Nowy Jork

wpis w: Podróże | 0

Do Nowego Jorku  wybraliśmy się ze State College na dwa dni a to dzięki temu, że mogliśmy przenocować u krewnej kogoś z nasze grupy. Do Newark dojechaliśmy w ciągu 4 godzin. Na Manhattan zamierzaliśmy wjechać  przez tunel Holland a ponieważ był weekend przejazd piętnastu mil zajął nam półtorej godziny. Wtedy po raz pierwszy doświadczyliśmy korków, mimo, że w jedną stronę było sześć  pasów ruchu. Jechaliśmy według mapy. Mapy można było dostać na każdej stacji benzynowej za darmo. Mieliśmy precyzyjnie opracowany plan co chcemy obejrzeć, no i każdy chciał zrobić zakupy czy to elektronikę na 42 ulicy czy ciuchy na Canal Street w Chinatown. Zwiedzanie zaczęliśmy od Empire State  Building i potem galerii Macy’s. Była piękna pogoda, słonecznie, widoczność znakomita jedynie nad dolnym Manhattanem unosiła się mgiełka i wieżowce wokół WTC  razem z dwiema wieżami rysowały się niezbyt  wyraźnie. Mimo kiepskich aparatów zdjęcia wyszły znakomicie. Lubię rozpoczynać zwiedzanie miast  od obejrzenia widoków z góry. Zapamiętuję wtedy rozkład ulic , charakterystyczne punkty, wzajemne położenie interesujących obiektów i ich ustawienie wobec stron świata i słońca, takie obejrzenie z góry miasta ułatwia potem orientację i pozwala uniknąć błądzenia. Oczywiście teraz jest nawigacja, tylko, że ona zwalnia z myślenia. Ja do tej pory pamiętam rozkład ulic w Nowym Jorku, Paryżu, San Francisco, Wellington czy Kuala Lumpur.

Musieliśmy się przejść  Fifth  Avenue, Brodwayem, dojść do Times Square, zaliczyć Rockeffeler  Center, Park Centralny. Na 42 ulicy i w okolicach poznaliśmy nowy rodzaj reklamy nastawionej na turystów „total clearance, going out of business” i inne sztuczki typu porozrzucane papiery na posadzce, półki częściowo opróżnione, nierówno zawieszone szyldy itp. Niełatwo było wybronić się przed natrętnym sprzedawcą, jeśli weszło się do sklepu i wykazało zainteresowanie jakimś towarem. Wtedy na topie były aparaty fotograficzne: lustrzanki i pierwsze małpki. Ale też kalkulatory, zegarki  elektroniczne, magnetofony kasetowe głównie na te ich wielkie kasety i na mniejsze standardowe. Niektórzy z nas kupowali aparaty fotograficzne, natomiast wszyscy kupowali wielofunkcyjne kalkulatory Texas Instruments  i kasety pakowane po 10 sztuk. Z kolei w Chinatown, głównie na Canal Street w żydowskich sklepach porobiliśmy zakupy dżinsów i swetrów, głównie marki Levis i Lee. Pamiętam do dziś cena pary Levisów wynosiła 8USD. Potem jeszcze na wyprzedażach w supermarketach w State College można było kupić Wranglery za 6USD. W Chinatown zjedliśmy pierwszego i drugiego dnia bardzo obfite obiady w chińskiej restauracji.

10 godzin zwiedzania  i chodzenia przez dwa dni z rzędu każdego wykończyło, ale nie zniechęciło. Nawet to wydawałoby się bezcelowe łażenie też przynosiło mnóstwo wrażeń: widoki, zapachy, hałas i dźwięki. Obserwowanie ludzi na ulicach, manifestacji przed gmachem ONZ, zabaw dzieci na deskorolkach w Central Parku, włóczęgów i bezdomnych przy stacjach metra – wszystko było inne kolorowe i pachnące. W sumie nie chodziło za bardzo o bogactwo tylko o zwyczajne życie:  czyste i pachnące toalety, kolorowe ubrania, uśmiechy ludzi, napotykaną naturalną życzliwość i radość życia. Optymizm poparty muzyką stereo.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Pojechaliśmy też do Harlemu, wtedy jeszcze północna część Central parku była niebezpieczna, my pojechaliśmy kilka przecznic za CP dalej, jednak szybko uciekliśmy, kiedykolwiek zatrzymywaliśmy się na światłach, zawsze jedna lub kilka osób podbiegało i waliło pięściami w maskę.

z lewej: Pod WTC odbicie w lustrze wykuszu

Husarz w Metropolitan Museum

 

 

 

 

 

 

Nocowaliśmy na Brooklynie w żydowskiej jego części. Było czysto i schludnie, przed domami kwitły azalie i rododendrony. Pół nocy zarwałem czytając nie wydany pamiętnik ojca gospodyni z ewakuacji z Rosji, pobycie w Iranie i Palestynie. Z Brooklynu na Manhattan raz jechaliśmy mostem Verazzano a raz Brooklińskim.

Nowy Jork odwiedziłem trzy razy w 1978 w maju, 1989 w lutym i 1993 w sierpniu. Za każdym razem inne wrażenia. Załączam zdjęcia z dwóch pierwszych wyjazdów pogrupowane w pary  dla kontrastu. Podczas drugiego i trzeciego wyjazdu byłem na WTC Zrobiłem więc zestawienie widoków z WTC i Empire State Building. Pouczające  jest porównać zmiany jakie zaszły w miejscach, które się odwiedziło wiele lat wcześniej. Nowy Jork zawsze zachwyca, przy każdej kolejnej wizycie odkrywa przed przyjezdnym nowe uroki i niespodzianki.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *