Pojechałem do RYGI

wpis w: Podróże | 0

Stolica Łotwy leży dwadzieścia parę kilometrów od Kircholmu miejsca zwycięskiej bitwy Polaków ze Szwedami oblegającymi Rygę w 1605. Kolejnego znakomitego zwycięstwa niewykorzystanego przez Rzeczpospolitą. Wielkość tego zwycięstwa polega na tym, że wojska dowodzone przez hetmana Jan Karola Chodkiewicza pokonały prawie czterokrotnie liczniejszego przeciwnika dzięki użytemu fortelowi i umiejętnemu wykorzystaniu husarii. Poza łupami jedyną korzyścią Polaków było uwolnienie z oblężenia Rygi. Niestety niewiele lat później kiedy Chodkiewicz bronił się przed Turkami w Chocimiu Ryga ostatecznie wpadła w ręce szwedzkie. Kiedy przyjechałem do Rygi w 1913 roku i rozważałem tę historię miałem dziwne skojarzenia. Otóż wyobrażałem sobie, że dowódca lewego skrzydła polskich wojsk Tomasz Dąbrowa mógłby być przodkiem premiera Łotwy Dombrowskisa, dowódca jednego z oddziałów husarii Tomasz Woyna był wnukiem Ławryna Woyny, który wcześniej dokonał pomiary włócznej w ekonomii grodzieńskiej gdzie mieszkali moi przodkowie a dowodzący prawym skrzydłem szwedzkim hrabia Mansfeld był przodkiem feldmarszałka Mansfelda, który dowodził grupą armii „północ” atakującą Polskę we wrześniu 1939 i który został zabity przez Anglików w1945. Wyobrażałem też sobie, że hrabia Mansfeld i Karol IX Sudermański mogliby wtedy zginąć, Karol był wtedy o włos od śmierci, wtedy historia potoczyłaby się całkiem inaczej. Zygmunt Waza objąłby tron Szwecji, królowa szwedzka Krystyna (pochowana w bazylice w Watykanie) nie tylko nie abdykowałaby ale nigdy nie byłaby królową, wojna trzydziestoletnia potoczyłaby się inaczej, uniknęlibyśmy potopu szwedzkiego a militaryzmu pruski nie miałby podpory w rodzie Mansfeldów. Gdyby jeszcze hetman Chodkiewicz, który został pochowany w Wielkiej Brzostowicy – 15 kilometrów od mojej rodzinnej miejscowości, był równie dobrym politykiem jak wodzem i umiał wykorzystywać zwycięstwa. Niestety, to tylko scenariusz na alternatywną historię.

Pomnik Wolności w Rydze

Dom bractwa czarnogłowych nocą

Plac ratuszowy z domem bractwa czarnogłowych. W głębi po lewej wieża katolickiej katedry św Jakuba

Łotwa (historyczne Inflanty) i Ryga mają jeszcze bardziej pokręconą historię niż Polska. Łotwa ma za sobą tylko 50 lat (dwadzieścia między wojnami) niepodległego bytu, okres krótszy niż jej przynależność do Rzeczypospolitej. Mieszczaństwo Rygi i szlachta łotewska byli niemieckiego pochodzenia. Ryga to początkowa potęga hanzeatycka, potem buntujące się ciągle miasto we władaniu najpierw Kawalerów Mieczowych a potem Krzyżaków. Kolejno krótko od 1562 do 1621 częścią Rzeczpospolitej z dużymi oporami, następnie szwedzka do czasu przegranej Szwedów pod Połtawą a do 1919 roku wchodziła wraz z całymi Inflantami w skład Imperium Rosyjskiego. Z niemieckiej szlachty łotewskiej (baronowie niemieccy) rekrutowało się wielu dowódców wojskowych w carskiej Rosji (wyraźna nadreprezentacja). Rosjanie twierdzą, że wśród pierwszych czekistów było bardzo dużo Łotyszów, np. zastępcą Dzierżyńskiego był np. Martyn Łacis.

Zamek ryski

Fragment murów z częścią odbudowaną

Łotwa zwana wtedy Inflantami i Łotysze musieli to wszystko znosić będąc pionkami w rękach wielkich potęg.

Czasy polskie w historii Łotwy nie wynikły z podboju, bo to mieszkańcy Łotwy i arcybiskup w związku z zagrożeniem rosyjskim ze strony Iwana Groźnego zwrócili się do Zygmunta Augusta z prośbą o opiekę. W 1561 delegacja inflancka na sejmie litewskim w Grodnie złożyła przysięgę na wierność królowi Zygmuntowi Augustowi (ale mieszczanie Rygi odmówili tej przysięgi i przez wiele jeszcze lat opierali się uznaniu władzy Rzeczypospolitej mimo przyznania jej dwudziestoletniej autonomii). Wynikało to z kilku przyczyn: Ryga była niemieckojęzyczna i protestancka (w 1566 zlikwidowano arcybiskupstwo ryskie w wyniku sekularyzacji) , ponadto sądziła, ze będzie mogła lawirować między Szwecją, Rzeczpospolitą a Rosją (żyli wspomnieniami Hanzy). Po wojnie polsko szwedzkiej w 1620 i pokoju altmarskim i ostatecznie w 1660 czyli po pokoju oliwskim w rękach polskich pozostały jedynie Inflanty Polskie. W zasadzie tereny związane z Rzeczpospolitą były tożsame z zasięgiem katolicyzmu (Łatgalia) i nawet już w Imperium Rosyjskim rdzenni Łotysze będący katolikami uważali się za Polaków. Polacy i kościół katolicki byli rozsadnikiem zarazy wolności. Obecnie około 2% mieszkańców to Polacy lub osoby przyznające się do polskich korzeni. Okupacja sowiecka poczyniła największe szkody w poczuciu tożsamości mieszkańców w tym Polaków, przymusowa rusyfikacja i osiedlanie Rosjan głównie wojskowych znacząco zmieniły strukturę narodowościową ludności.

Katedra luterańska dawna katedra NMP

KKrużganki otaczające dawny wirydarz  przy katedrze luterańskiej

Prawosławna katedra

Wnętrze katolickiego kościoła polskiego

Złoty okres Rygi to czasy po ukazie tolerancyjnym z 1906 roku, kiedy to rozwinął się ruch narodowy, powstawały organizacje społeczne i narodowe, rozwinęła się edukacja i nastąpiło gwałtowne przyśpieszenie gospodarcze. Powstało między innymi 6 polskich szkół podstawowych i dwa gimnazja. A jeszcze wcześniej na terenie Inflant wysoką pozycję uzyskały dwa uniwersytety w Rydze i Dorpacie (sławniejszy, obecnie Tartu w Estonii). Na tych uniwersytetach studiowało wielu sławnych Polaków, między innymi w Rydze późniejszy prezydent Ignacy Mościcki. Jest jeszcze jeden wybitny Polak związany bezpośrednio z Rygą. Piotr Skarga zakładał kolegium jezuickie w Rydze, te działania były nie w smak protestanckim mieszczanom w Rydze i jezuici po jakimś czasie zostali wygnani z Rygi. W młodości czytałem książkę „Soból i panna” autorstwa Józefa Weyssenhoffa arystokraty inflanckiego piszącego piękną polszczyzną.

Najstarsza kamienica w Rydze

Kamienice secesyjne

Bursa kupiecka

Słynny dom pod kotem

Ryga jest ładnym miastem szczególnie jego centrum historyczne. Posiada sporo pięknych budynków secesyjnych. Mury miasta zostały zburzone za czasów carskiej Rosji a będące dumą miasta dom bractwa Czarnogłowych (św. Maurycego) został zniszczony przez bolszewików. Obecnie odbudowany. W czasie II wojny światowej miasto również bardzo ucierpiało, zniszczone zostały przede wszystkim budynki wzdłuż nabrzeża Dźwiny. Okupanci sowieccy pozostawili po sobie szereg blizn: sowiecką mentalność, parę pomników, które każą Łotyszom pamiętać o ich dominacji; toporny drapacz chmur w stylu sowieckim jak warszawski pałac kultury no i najważniejszą, bo liczącą 40% populacji potężną piątą kolumnę. Język rosyjski słychać wszędzie, no może za wyjątkiem wstrząsającego Muzeum Okupacji zbudowanego po odzyskaniu niepodległości nad brzegiem Dźwiny. Muzeum koniecznie trzeba zobaczyć. Załączam zdjęcie listów pisanych na brzozowej korze, na płótnie koszuli i wysyłanych z łagru. Dużo zdjęć, cała historia prześladowań. Przygnębiające poczucie bezsiły oglądając jaskrawe zło nigdy nie ukarane i cierpienie i krzywdy nigdy nie naprawione.

Sowieckie pomniki i listy z Gułagu na płótnie koszuli i na brzozowej korze

Maczuga kultury i nauki

Pogoda niezbyt sprzyjała spacerom i zwiedzaniu, doskwierał chłód. Ludzie jakoś się śpieszyli, ogródki kawiarniane zamknięte. Mimo to miasto pociągało i zachęcało do spacerów wąskimi uliczkami, wszędzie czysto i schludnie a nawet elegancko. Ładny park. W prawosławnej katedrze nawet sporo ludzi, w luterańskiej byłem chyba jedynym zwiedzającym, zaczynam teraz wątpić czy była ona jeszcze miejscem kultu czy już tylko muzeum. Mimo że był jeszcze koniec października na jednym z placów wystawiono postępową choinkę. Zamieszczam zdjęcie. Miałem okazję pójść na targowisko – typowy sowiecki bazar z typowymi przekupkami – znajdował się niedaleko hotelu. Ceny jak z kosmosu: jabłka kosztowały czterokrotnie drożej niż w Polsce. Olbrzymi wybór smakołyków łotewskich czyli wędzonych ryb. Zamieszczam jedno ze zdjęć. Nie pamiętam już obiadów, chyba nie były godne zapamiętania, ale ceny w euro na starym mieście dwukrotnie wyższe niż w Polsce. Łotysze bardzo szybko doszlusowali do Europy, wprowadzili drakońskie reformy gospodarcze, przyjęli Euro i zasadę nie wychylania się. Liczna mniejszość rosyjska wisi nad nimi jak miecz Damoklesa. W czasie mojej wizyty rządziła lewica. Lewica z prawicą nie za bardzo mogą się tak użerać jak w Polsce, bo szybko mogą stracić władzę na rzecz Rosjan. Panuje więc consensus, mainstreamowy consensus postępowy co dobrze symbolizowała postępowa choinka na jednym z placów.

Wędzone ryby

Postępowa choinka

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *