Point de reveries, messieurs! (Żadnych złudzeń Panowie)

wpis w: Polityka | 0

Wy macie zasady, my fundusze – prezydent Hollande

Są rzadkie chwile w dziejach ludzkości, kiedy maski opadają i ukazuje się prawdziwe oblicze polityków, państw, ideologii czy systemów politycznych. Czynniki obnażające istotę rzeczy najczęściej są przypadkowe, bywa, że podlegają kumulacji – są to różnego rodzaju klęski żywiołowe czy wojny. Po fakcie okazują się być przełomowymi – zmieniają nasz sposób myślenia i rozumienia świata. Tak też stało się obecnie. Najpierw pandemia Covida pokazała, że państwa mogą zrobić wszystko co chcą z obywatelami a teraz inwazja Rosji na Ukrainę pokazała, że mocarstwo może zmienić porządek światowy i bezkarnie robić co chce ze słabszym sąsiadem. A państwa, które twierdzą, że kierują się wartościami nie są w stanie i nie chcą skutecznie zareagować chociaż mają wystarczające siły i środki.

I o tym będzie dzisiejszy wpis na blogu. O tym, że Rosja ze swoimi barbarzyńskimi korzeniami mongolsko moskiewskimi jest niezmienna od setek lat i o tym jak postchrześcijański Zachód ciągle się zmienia z jednym niezmiennym czynnikiem pogonią za pieniędzmi.

Dlatego też nadałem dwuczęściowy, stosowny w moim przekonaniu tytuł, który stanowią dwa cytaty pierwszy „Żadnych złudzeń Panowie” – z takim wezwaniem zwrócił się car Aleksander II (ten zabity później przez anarchistę Hryniewickiego) do witających go polskich arystokratów w Warszawie w 1856 roku i drugi podtytuł „ Wy macie zasady, my mamy fundusze” wypowiedź prezydenta Francji Hollanda do Beaty Szydło w 2017 roku. Oba te cytaty w moim przekonaniu oddają aktualną istotę rzeczy, a dokładniej rzeczywistą postawę stron wobec wojny i sytuacji geopolitycznej. Ale one mają sens jeszcze głębszy, bo określają ponadczasowe zachowania państw, które odgrywają decydującą rolę w dziejach Europy. Putin wprawdzie niewerbalne, ale inwazją na Ukrainę zakomunikował swój stosunek do Zachodu, a szerzej do cywilizacji reprezentowanej przez Zachód. A cytat z Hollanda jest prezentacją postawy Francji, Niemiec i Holandii wobec oczekiwań Polski i krajów Europy wschodniej podjęcia adekwatnej reakcji na agresję rosyjską.

Ta postawa niemiecko-francuska budzi bardzo poważne obawy na przyszłość, bo to oznacza, że kraje te będą zmuszały Ukrainę do przyjęcia warunków rosyjskich. I tu pojawiają się dwa pytania o istotę i zakres demokracji w Niemczech i Francji i o zdolność uczenia się elit w tych krajach. Pytanie pierwsze jest zasadne o tyle, że polityka rządów tych obu krajów obecnie zasadniczo rozmija się z poglądami opinii publicznej. Która domaga się podjęcia zdecydowanych, adekwatnych kroków przeciw agresorowi rosyjskiemu. Na razie rządy tych krajów wykonują ruch pozorne i prowadzą grę na przeczekanie. Ciekawe jak długo potrafią społeczeństwa tych krajów tolerować takie mydlenie oczu. Myślę, że jest to spadek po dawnej mocarstwowości w sensie ideowym, mocarstwowości w której solidarność ze słabszymi jest niedopuszczalna, jest postawą obcą. ( profesor Nalazkowski napisał nawet „tam gdzie kończy się Solidarność, tam zaczynają się Francja, Niemcy i Holandia”) Bo przecież już obserwowaliśmy od paru lat chęć dyktowania warunków innym krajom Unii Europejskiej przez oba te państwa. Wygrana Rosji może być więc stanem pożądanym, bo umożliwi powrót do koncertu mocarstw. W Internecie naczytałem się bardzo dużo wypowiedzi zachodnich i to zarówno z lewej i prawej strony o konieczności uwzględnienia interesów Rosji. Interesy Rosji to również robienie z nimi interesów, które są podwójnie lukratywne nie tylko z powodu zysków, ale głównie możliwości ukrywania zysków i otrzymywania wysokich łapówek. Te krótkotrwałe korzyści skutecznie przesłaniają zachodnim elitom długoterminowe zagrożenie. Znowu najlepiej to ujmuje cytat z jednego z amerykańskich polityków: Russians always want more if you allow them to take less (Rosjanie zawsze chcą więcej, jeśli pozwolisz im wziąć mniej). Od siebie dodam, że tego czego nie są w stanie wziąć niszczą. Przykłady tego są aż nadto widoczne na Ukrainie i znamy je z naszej historii zbyt dobrze. Rosjanie nie wytwarzają dóbr konsumpcyjnych, znają tylko jedną drogę wejścia w ich posiadanie – przez rabunek.

Dawaj czasy” z drugiej wojny światowej zamieniło się w „dawaj smartfon” na Ukrainie.

Gwałty są te same, zabójstwa cywilnej ludności również te same i niszczenie cudzej własności bez zmian. Ale rosyjskie barbarzyństwo sięga dalej, zresztą o tym już pisałem: listy proskrypcyjne, morderstwa i wywózki elit. Teraz doszło jeszcze porywanie dzieci. Wszystko poprzedzone intensywną propagandą i sprawnie sączoną dezinformacją, w której Rosjanie przez wieki osiągnęli mistrzostwo. Z zastraszaniem mamy do czynienia na co dzień, nawet wtedy gdy są słabi i naprawdę nic nie mogą zrobić – wystarczy poczytać o zachowaniu posłów Iwana Groźnego w Polsce, czy po podpisaniu pierwszego pokoju wieczystego za Władysława IV w Polanowie. To imperialna Rosja uzasadniła interwencję w I Rzeczpospolitej potrzebą obrony ludności prawosławnej przed nietolerancją, chociaż w owym czasie liczba cerkwi w Polsce dorównywała liczbie cerkwi w Imperium rosyjskim, mieliśmy za sobą trzysta lat pokojowego współżycia (natus Ruthenis, civis Polonus). Teraz mamy do czynienia z „denazyfikacją” Ukraińców i propagowaniem „ruskogo mira”. Więc taki sam odwieczny schemat postępowania i te same metody i te same środki – nic się nie zmieniło. Co na to postępowcy, którzy wierzą w samodoskonalącą się naturę człowieka. Rosjanie z kolei wierzą, że są wyjątkowi i mają misję, więc może są wyłączeni z tej reguły progresistów? Ale i my w Europie uznaliśmy, że obecny porządek świata jest stały, dla Rosjan wszystko co zewnętrzne nigdy nie było stałe. Stała była ich ekspansja. Amerykański historyk Stephen Kotkin obliczył, że od czasów Iwana Groźnego Rosja powiększała swoje terytorium średnio o 50 mil kwadratowych dziennie. Niezmienność Moskwy dotyczy również jej polityki wewnętrznej. Życie jej mieszkańców i dobrobyt nigdy nie miało dla jej władców jakiegokolwiek znaczenia. Ginęli tysiącami pod Orszą i Kłuszynem, przy budowie Petersburga, w wojnach napoleońskich, na Krymie i podczas pierwszej i drugiej wojen światowych (tu już w milionach). 30 marca brytyjski Sunday Time obliczył, że przy założeniu 10 tysięcy zabitych Rosjan (Ukraińcy podawali wtedy16 tysięcy), straty dzienne od początku inwazji wyniosły ponad 350 żołnierzy. Wskazują one, że jest to najbardziej kosztowna wojna współczesnych czasów. Są one nawet większe niż dzienne straty armii zachodnich w drugiej wojnie światowej. Dla porównania Amerykanie w wojnie wietnamskiej tracili średnio 8 żołnierzy dziennie, w Iraku 1,8, w Afganistanie 0,3.

Rosyjscy żołnierze również zachowują się tak jak zawsze, zabijają cywili, gwałcą i kradną, są bezwzględni i okrutni. Porażające informacje przekazuje wywiad ukraiński publikując podsłuchane rozmowy telefoniczne uzupełnione nazwiskami i zdjęciami, gdzie żona zachęca męża – żołnierza żeby gwałcił „ukraińskie baby” Inna z kolei publikacja ujawnia jak zrabowane dobra żołnierze (podane nazwiska) wysyłają do domu. Brakuje słów. Zbrodnie w Buczy, Irpieniu czy Mariupolu pokazują jeszcze jedną cechę żołnierzy rosyjskich trudną do zrozumienia dla normalnych ludzi mordują bo czują się bezkarni, dowódcy na to pozwalają i byli pewni, że się nie wyda, miasto pozostanie w rękach rosyjskich i nikt nie przeprowadzi śledztwa na miejscu. Kiedy już się to wydało mordują teraz ostentacyjnie. To ich sposób na złamanie woli oporu. Nie wystarczy pokonać przeciwnika, wojnę prowadzą na wyniszczenie, na złamanie ducha, na poniżenie.

Przyglądajmy się też wszelkim organizacjom i instytucjom międzynarodowym, większość z nich zachowuje się haniebnie. Teraz wyraźnie widać, które z nich są sterowane przez Moskwę (w czasie pandemii wyszła zależność Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) od Chin) Podam tylko jeden przykład. Szef międzynarodowego czerwonego krzyża zakazał używania emblematu dla korytarzy humanitarnych z Mariupola, za to otworzył oddział w Rostowie, co dało Rosjanom pretekst do wysyłania tam ukraińskiej ludności cywilnej.

Rzadko która organizacja międzynarodowa nie zeświniła się swoją postawą wobec agresji rosyjskiej. One wszystkie obsiadłe przez darmozjadów stały się dysfunkcyjne.

A Ukraińcy, cóż pokazują też swoją naturę, sądzę ,że tę lepszą znaną z kozackiej służby w wojskach I Rzeczpospolitej Rozpoczali strelki ukraiński z worohami tan” jak śpiewają w piosence z 1914 roku „Oj u łuzi czerwona kalina” Trudno będzie wygrać z kimś kto rozprawę z wrogiem traktuje jako taniec.

Poniżej linki do informacji o rosyjskich manipulacjach i fake newsach

Rossiya 24 broadcasts misleading video accusing Ukraine of using mannequins to stage war casualties

Falsified BBC News video spreads in Pro-Kremlin Telegram channels

Russian MP suggests 10-year YouTube ban

Kremlin accuses Google of displaying phrase “dead Russians” in translation results

Facing widespread social media restrictions, Kremlin creates new Telegram channel

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *