„Catalonia będzie albo chrześcijańska albo jej nie będzie”
biskup Josep Tores Borgas
W każdej kulturze sprawom duchowym jeszcze do niedawna ludzie poświęcali znaczącą część swojego życia a na pewno była to najważniejsza jego sfera. Dlatego w przeszłości miejsca kultu, wyrocznie i sanktuaria powstawały w ciekawych lokalizacjach, które starannie wybierano niezależnie od religii i kultury. Starożytni Grecy na swoje wyrocznie ukuli nawet takie określenie Omfalos czyli „pępek świata” to znaczy źródło życia. Hindusi w nieco innym znaczeniu używali określeń czakra. Ośrodków religijnych mających takie oddziaływanie odwiedziłem kilkanaście podczas swoich wędrówek po Hiszpanii, Włoszech, Francji, Izraelu, Egipcie, Gruzji czy Armenii a nawet w Chinach, Malezji czy Laosie. Skupiając się na chrześcijaństwie szczególnie zachwycało położenie klasztorów. Były to najpierw pustelnie, samotnie, zazwyczaj jakaś wyspa, półka skalna czy szczyt niedostępnej góry otoczony urwiskami. Miejsca te nie tylko doskonale nadawały się do obrony, ale znajdowały się w pięknym otoczeniu ze wspaniałymi widokami na okolice. Takie okoliczności skłaniały do kontemplacji i przeżyć duchowych, sprzyjały umacnianiu wiary.
To zdjęcie doskonale oddaje położenie klasztoru
Widać lokalizację na skalnej półce
Jeden z bajecznych widoków z klasztoru
Przeciwległe zbocze do klasztoru
Dwa przeciwległe widoki z góry Krzyżowej na klasztor i z klasztoru na górę krzyżową. Odbyłem tę wędrówkę między górami.
Renesansowy Plac przyklasztorny
Rycina z XVI wieku pokazująca opactwo
Do takich klasztorów o nadzwyczajnej lokalizacji zaliczam też opactwo benedyktynów Santa Maria de Montserrat położone w Katalonii, trzydzieści kilometrów na północny zachód od Barcelony. Jego lokalizacja jest nieco podobna do położenia opactwa benedyktynów w Monte Cassino. Podobne są też jego początki. Wysoko w górach powstawały eremy – pustelnie, najczęściej w grotach gdzie samotnie pustelnicy wiedli życie poświęcone całkowicie Bogu. Takie groty – eremy zachowały się jeszcze w masywie Montserrat. Obecnie nie ma mowy o jakichkolwiek pustelniach klasztor leży na obszarze gęsto zaludnionym na obrzeżach Barcelony. Przede wszystkim jest odwiedzany przez miliony pielgrzymów i turystów rocznie. Same góry są Parkiem Narodowym. Dla Katalończyków a szczególnie mieszkańców Barcelony jest tym czym razem wzięte Zakopane i Częstochowa dla Polaków. Przyciąga nie tylko klasztor ale również góry o przedziwnych kształtach. Cały łańcuch oglądany z daleka ma szczyty układające się w kształt zębów piły (stąd „serrat”). Z bliska nagie szczyty przypominają zakapturzone postacie np. zakonników, fallusy, wielbłądzie garby – budzą całą masę skojarzeń. Te kształty zawdzięczają specyficznej skale – łatwo erodującym zlepieńcom i konglomeratom z których są zbudowane. Kiedy się podjeżdża rozległą doliną do gór, w pewnym momencie dostrzega na wysokości około dwóch trzecich od podstawy gór, wąską linię zabudowań klasztornych wyglądających jakby zawieszone były w powietrzu. Na miejscu okazuje się, że wzniesiono je na obszernej, w ciągu wieków stale powiększanej skalnej półce.
Od XI wieku Opactwo pełni rolę centrum religijnego, duchowego i kulturalnego Katalonii i od czasów Średniowiecza stał się jednym z najważniejszych centrów pielgrzymkowych Hiszpanii.
Montserrat w XVIII wieku zbiory muzeum klasztornego
Rzeźby z różnych miejsc otoczenia klasztornego
Czyż nie jest towspaniały widok połączenie architektury z krajobrazem?
Kolejka zębata z poziomu klasztoru do poziomu pustelni świętego Jana
Klasztor wzniesiono nieco powyżej miejsca gdzie odnaleziono cudowną figurkę Matki Boskiej z Montserrat obecnej patronki Katalonii. Figurka znajdowała się w jaskini zwanej obecnie Santa Cova. Natomiast początki miejsca kultu są dużo starsze bo sięgają IX wieku a legenda cofa je jeszcze dalej aż do czasów świętego Piotra. To on miał przywieźć podczas swojej podróży do Hiszpanii cudowną figurkę Czarnej Madonny trzymającej na kolanach równie czarnego Jezuska. Oczywiście figurki wyrzeźbił pierwszy chrześcijański artysta a jednocześnie Ewangelista święty Łukasz. Zadziwiającą liczbę dzieł przypisuje się świętemu Łukaszowi nawet naszą Matkę Boską Częstochowską.
Rozwój kultu maryjnego wiąże się z czasami rekonkwisty. Katalonia (wtedy Marchia Hiszpańska) została wyzwolona przez Franków w 801 roku, ale walki ze zmiennym szczęściem toczyły się o nią jeszcze przez dwieście lat. Rycerze potrzebowali wsparcia ze strony sił duchowych, więc Santa Maria z Montserrat stała się naturalną opiekunką podobnie jak w Asturii Matka Boża z Covadonga, która pomogła królom Asturii pokonać Arabów jest patronką Asturii, a jej wizerunek w grocie w Covadonga do dzisiaj jest popularnym miejscem pielgrzymek. Pamiętamy, że polscy rycerze szli do boju z pieśnią na ustach „Bogurodzica” a królowie wszystkie swoje pisma i decyzje zaczynali od wezwania „w Imię Boga w Trójcy świętej Jedynego” czy też słynny list Sobieskiego do papieża –venimus, vidimus, Deus wincit.
Tablica informująca o pokrewnych sanktuariach maryjnych
Wnętrze bazyliki, czekamy na koncert chóru chłopięcego
Kaplica Matki Boskiej Pilar (na kolumnie) patronki Aragonii podobnie czczonej w całej Hiszpanii jak Madonna z Montserrat
Alabastrowa Porta Angelica przez którą wchodzi się do Sali Tronowe z figurką Santa Marii z Montserrat
Obecny zespół klasztorny jest zaskakująco współczesny i na pierwszy rzut oka zdaje się wskazywać na układ renesansowy a fasada kościoła na późny gotyk. W błąd wprowadza galeria Apostołów z Chrystusem w środku na całej szerokości fasady. Jest to jednak styl zwany „Platoresque revival” specyficzny wyłącznie dla Hiszpanii coś jak nasz dziewiętnastowieczny neogotyk. Tak więc fasada odbudowana w 1901 a ozdobiona w latach 1942-68 przypomina gotycką. Sam budynek kościelny pochodzi z szesnastego wieku. Historia Hiszpanii jest fascynująca, nasycona skrajnościami, najazdami, wojnami domowymi i podbojami. Klasztor padł ofiarą inwazji francuskiej, został splądrowany a jego szesnastowieczne zabudowania zostały dwukrotnie spalone przez wojska napoleońskie (figurę MB udało się ukryć), które w Hiszpanii zachowywały się wyjątkowo barbarzyńsko, grabiąc i paląc kościoły i klasztory, mordując księży i zakonników tak jak 125 lat później podczas wojny domowej robili to komuniści i anarchiści. Wtedy ci „republikanie” zamordowali 278 księży w tym 22 zakonników z Montserrat i 583 zakonników, zakonnic i pracowników kościelnych w samej tylko Katalonii. Odbudowy nie można było podjąć zaraz po wygnaniu Francuzów z powodu tak zwanych „wojen karlistowskich” czyli wojen o sukcesję a tak naprawdę wojen między tradycjonalistami a antyklerykalnymi postępowcami. Dopiero w czasach drugiej wojny karlistowskiej zakonnicy wrócili do klasztoru i podjęli dzieło odbudowy a za czasów tak zwanej Restauracji nastąpiło nawet ożywienie religijne. To wtedy podjął swoją działalności słynny później architekt Antonio Gaudi, mniej więcej w tym czasie rozpoczął on budowę Sagrada Familia w Barcelonie i pracował przy odbudowie klasztoru w Montserrat a papież Leon XIII (ten od encykliki „O bezbożnym komunizmie”) ustanowił Matkę Boską z Montserrat patronką Katalonii (1881) nadając przy tym kościołowi klasztornemu rangę bazyliki mniejszej. Bazylika i klasztor były ciągle przebudowywane, rozbudowywane i upiększane do naszych czasów. Efekt przekroczył najśmielsze oczekiwania, zabudowania wkomponowały się w krajobraz a fasada i wnętrze bazyliki zachwycają zdobnictwem, bogactwem dekoracji, kompozycją i układem przestrzennym. Okazuje się, że modernistyczne wnętrze bazyliki może znakomicie służyć celom religijnym. Figura Matki Boskiej pieszczotliwie nazywanej „La Moretta” (Czarnulka) znajduje się za ołtarzem na piętrze o wysokości około 4-5 metrów, chroniona grubym szkłem. Widoczna jest dla wiernych w kościele przez okno znajdujące się w nastawie ołtarzowej (zamieszczam zdjęcie). Od strony prezbiterium wygląda to jak nisza. Wierni pragnący zbliżyć się do niej a nawet dotknąć mogą to zrobić dochodząc bocznym wejściem i wspinając się po schodach przechodząc przez alabastrową Porta Angelica (Bramę Anielską) z 1954 roku mając z jednej strony płaskorzeźby świętych dziewic a z drugiej płaskorzeźby świętych matron. Figura znajduje się w całkiem dużym pomieszczeniu (Sala Tronowa), przechodzi się wzdłuż tylnej ściany ołtarza poniżej figurki. MB siedzi na srebrnym tronie ubrana jest w złote mafitrion (welon) i suknię, na kolanach trzyma Dzieciątko a w prawej ręce kulę symbolizującą Uniwersum. Tej kuli można dotknąć, bo w szklanej osłonie jest w tym miejscu otwór. MB i Jezus mają korony na głowie. Po obu stronach figury są dwie wytłoczone w srebrnej obrazy Zwiastowania i Narodzenia Pańskiego. Żeby dostać się do cudownej figury trzeba odstać swoje w kolejce (po sezonie około pół godziny) i nie można marudzić będąc już obok MB. Na obejrzenie bazyliki wystarczy około godziny, warto też posłuchać o trzynastej chłopięcego chóru, nie tylko dlatego że jest to jeden z najdłużej funkcjonujących nieprzerwanie w kościele katolickim chórów, ale także dlatego że pięknie śpiewają.
Srodkowa część ołtarza z oknem przez które normalnie widać figurę Matki Boskiej (tu zasłonięta przez turystę). Widziana od strony nawy
Figurka Matki Boskiej osłonięta szklanym kloszem
Inne ujęcie w tle widać mozaikę ukrzyżowania
A potem można zwiedzić interesujące otoczenie bazyliki, klasztor, muzeum. W muzeum obrazy Caravaggio, Tiepolo, El Greco, Dalego, Picassa i innych a także stare ryciny klasztoru. Biblioteka zawiera 300000 woluminów. Można wjechać kolejką zębatą do pustelni świętego Jana a stamtąd wdrapać się na najwyższy szczyt Montserrat lub tak jak ja przejść trasą około 4 kilometrów od pustelni Świętego Jana do krzyża dominującego nad okolicą a potem ścieżką przylepioną do zbocza powrócić do klasztoru. Można też zejść do Santa Cava gdzie dwoje pastuszków odnalazło najpierw nieziemskie światło a potem w grocie figurkę Madonny w 880 roku. Figurkę, która nie dała się zabrać do doliny.
Jest dużo legend i historii związanych z Santa Maria de Montserrat. Jedna z nich związana jest ze świętym Ignacym Loyolą, który przybył tu po nawróceniu i przeszedł próbę pokory. Nie opiszę tego zdarzenia proszę wygooglać.
Odpust Santa Maria de Montserrat świętuje się 27 kwietnia i jak to w Hiszpanii każda fiesta jest boska.
Obecnie Montserrat jest ciągle jeszcze miejscem żywego kultu a zakon benedyktynów z 79 zakonnikami pełni swoją posługę. A kiedy Katalonia przestanie być chrześcijańska to jestem pewny, że stąd wyjdzie impuls odrodzenia religijnego.






Dodaj komentarz