojego imperium. O odrodzeniu gruzińskim w X wieku napiszę przy innej okazji.

Mury otaczające katedrę

Katedra widok z deptaku

Katedra nocą, widok z tarasu hotelu

Dokarmiam koty na tarasie hotelu, w tle katedra

Co pozostało z dawnej świetności Mcchety? Przede wszystkim zabytki sakralne, katedra Sveti Cchoweli, klasztor Samtawro, klasztor Dżwari (obecnie tylko cerkiew), ruiny twierdz, przede wszystkim Bebrisciche (ciche to twierdza, zamek) i wykopaliska w dawnym starożytnym mieście. Katedra wielokrotnie była odbudowywana i przebudowywana. Jej obecny kształt pochodzi z pierwszej połowy XI wieku (król Jerzy II i architekt Arsukidze) i wydaje mi się, że jest to najbardziej elegancka i harmonijna budowla w Gruzji. We wnętrzu jej znajduje się kilka starych kaplic i jeden niewielki kościółek. Część ścian pokryta jest freskami z różnych okresów (Fresk Chrystusa Pantokratora w apsydzie jest współczesny). Pochowano tam kilku królów gruzińskich (Iberii – Kartlii) w tym dwóch fundatorów i budowniczych katedry. Przechowywana jest tam również najświętsza relikwia gruzińska – mający opuszczone ramiona krzyż świętej Nino (badacze kwestionują jego oryginalność, bo według przekazów był on wykonany z winorośli i opleciony włosami świętej). Obecnie Mccheta dla mieszkańców Tbilisi stanowi coś podobnego jak dla warszawiaków Kazimierz nad Wisłą. Są tu też znakomite restauracje, do których przyjeżdża się na specjalne okazje i urządza przyjęcia weselne. Ja jadłem tu tylko najlepsze chaczapuri z serem oraz równie dobre z grzybami, kupowane w zwykłej budce, po które zawsze stała kolejka.

Najstarsze kaplice wewnątrz katedry. W środku zdjęcie kaplicy zawierającej krzyż świętej Nino

Mały kościółek wewnątrz katedry

Katedra po wizycie papieża, modlące się kobiety przy grobie jednego z katolikosów 

Największą niespodzianką jaka mi się przytrafiła w Mcchecie była wizyta papieża Franciszka u katolikosa i w katedrze. Miałem już wyjeżdżać, ale na wiadomość od właściciela hotelu o przyjeździe Franciszka zostałem jeszcze na dzień jego wizyty. Hotel położony jest na wprost katedry, przy ulicy prowadzącej do siedziby katolikosa, więc papież musiał tędy przejeżdżać. Niestety nie mogłem zostać na ulicy bo przyczepił się do mnie tajniak, pytał po rosyjsku co ja tu robię, dlaczego akurat teraz przyjechałem do Mcchety, nie wierzył, że jestem tu przypadkowo i że jestem katolikiem, oczywiście sprawdził mój paszport. Nie pomogła interwencja właściciela hotelu i potwierdzenie, że jestem tu czwarty dzień i na pewno jestem Polakiem. Ta ochrona nie wyglądała na profesjonalną, bo mogłem obserwować przejazd papieża z tarasu na dachu hotelu i widok był lepszy niż z ulicy, a nikt z ochrony nie czuwał na tarasie. Natomiast o dziwo nie przegonili manifestantów prawosławnych protestujących przeciwko wizycie papieża w Katedrze a szerzej w Gruzji. Po dwóch godzinach papież opuścił Mcchetę i mogłem wejść do katedry. W środku pełno było dyskutujących ludzi i odprawiano coś w rodzaju egzorcyzmów. Odniosłem wrażenie, że spora część obecnych nie była zadowolona z wizyty Franciszka.

Protestanci czekający na papieża

Tajniak, który mnie prześladował na tle hotelu

Jeszcze uwaga dotycząca wymowy gruzińskich nazw. Trochę można połamać na nich język z powodu łączenia ze sobą kilku spółgłosek np. Mccheta, Mtkwari, Mtacminda, Sighnaghi itp. Ja nie miałem z tym problemu. Radzę nie używać transkrypcji angielskiej, co jest ostatnio powszechne i powoduje zamieszanie, to jest tak jakbyśmy się cofnęli w rozwoju. Czy to dotyczy Gruzji, Chin, czy Indii, mamy bogatą literaturę z polską transkrypcją, po co stosować inną skoro już przyswoiliśmy własną. Poza tym w Gruzji i Armenii możemy korzystać z rosyjskiej, która jest identyczna jak polska i nie trzeba podwójnie łamać sobie języka.

Grób świętej Nino w Bodbe

Krzyż świętej Nino w klasztorze Gelati

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *