Manfred Lutz Szczęście w pigułce
Dowcipnie, lekko i z wielką erudycją o „religii zdrowia” i jego przeciwieństwie – radości życia. Autor wie co mówi, bo jest uznanym psychiatrą ale i teologiem. Żeby zachęcić dwa długie cytaty.
„Religia zdrowia jest pozbawionym poczucia humoru, żarłocznym tyranem, który od rana do wieczora maltretuje ludzi, grozi, poucza i poprzez rytualną paplaninę usypia niezależne myślenie. Ludzie nie wierzą już w dobrego Boga , ale w zdrowie, a wszystko, co wcześniej czyniono dla dobrego Boga – pielgrzymki, posty, dobre uczynki – dzisiaj czyni się dla zdrowia. Przy czym zdrowie, jak wszystko w naszym społeczeństwie, uznawane jest za produkt możliwy do stworzenia. Oznacza to, że dla zdrowia coś trzeba robić, że z pustego i Salomon nie naleje, a ten, kto umiera – sam sobie winien. I dlatego ludzie biegają po lesie, jedzą ziarna albo coś jeszcze gorszego, a później i tak umierają.
Mówi się, że długość życia współczesnego człowieka drastycznie się skróciła. Podczas gdy człowiek średniowieczny miał przed sobą życie doczesne plus wieczne,dzisiejszy człowiek ma do swojej dyspozycji tylko swoje ograniczone czasowo życie ziemskie. ….. Do poczekalni życia wtargnęła śmierć, ostateczna śmierć bez żadnego „ale”. …. Wielu ogarnia panika – ratuj sie , kto może! Nikt już nie liczy na życie wieczne, ale każdy chciałby przynajmniej nie umierać.
Tak więc dzieci osławionych ruchów wyzwoleńczych: nowożytności,oświecenia, rewolucji amerykańskiej, rewolucji francuskiej, emancypacji kobiet i w końcu również emancypacji mężczyzn popadły w nową niewolę. Wciśnięci w absurdalne przebrania, z zaciekłą powagą, pozbawieni poczucia humoru, z groźbą śmierci na karku i w poczuciu winy ludzie biegają po brzydkich ulicach, biorąc udział w maratonach miejskich będących pokazem siły, chodzą od lekarza do lekarza i jedzą niesmaczne sycące dodatki do życia, w których dominują konieczność rezygnacji i kastracja. Aby uniknąć smierci, ludzie tracą niepowtarzalny czas. W klubach fitness rozbrzmiewają głośne rozkazy wydawane ostrym tonem, przypominające ten z czasów musztry pruskiej. Ruchy związane z dietami ogarniają kraj niczym fale, jednocześnie swoją powagą dalece przewyższając tę panującą w bractwach pokutników i biczowników z czasów średniowiecza. …… odkryto…. że robaki, które w zasadzie nic nie jedzą, a jeśli w ogóle , to tylko ziarna , żyją niesamowicie długo. I ten właśnie model próbuje się zastosować do życia człowieka. ….. Jednak gdy sobie wyobrażę, że nie mogę prawie nic jeść, a jeśli już to tylko ziarna, i do tego nie mogę nawet umrzeć …. byłby to dla mnie konkretny opis piekła. Natomiast dla religii zdrowia to okoliczności podobne do tych w raju. Religia zdrowia jest najczystszą odmianą komedii. Najwyższy czas, aby zdemaskować absurd tych wszystkich działań. Tymczasem ochrona przed bluźnierstwem została rozciągnięta ze starych religii na religię zdrowia.

Dodaj komentarz