W lamusie można znaleźć mnóstwo zapomnianych rzeczy, są też tam ukryte wspomnienia i wiele niespodzianek. Jeśli dobrze pogrzebać i nie brakuje cierpliwości to znajdzie się wiele wskazówek dotyczących własnych przodków. Zainteresowania historyczne też nieuchronnie zaprowadzą w kierunku genealogii. Najtrudniej zacząć i znaleźć punkt zaczepienia. W wielu rodzinach sprawa jest dosyć prosta, są przekazy rodzinne, dba się o pamięć o swoim pochodzeniu, lub zdobywa informacje od starszych pokoleń kiedy jeszcze żyją. Niestety zaniedbałem tę możliwość i mozolnie musiałem wszystko odtwarzać. Ktoś powie, że poszukiwania genealogiczne sa nudne, ja uważam, że były fascynujące. Najpierw usystematyzowałem wiedzę rodzinną a więc daty urodzeń rodziców dziadków, przypominanie imion pradziadków, rozmowy z bliższą i dalszą rodziną, poszukiwanie tych samych nazwisk na cmentarzu. Szczęśliwie zarówno rodzina ojca jak i matki zamieszkiwała teren tej samej parafii od ponad trzystu lat a być może i dłużej. Niestety istnieją tylko szczątkowe metryki z wieku siedemnastego i wcześniejszych. Kościół w nowo założonym miasteczku Krynkach (herb nadany w w1509) został erygowany przez Zygmunta Starego w 1522 roku, Fundatorem kościoła był Jerzy Radziwiłłowicz (tak jest w dokumencie, nie Radziwiłł). Parafia rozwinęła się jadnak dopiero, gdy królowa Bona odebrała Krynki Radziwiłłowi a Zygmunt August nadał im prawa magdeburskie w 1569 roku. Ta wzmianka historyczna jest potrzebna, żeby wiedzić co jest osiągalne do zdobycia i gdzie. Koniecznie trzeba poznać strukturę administracyjną państwa i kościoła katolickiego w różnych okresach. Parafia kryńska od czasu utworzenia aż do II wojny światowej należała do archidiecezji wileńskiej i do okresu międzywojennego do dziekanatu grodzieńskiego. A więc czy to w Internecie czy w archiwum archidiecezjalnym, poszukiwania trzeba prowadzić dla dziekanatu grodzieńskiego. Ja zacząłem przeglądać metryki w Muzeum Archidiecezjalnym w Białymstoku na ulicy Warszawskiej. Potem dowiedziałem się, że w Internecie opublikowane są mikrofilmy z metryk dla wielu obszarów Litwy w tym dla moich rodzinnych terenów. Mikrofilmowaniem i publikacją zajmowali się mormoni, którzy robią to z powodów religijnych i naukowych, gromadząc dane zmarłych osobach. Powód religijny jest osobliwy – oni wierzą, że mając nazwisko, imię i datę urodzenia (chrztu) osoby zmarłej mogą ją zapisać do swego kościoła.
Mikrofilmy zostały wykonane z odpisów metryk parafialnych, które znajdowały się w Wilnie dla całej archidiecezji wileńskiej, ponadto są mikrofilmy z oryginałów dla niektórych parafii. Część mikrofilmów była robiona w latach osiemdziesiątych jeszcze za Sowietów, większość, w wolnej Litwie i na Białorusi. Zbiory znajdują się na stronie Family Search, trzeba wskazać miejsce a więc Russia, Grodno, Catholic Church Deanery lub Poland, Białystok, Krynki gdyż dla Krynek są dwa podzbiory. Następnie zakładki Catatalogs i dalej Records. Oczywiście trzeba się zalogować. Korzystanie ze zbiorów jest bezpłatne. Niestety filmy są chaotyczne, jest bardzo dużo powtórzeń, pogrupowane w zbiory kilkuletnie, tytuł zbioru zazwyczaj nie odpowiada zawartości, najczęściej dotyczy to dat i np. w chrztach nie ma chrztów tylko śluby i pogrzeby lub odwrotnie. Mikrofilm zazwyczaj zawiera ponad tysiąc zdjęć z poszczególnych stron metryk z różnych przemieszanych parafii dodatkowo z częstymi powtórzeniami. Można kopiować interesujące fragmenty (najlepiej zapisywać adres strony na której znajduje się poszukiwana informacja. Jest również polski portal genetyka.pl gdzie można znaleźć Sidorowiczów z innych parafii, ale kryńska parafia tam nie występuje.
Jednak najlepiej jest korzystać z metryk archiwalnych w Białymstoku, tylko, że trzeba mieć na to dużo czasu i mieszkać w Białymstoku lub pobliżu. Metryki są w oprawionych księgach zawierających jeden rocznik ze wszystkich parafii dekanatu grodzieńskiego. Nie udostępnia się metryk młodszych niż stuletnie ze względu na głupie prawo o ochronie danych osobowych. Najstarsze metryki dla parafii kryńskiej są od końca XVII wieku.
Najwcześniejsze metryki za czasów I Rzeczpospolitej były pisane po łacinie. Kto nie zna łaciny może znaleźć w Internecie tłumaczenia typowych zapisów dla urodzin, ślubów i pogrzebów. Inne są zapisy dla szlachty (nobiles), chłopów (labores) i mieszczan ( ). Poza tym zetknąłem się z co najmniej czterema wersjami zapisów. Co ciekawe w Internecie są kopie zapisów metrykalnych robione po polsku, gdy oryginały sporządzone były po łacinie.
Pierwsze zapisy np. ślubne nie zawierały imion rodziców poślubionych, a układ był następujący: data, miejscowość np. oppidium Krynki, villa Ledzianka, Awuls Nietupa i potem właściwy wpis koniecznie z podaniem pochodzenia. W zapisach po polsku problemem bywa kaligrafia czy raczej brzydkie pismo, niestety w Krynkach było to regułą. Zachowany jest podział ze względu na pochodzenie, tzn „urodzeni”, „pracowici” (czasami używa się określenia włościanie) i „sławetni”. Urodzeni mieszkali w tzw okolicach czyli luźno rozrzuconych zaściankach takich jak Nietupa, Kundzicze, Gieniusze, Ihnatowicze, Eysymonty, Jodkiewicze, Gobiaty, Bergiele, Proniewicze, Poczobuty, Kudrycze, Jaskołdy, Usnarz.
Wraz z nastaniem okupacji rosyjskiej całe Wielkie Księstwo zaczęło podlegać intensywnej rusyfikacji (sprawa zmuszania do konwersji na prawosławie będzie przedmiotem odrębnego wpisu). W 1848 roku od czerwca wprowadzono zapisy w metrykach kościelnych po rosyjsku i to jest największy problem dla czytelnika nawet znającego rosyjski. Są dwie przyczyny: kaligrafia i pisownia. Uczyliśmy się rosyjskiego po tym jak przeprowadzono dwie reformy pisowni w tym bolszewicką, natomiast metryki pisane są według pisowni sprzed reform, wszechobecność twardych i miękkich znaków nie jest tak wielkim problemem jak używanie obecnie już nie stosowanego znaku pośredniego między je a jo. W kaligrafii problemem jest sposób zapisu liter np. „d” jest zapisywane na dwa sposoby, ale i również i łączenie liter – w różnych kontekstach inaczej.
Czytając metryki i widząc kontekst można się dowiedzieć wielu interesujących rzeczy, np. od pewnego momentu podawano przyczynę zgonu np.: z wrzodu, z kołtuna, z gorączki, z suchot, z przepracowania, z głodu, od czadu, ze zgryzoty, ze starości gdy ktoś ukończył 60 lat, itp. Np. można też się dowiedzieć jak udokumentować szlachectwo podczas czterech akcji legitymizacyjnych, jak broniono się przed rusyfikacją, jakie imiona były najpopularniejsze w poszczególnych okresach i jak olbrzymia była śmiertelność dzieci i jak częste były śluby wdowców. O poszukiwaniach rodzinnych napiszę w odrębnym wpisie. Najciekawsze było dla mnie odkrycie, że nazwiska, które pamiętam i znam z Krynek, występują w metrykach parafii kryńskiej systematycznie przez cały okres trzystu lat i praktycznie nic się nie zmieniło, co jest niebywałym ewenementem.




Paweł
Dzień dobry! Moi przodkowie także pochodzą z Nietupy. Tu rodziło się wiele pokoleń moich praszczurów o nazwisku Kurzątkowski/Korzątkowski/Korzondkowski, ale też w innych rodó (tu i w okolicy). Zapewne mamy wspólnych krewnych. Proszę o kontakt na maila. Pozdrawiam