Przejazd ze State College nad Niagarę podzieliliśmy na dwa odcinki z noclegiem u kolegów w Corning, gdzie znajdowała się siedziba Corning Glass Works i największe muzeum szkła w Stanach Zjednoczonych. Wtedy największym przebojem były światłowody i lustra teleskopów astronomicznych o średnicy 5,5 metra.. Znajduje się też tam największa kolekcja szkła ze starożytności. Żeby dojechać nad Niagarę należało przejechać malowniczą drogą przez pasmo Appallachów. Tę samą drogę pokonywałem z innymi juz kolegami 11 lat później zimą. Odcinek do Corninga jechaliśmy trzy razy dłużej krętymi drogami przez góry, niż wiosną 1978 roku. Rejon północnych Appallachów należy do tzw „Snowy belt”, gdzie zimą są największe opady śniegu.
Najpierw słyszy się huk spadającej wody zanim cokolwiek sie zobaczyNiagara powitała nas pochmurną pogodą i delikatna mgiełką unoszącą się nad całą okolica wodospadu, na szczęście podmuchy wiatru od czasu do czasu przerzedzały tę mgłę i parę zdjęć udało się zrobić. Jednak na dole pod wodospadem widoczność ograniczała sie do kilku metrów. Najbardziej zaskakujące były zwały śniegu i lodu u podnóża amerykańskiej części wodospadu sięgające do mniej więcej połowy wysokości. Stateczki widokowe jeszcze nie kursowały. Panował przejmujący chłód i przenikliwa wilgotność. Kiedy my w swoich kurtkach kuliliśmy się z zimna, Amerykanie prowadzili malutkie dzieci w krótkich spodenkach i koszulkach z krótkimi rękawami. Długo na dole nie dało się wytrzymać – wyjechaliśmy windą na górę na szczyt niewielkiej w porównaniu z kanadyjską wieży widokowej. Wieża ta miała pomost wychodzący prawie 10 metrów nad podnóże wodospadu. Podobno teraz jej już nie ma – została zastąpiona przez inną.
Część amerykańską od kanadyjskiej oddziela dość rozległa wyspa na którą jest wejście od strony amerykańskiej. Część kanadyjska jest wielokrotnie większa i ma kształt podkowy, amerykańska kształt podwójnego zygzaka. W amerykańskiej części znajduje się betonowa ostroga umożliwiająca dojście nad krawędź wodospadu,Stojąc w tym miejscu i mając po obu stronach spadające masy wody, czuje się potęgę tego wodospadu. Wejście na te ostrogę jest od strony wyspy.
Na początku maja było niewielu turystów, nigdzie nie staliśmy w kolejkach, bez kłopotu znaleźliśmy miejsce na parkingu w pobliżu wodospadu. Spacer w gorę rzeki był prawdziwą przyjemnością, można było podziwiać bystrza i bardzo szerokie rozlewisko przed wodospadem. Za wodospadem rzeka płynęła bardzo głębokim canionem takim mniej więcej jak Hudson przed Nowym Jorkiem widziany przeze mnie w 1993 roku.
Zamieszczam kilka zdjęć z jednodniowej eskapady. Nie są one najlepsze, ale myślę, że dają pogląd na uroki tego miejsca.






Dodaj komentarz