Segowia jest równie urzekająca co Avila. Jest większa, ma bogatszą historię i leży nieco bliżej Madrytu (około 100 km). Ma też dużo więcej zabytków, samych kościołów romańskich jest 14. Imponująca katedra jest późnogotycka i pochodzi z XVI wieku. Segowia była siedzibą królów Kastylii – tu koronowano Izabelę Katolicką – sponsorkę Kolumba i władczynię, która dokończyła rekonkwistę. Ale Segowia ma dużo dłuższą historię. Najpierw mieszkali tu celtyccy Iberowie, którzy zostali podbici przez Rzymian. Rzymianom Segowia zawdzięcza wspaniały granitowy akwedukt będący arcydziełem architektonicznym. Barbarzyńscy Wizygoci, ale monofizyccy chrześcijanie, najechali Imperium rzymskie i osiedlili się tutaj w V wieku – miasto było ich ważnym ośrodkiem. Inwazja muzułmanów w VIII wieku na Hiszpanię doprowadziła do trzywiekowej okupacji Segowii jak i reszty kraju za wyjątkiem północnego zachodu przez Maurów. Nazwa Maurowie ma korzenie rzymskie i określała ludy berberyjsko-arabskie Afryki północno- zachodniej (Mauretanii). W każdym bądź razie Segowią jako najeźdźcy Wizygoci i Maurowie władali przez podobny okres. Świetność miasto zawdzięcza królom Kastylii.


Akwedukt w pobliżu hotelu San Antonio
W Segowii byłem również dwa razy. Za drugim razem chciałem po prostu pokazać te dwa piękne miasta i Valle de Los Caidos żonie. Mieszkaliśmy w parador – Monasterio San Antonio el Real tak określa się historyczne budynki – pałace, klasztory przerobione na hotele. Hotel mieścił się poza ścisłym centrum. Do Starego Miasta otoczonego murami szło się wzdłuż rzymskiego akweduktu około kilometra. Można było przyjrzeć się dokładnie budowli, która rosła w oczach, bo schodziło się ze wzgórza w dolinę do placu „arabskiego” a potem wspinało się znowu w górę do miasta. Uciążliwość osładzały piękne widoki Segowii z górująca katedrą i na samym końcu na skalnym cyplu potężny Alkazar – zamek jak dziób statku zawieszony nad widłami rzek. Doskonałe miejsce obronne.


Widok na katedrę z Alkazaru
W obu wypadkach odwiedziłem miasto poza sezonem, więc niewielu było turystów i jak na Hiszpanię było stosunkowo chłodno (miasto leży wyżej niż Zakopane – około 1000m npm), za to doskonale się zwiedzało. Najlepiej najpierw powłóczyć się wąskimi i krętymi uliczkami bez celu, po to żeby zapoznać się z topografią miasta i wczuć się w jego atmosferę. Wypić kawę na Plaza Mayor a na placu Azoguejo (arabskim) pod akweduktem coś mocniejszego. To samo powtórzyć wieczorem. W międzyczasie warto przeprowadzić systematyczne zwiedzanie. Włóczęga po mieście pozwoliła nam zobaczyć przygotowujących się do procesji na Santa Semana ćwiczących ludzi, którzy tanecznym a może raczej paradnym krokiem maszerując nosili fenetrony i ciężkie cyboria.
Na zwiedzanie dwa pełne dni wystarczą. Kolację należy jeść na krańcu placu Azoguejo z widokiem na akwedukt po prawej i na wprost otoczoną murami Starówkę z podświetloną w niej katedrę. Katedra zmienia kolory w zależności od światła i pory dnia, wszystkie przypory, iglice i gzymsy odbijające światło i rzucające cienie wyglądają fantastycznie. Wnętrze jest ogromne i przytłaczające, ale nie ma porównania z pięknem wnętrz katedr w Sewilli, Saragossie, Walencji czy Barcelonie, jednak koniecznie trzeba zobaczyć podobnie jak kilkunastu innych kościołów (niestety nie można robić zdjęć). Najwięcej czasu spędziłem w zamku, wszystko jest ciekawe i interesujące: muzeum z kolekcją zbroi, kaplica z cudownym sklepieniem w stylu mauretańskim, inkrustacjami, ołtarzami, dekoracjami, krużganki, część mieszkalna i donżon z którego roztacza się niepowtarzalny widok na miasto i okolicę. Potem jeszcze pojechaliśmy poza miasto do klasztoru karmelitów z skąd można było podziwiać panoramę miasta i Alkazaru.

Droga z Segowii do Avila jest bardzo interesująca. Nas zachwyciło mnóstwo gniazd bocianich ulokowanych na dachach, wieżach kościołów, drzewach i wielu przedziwnych miejscach. Bociany będą przedmiotem odrębnego wpisu.
W KLASZTORZE KARMELITÓW I HOTELU MONASTERIO SAN ANTONIO






Dodaj komentarz