W latach pięćdziesiątych w domu była „toczka”, która wisiała w kuchni. Tak rodzice nazywali głośnik, z którego był nadawany jeden jedyny program radiowy. Głośnik ten nie potrzebował anteny, bo przekaz szedł po drutach, całe miasteczko oplatała sieć propagandy głośnikowej. „Toczki” słuchano w większości domów, głośniki zainstalowane były też na Rynku i na skrzyżowaniach ważniejszych ulic. Z niej słuchałem pierwszych transmisji z Wyścigu Pokoju. Kiedy ojciec kupił pierwsze radio „Pionier” i kiedy wyrzucono z domu „toczkę” nie utrwaliło się jakoś w mojej pamięci. Zakup radia wcale nie wiązał się z potrzebą słuchania muzyki (Mama i Babcia często śpiewały) – Ojciec chciał słuchać Radia Wolna Europa, Głosu Ameryki, BBC i Radia Tirana.
Radio stało w dużym pokoju i było podłączone do anteny w kształcie sprężyny, która oplatała cały pokój. Słuchanie zaczynało się o siódmej wieczorem dlatego kolacja musiała być wcześniej żeby zdążyć. Słuchanie zakazanych rozgłośni wiązało się z szeregiem operacji. Wszystkie wyżej wymienione rozgłośnie były zagłuszane: pulsujący dźwięk traktora ze świstami na wysokich tonach – wymagało to od słuchacza dużej odporności i skupienia żeby wychwycić przekaz. Fala często uciekała, więc należało ciągle dostrajać radio. Ponadto gdy zagłuszanie stawało się nie do zniesienia – Ojciec przełączał na inną stację. Zawsze zaczynał od Wolnej Europy a najczęściej kończył na Głosie Ameryki. Mówił, że Głos Ameryki mniej zagłuszają. Dzieci asystowały Ojcu a wiosną, latem i wczesną jesienią miały istotną rolę do odegrania. Problem polegał na tym, że radio było dobrze słyszalne na ulicy. Wprawdzie ulica była niezbyt uczęszczana – nazywała się Zaułek Szkolny i prowadziła od cerkwi do piekarni i ruin bożnicy żydowskiej a w zasadzie jesziwy, stąd „szkolny” – jednak przypadkowy przechodzień mógł donieść, no i ten ormowiec z naprzeciwka. Ojciec wystawiał więc czujki. Zaangażowana była cała trójka – jeden z młodszych przy murze cerkwi, drugi przy domu krawca Waldka a najstarszy i najwyższy przy samym domu. Jeśli ktoś nadchodził musieliśmy oszacować zagrożenie i jeśli nadchodzący mógł zaszkodzić to sygnalizowaliśmy bratu a on stukał w szybę i Ojciec wyłączał radio. Ormowiec chodził do garbarni do pracy na zmiany, więc słuchanie Wolnej Europy odbywało się w dni, w których był on na drugiej zmianie. Zimą nie trzeba było wystawiać czujek, bo wstawione były podwójne okna, które nie tylko ocieplały mieszkanie, ale i wygłuszały je, ponadto dom był ogacony – ocieplenie to również go wygłuszało.
Na początku lat sześćdziesiątych Ojciec kupił radio „Tatry” z magicznym okiem. Radio doskonale się stroiło i trzymało falę, miało lepszy głośnik. Ojciec mniej nas potrzebował, ale czasami korzystał z naszej pomocy. Po prostu siadał, przykrywał siebie i radio kocem, nastawiał Wolną Europę i słuchał. Z biegiem lat zatracił zainteresowanie polityką, ale swoje wiedział. Jak wszyscy ludzie na wschodzie, był ostrożny w angażowanie się bezpośrednie – nie miał dobrego doświadczenia. Na trzy rozprawy w moim procesie przyjechał.



Dodaj komentarz