Niedawne wydarzenia we Francji (żółte kamizelki), Kanadzie (truckersi) i Holandii (farmerzy) pokazały a w zasadzie, wydobyły na światło dzienne coraz bardziej rozwijające się praktyki totalistyczne w krajach tak zwanej starej demokracji. Ta demokracja staje się coraz bardziej hasłowo-fasadowa. Władzę przejmuje oligarchia nowego typu, gotowa w każdej chwili użyć przemocy wobec opornych. I nie ważne czy władza jest lewicowa, prawicowa czy liberalna – najlepiej to widzimy w Niemczech: niezależnie czy rządzą chadecy czy SPD realizuję tę samą agendę i mają te same cele. Z kolei Francja przoduje w nowym egalitaryzmie: równość obejmuje tylko tych, którzy zgadzają się z rządzącymi. Ci, którzy nie dają się omamić pustosłowiem i górnolotnymi i szlachetnymi wezwaniami są bezlitośnie tępieni i prześladowani tak jak „żółte kamizelki”. Podobnie w Holandii: są światli obywatele palący „trawkę”, dokonujący eutanazji rodziców, walczący o klimat holenderskimi wiatrakami i obskuranccy farmerzy, którzy zapewnili dobrobyt swoim współziomkom, chcący żyć z intensywnego rolnictwa, teraz są tępieni nie rozumiejąc przy tym mądrości etapu. W Wielkiej Brytanii można zostać aresztowanym na podstawie zwykłego pomówienia o rasizm, faszyzm, szerzenie nienawiści. Doświadczył tego Rafał Ziemkiewicz wydalony a UK, doświadczają tego obywatele brytyjscy w tym założyciel tak zwanej Reclaim Party aresztowany za „causing anxiety” (powodowanie niepokoju) i jak skomentował to jeden z dziennikarzy Skay News: uznany jako „unfit for purpose” (celowo niedopasowany). W Wielkiej Brytanii jest najwięcej prześladowań spokojnych obywateli, odebrań dzieci rodzicom i wyrzucenia z pracy za niepoprawność polityczną choćby pielęgniarki w szpitalu za noszenie krzyżyka czy medalika. Nie ściga się przy tym przestępstw popełnianych przez kolorowych imigrantów. Norwegia najbogatsze państwo świata zamyka do więzienia Christinę Ellingsen feministkę (o zgrozo) za tweeta w którym stwierdziła oczywistość, że biologiczna kobieta nie może być mężczyzną i biologiczny mężczyzna nie może być kobietą, że nie wszystkie kobiety mogą być lesbijkami tak jak mężczyźni nie mogą urodzić dzieci. Ameryka to całkiem inna bajka. Króluje „wokeism”, BLM, genderyzm, klimatyzm i inne „modne bzdury”. Wszystko sponsorowane przez wielkie korporacje „hi tech”. Posłużę się definicją profesora Legutko , że „cancel culture” i „wokeism” to „kulturowa czystka” podobna do czystek komunistycznych chodzi o „terror, indoktrynację, ujednolicenie umysłów”
Jeszcze lepiej można to pokazać na dwóch przykładach, oba ze stolicy „wokeismu” Portland w Oregon. Pewna czarna kobieta z ruchu BLM przyszła do piekarni po godzinie zamknięcia (on purpose) i zażądała sprzedania jej pieczywa. Kiedy jej odmówiono zaskarżyła właściciela do sądu oskarżając go rasizm. Wygrała, uzyskała wysokie odszkodowanie, piekarnia zbankrutowała. Powtórzyła to jeszcze z dwiema dalszymi piekarniami z tym samym skutkiem. (nasze sądy próbują dorównać obecnym sądom amerykańskim) Drugi przykład już zabawniejszy, w tym samym Portland oskarżono klub lesbijek, że nie stosuje się do zasad „wokeismu”, cokolwiek by to miało znaczyć (podobno utrudniano dostęp osób z BLM). Klub z powodu ogłoszonego bojkotu zbankrutował. A dalej to jest mnóstwo przykładów wyrzucenia z pracy nauczycieli akademickich, czy fałszywych oskarżeń o rasizm. Podobnie jak parę lat temu oskarżano znanych ludzi o molestowanie (sexual harassment). Jedno z takich fałszywych oskarżeń o rasizm skończyło się dla oskarżyciela zresztą znanego czarnego aktora jego skazaniem, bo udowodniono mu fałszywe zeznania.
Co te wszystkie historie łączy? Olbrzymia ideologizacja życia społecznego i jego wykoślawianie, odrzucenie obowiązujących dotychczas norm, co w konsekwencji prowadzi do budowania i narzucenia alternatywnej rzeczywistości. Nie bez przyczyny rzecz dotyczy najbogatszych państw świata, których obywatele uwolnieni są od ciężkiej pracy i od trosk codziennego dnia życia a znaczny procent obywateli zajmuje się pracą i badaniami bezużytecznymi, niczemu nie służącymi. Nowe ideologie nadały sens ich życiu. Narzucają swoje totalitarne metody, kody mowy, poprawność polityczną i inne metody ograniczania wolności. Ukradkiem, zatruty owoc oświecenia i na nowo przebudzonej rewolucji zamienia się w wybuchową mieszankę służącą rozbiciu spójności społeczeństwa jego zatomizowaniu, anarchizacji i rozchwianiu po to żeby można było nim łatwiej rządzić. Nowa klasa rewolucyjna wywodzi się z grup dobrze sytuowanych, najgłośniej krzyczą ci co stanowią klasę wielkomiejskich próżniaków. Ci aktywiści najczęściej mają problem z moralnym rozróżnieniem sprawiedliwości i zła.
Na tle współczesnych ideologii nawet komunizm jawi się jako racjonalny bo miał podłoże ekonomiczne. Robotników trzeba było zająć czymś realnym, żeby ich pobudzić do działania.
Sto pięćdziesiąt, sto lat temu rewolucje się rodziły w środowisku klasy robotniczej, wśród ludzi wyzyskiwanych ekonomicznie. Teraz rewolucje robią wyzyskiwacze przeciwko tym, którzy na nich pracują wspierani przez klasę wielkomiejskich próżniaków (w żaden sposób nie przyczyniają się do dobrobytu społeczeństw w których żyją). Awangardę agitatorów rewolucyjnych stanowią uniwersytety i aktywiści wszelkiej maści a aparat represyjny reprezentuje zideologizowana kasta sądownicza, która wyczuła już, że w nowym systemie będzie stanowić kręgosłup nowej władzy. Ta rewolucja już się dzieje, jest wprowadzana odgórnie. Demokracja umiera w ciemności i po cichu. Wolność słowa jest już jak w dowcipie amerykańsko rosyjskim: Amerykanin mówi „U nas możemy mówić o swoim prezydencie to co chcemy”, Rosjanin odpowiada „My też możemy mówić to co chcemy o waszym prezydencie”
Na poziomie władzy powstaje międzynarodówka absolutyzmu. W ostatnich stu latach władze w państwach zachodnich nie wtrącały się do religii, nie naruszały norm i prawa naturalnego, nie ingerowały w zwyczaje i nie usiłowały zmieniac tradycji. Rządziły ugrupowania, które reprezentowały demokratyczną większość.
Obecne tępienie poglądów nie odpowiadających rządzącym umyka jakiejkolwiek kategoryzacji. Ot oderwane od siebie zjawiska najczęściej opakowane w szlachetne cele. Znaleziono skuteczne narzędzie w postaci walki z mową nienawiści, które służy do zwalczania j wykluczania ludzi o odmiennych poglądach. Czy ktoś może powiedzieć z pełnym przekonaniem, że w krajach zachodnich mamy pełną swobodę wypowiedzi? W krajach , które są w awangardzie postępu Kanada, Holandia, Francja, Niemcy, Wielka Brytania obowiązuje zasada osaczania osób niepodporządkowujących się nowym ideologiom. Są to państwa, które najwięcej mówią o liberalizmie, wolności i prawach człowieka i które najszybciej wprowadzają do swego prawa „modne bzdury”. Te modne bzdury są zaprzeczeniem praw naturalnych i od dawna istniejących, więc te stare prawa i ich obrońców trzeba zniszczyć, robi się to stopniowo i wieloaspektowo: najpierw propagandowo deprecjonując a potem wyszukując w przeszłości anomalie starych praw i wartości, wyolbrzymiając je i pozbawiając kontekstu historycznego, stosuje się interpretację uogólniającą i rozszerzającą potępia się je. W czasach gdy jakoby nastąpił koniec historii gra się historycznymi argumentami. Nie od rzeczy warto tu przypomnieć, że wszystkie te kraje (poza Kanadą) były niegdyś imperiami kolonialnymi i głęboko w ich mentalności pozostaje przekonanie, że wiedzą lepiej i mają naturalne prawo rządzić mniej „rozwiniętymi społeczeństwami” w tymi częścią swoich społeczeństw, która nie nadąża.
W Kanadzie zamyka się w więzieniach kobiety protestujące przeciwko aborcji.
Rządy przerzuciły się na restrykcje sądowe w sprawach które niegdyś były kontrolowane i regulowane przez religię, moralność lub obyczaj.
„Jeśli „prawo”, które twierdzimy, że stosujemy, nie ma źródła w demokracji i suwerenności ludu, a jedynie odzwierciedla dyktaty technokratycznej lub sądowniczej oligarchii pragnącej narzucić narodom własne wybory ideologiczne wbrew ich zbiorowej woli, to prawo to nie jest uzasadnione i należy je odrzucić”
Prof. Anne-Marie Le Pourhiet
Jak się w tym wszystkim lokuje Polska? A no tak jak to się działo w XVII i XVIII wieku. Polska po raz kolejny nie chce wprowadzić oświeconego absolutyzmu, czyli według współczesnych określenie miękkiego totalitaryzmu (jeszcze nie zabijają), który zaczyna dominować w krajach europejskich. Nawet jego atrybutów, tym samym sama wyklucza się ze wspólnoty europejskiej. Współczesne Woltery i Dideroty piętnują to jak mogą. Krajowi jurgieltnicy i „europejczycy” im wtórują a nawet inspirują (tego akurat nie było w XVIII wieku). Słusznie powiedział Morawiecki, że w Unii rządzi oligarchia. Ten eksperyment z władzami Unii niepoddającymi się weryfikacji demokratycznej budzi nadzieje tej oligarchii, że uda się absolutyzm zaprowadzić od nowa. Oczywiście oświecony absolutyzm Fryderyka II, Katarzyny II, Józefa II i ….. Robespierre’a.

Dodaj komentarz