PRAWO I SPRAWIEDLIWOŚĆ a KOŚCIÓŁ

wpis w: Polityka, Religia i sztuka | 0

Prawo i Sprawiedliwość co najmniej od roku nie sprawuje już kontroli nad podstawowymi dziedzinami życia społecznego w Polsce. Uzyskany od obywateli w wyniku wyborów mandat polityczny jest marnotrawiony. Erozja władzy postępuje w zastraszającym tempie. Mimo upływu pięciu lat od przejęcia władzy nie zbudowano aktywnego zaplecza politycznego, nawet nie próbowano. Nie przeprowadzono reformy sądownictwa, nie porodzono z dywersją sędziowską. Sędziowie jawnie i wyzywająco sabotują decyzje władz i porządek prawny państwa. Po Marszu Niepodległości okazało się, że Prawo i Sprawiedliwość nie panuje również nad policją, co gorsza uzyskaliśmy wyraźny dowód, że policja i jej władze są po stronie anarchii i nie podzielają wartości ludzi sprawujących władzę. Laik i dyletant polityczny był w stanie zauważyć diametralnie różne traktowanie przez policję agresji na tak zwanym strajku kobiet i na Marszu Niepodległości. To nie był przypadek. Na dworcu Stadion mieliśmy do czynienia z ewidentną prowokacją policyjną w stylu tuskowym. Absurdalne są twierdzenia o niesubordynacji policjantów i samowolnym użyciu broni gładkolufowej. Oczywiście doszło również do wybryków chuligańskich i prowokacji Antify. Nie one są jednak dominujące. Rodzi się pytanie czy minister Mariusz Kamiński sprawuje kontrolę nad policją, jego oświadczenie tuż po zajściach świadczy raczej o kunktatorstwie (ulubiona ostatnio taktyka PiS) niż pryncypialności z której był znany. Ale ta sytuacja może również wskazywać na rozgrywki wewnątrz obozu władzy i zaangażowanie ministra Kamińskiego w te rozgrywki. Do problemów wyżej wymienionych dochodzą inne jak sytuacja w szkolnictwie wyższym, brak polityki zagranicznej, czy fatalna polityka personalna. Ta ostatnia zadziwia, każda z przeprowadzonych zmian personalnych eliminuje osobowości na rzecz ludzi nijakich(za wyjątkiem ministra Czarnka). Szczytem tej absurdalnej karuzeli jest powrót na funkcję wicepremiera Gowina. Wyrzucenie Waszczykowskiego i Ardanowskiego było poważnym błędem. Pandemia również przestała być problemem zewnętrznym władzy, w szczególności gdy balansujemy na granicy wydolności służby zdrowia. Pandemią też trzeba umieć zarządzać. Brak polityki zagranicznej najlepiej widać w relacjach z władzami Unii Europejskiej, w nieumiejętności szukania sojuszników, w dawaniu się rozgrywać. Taktyka reaktywna, unikania zwarcia, nie wyznaczenie nieprzekraczalnej granicy (non possumus) prowadzi tylko do eskalacji ataków lewactwa w sojuszu z niemiecką presją. Osaczanie trwa. Najgorsze jest to, że nie widać żadnego celu u rządzących poza chęcią przetrwania. W sferze ducha brak jest rozbudzania i pielęgnowania jednoczących wartości, spektakularnych patriotycznych akcji angażujący masy ludzkie. Ciągle nie ma pomnika Bitwy Warszawskiej. Oczywiście są jakieś usprawiedliwienia tej słabości. Od początku PiS działa w sytuacji oblężonej twierdzy, poddany nieprawdopodobnemu propagandowemu szczuciu, ale i ……….zastraszaniu. O dziwo obecnie przynosi to skutki, bo widać wyraźne skutki zastraszenia czego rezultatem jest samobójcza taktyka przeczekania i żeby się nie wychylać. Ciekawy jest ten polski fenomen, to nie władza, ale opozycja skutecznie zastrasza ludzi władzy, szereg ludzi postronnych, żeby nie opowiedzieli się za działaniami rządzących i wydawałoby się neutralnych urzędników. I to nie władza nęka przeciwnika a szeroko rozumiana opozycja podaje adresy ludzi, którzy myślą inaczej niż oni, grożą im, urządzają demonstracje pod domami. Ten wróg, nawet nie przeciwnik, rozzuchwalony poczuł krew i jest w ciągłym natarciu i nie przebiera w środkach. Skutecznie i konsekwentnie stosuje sprawdzoną taktykę: atakuje przywódców, wyłuskuje wyraziste postaci, oczernia je, dehumanizuje, organizuje kampanie nienawiści i strąca w przepaść. Dehumanizacja Jarosława Kaczyńskiego trwa już co najmniej ćwierć wieku. Podobnie z Antonim Macierewiczem. Nawet jak się rozmawia z poważnymi ludźmi wielu mówi o nich językiem insynuacji wziętym wprost z TVN i Gazety Wyborczej. Ale czas Jarosława Kaczyńskiego dobiega końca. Wydaje mi się, że tylko Brudziński byłby w stanie utrzymać wszystko w garści. Morawiecki nie będzie w stanie nawiązać dobrych relacji z Polską powiatową w której PiS jest najmocniejszy.

Zadziwiająca analogia występuje obecnie w sytuacji Kościoła Katolickiego jak w Prawie i Sprawiedliwości i to pod wieloma względami. Obie te instytucje pozornie i formalnie sprawują rządy w Polsce. Kościół przy biernej postawie swoich przewodników duchowych gwałtownie traci rząd dusz. Prawo i Sprawiedliwość traci demokratycznie nadaną mu władzę wykonawczą z powodu kunktatorstwa i biernej postawy jego kierownictwa. Obie utraciły inicjatywę, dynamikę, możliwości oddziaływania i kreowania zmian. Poddane wściekłym i masowym atakom okazują się bezbronne. A Wierni kościoła i zwolennicy partii nie będą bronić bierności. Według przeciwników, piewców nihilizmu, których znacząco przybywa, nie mają żadnych zasług przeciwnie są sprawcami wszelkiego zła (na przykład nazywają to piekłem kobiet). Oczywiście chodzi o coś innego, o wyeliminowanie zorganizowanych i instytucjonalnych przeszkód w tworzeniu nowego człowieka. W obu przypadkach są to ci sami oskarżyciele – potwarcy mający dodatkowo potężnych sojuszników za granicą. Nie cofną się przed żadną podłością. Dąży się do kompromitacji kapłanów lub hierarchów dobrze znanymi metodami z przeszłości. Wnuki śladem swoich dziadków fabrykują naciągane lub wręcz fałszywe zarzuty. Ciągłe oczernianie przynosi skutki. Metody stosowane wobec polityków Prawa i Sprawiedliwości powielane są wobec biskupów. Wybiera się zasłużonych z autorytetem jak Głódź, Jędraszewski, Gulbinowicz. Obecnie wzięto na cel kardynała Dziwisza, jakoby wiedział o pedofilI kardynała McCaricka i nic nie robił, żeby wyeliminować księży pedofilów w diecezji krakowskiej mimo informowania go o nich. Oczywiście jak we wszystkich tego typu oskarżeniach przywoływane są wydarzenia sprzed wielu lat. Mszczą się zaniechania w postaci braku rozliczenia tajnych współpracowników SB wśród duchowieństwa i tu jest największa wina biskupów. SB werbowała księży i biskupów, którzy mieli słabości, wedle zasady „korek, worek i rozporek”. Oczyszczając duchowieństwo z TW w odpowiednim czasie, zlikwidowano by problem homoseksualizmu i jego pochodnej pedofilii wśród niektórych księży. Można by było po chrześcijańsku przebaczyć i po menedżersku dokonać oczyszczenia. Teraz jest za późno, będzie i hańba i problem homoseksualizmu nie zniknie a trwałym skutkiem będzie utrata zaufania u wiernych. W przypadku kardynała Dziwisza jedynie zarzuty księdza Isakowicza- Zaleskiego są poważne i komisja Episkopatu musi je bezstronnie zbadać. Zarzuty utrzymywania kontaktów ze znanymi ludźmi w kościele powszechnym jak kardynał Mc Carrick – przyjaciel trzech prezydentów USA, człowiek, który oszukał wszystkich służą wyłącznie ochlapaniu błotem. Podejrzewam że w tym wypadku nie chodzi tylko o kardynała Dziwisza, jak się zna planowanie ubeckie, to przygotowywany jest atak na świętego Jana Pawła II, będą piętnowali najpierw przymykanie oczu na zło, potem będą stopniować oskarżenia – tolerowanie zła, następnie milczącą zgodę i w końcu dwuznaczność moralną. Już jeden lewacki pisarz wezwał do desakralizacji JP II. Chodzi o odarcie ze świętości a szerzej odebranie nam wzorców moralnych i autorytetów, pozbawienie nas dumy i drogowskazów. Technikę insynuacji wobec papieży przećwiczono na Piusie XII. Działania wobec Kościoła i wobec Prawa i Sprawiedliwości mają ten sam cel obezwładnienie tych instytucji, zablokowanie oddziaływania na społeczeństwo, wywołanie podejrzliwości i nieufności nie tylko do ludzi kierujących, ale do głoszonych nauk czy poglądów.

Podobna jest również sytuacja wewnętrzna w Kościele i w partii Prawo i Sprawiedliwość. Grona decyzyjne w obu instytucjach boją się podejmowania decyzji, odważnych decyzji, kluczą, nie zajmują stanowiska w ważnych sprawach, nie bronią zdecydowanie wartości, które powołały je do życia. Nie żyją lecz egzystują. W kościele pojawiły się wyraźne tendencje odśrodkowe w postaci lewicowych intelektualistów, którzy wyraźnie chcą uległości Kościoła wobec mód współczesnego świata. I jeśli polski Kościół nie przejdzie do ofensywy, nie znajdzie charyzmatycznego lidera – biskupa trybuna, to stoczymy się do rangi kościołów protestanckich i irlandzkiego kościoła katolickiego. Podobne oczekiwania mam wobec przyszłego papieża.

Kościół oprócz swojej podstawowej funkcji, bycia wspólnotą ludzi wiary, których łączą te same wartości, jest również instytucją opartą na organizacji ludzi, struktur i zależności. Znajduje się również w konkurencyjnym a nawet wrogim środowisku. Jak każda organizacja podlega degeneracji, kryzysowi przywództwa, wyjałowieniu i atakom wrogów. I o ile pierwotna i podstawowa funkcja pochodząca od Chrystusa i oparta na Objawieniu jest niezmienna i powinna trwać nie zmieniona, to już organizacja podlega prawom ludzkim i żeby przetrwać kryzys musi korzystać z najnowszych osiągnięć w zarządzaniu, zarówno zasobami ludzkimi, szkoleniach, marketingu oraz finansach. Trwałe Prawdy wiary muszą być przekazywane językiem dostosowanym do percepcji ludzi współczesnych z argumentacją nawiązującą do spraw i problemów współczesnego życia. Nauczać muszą ludzie nieskazitelni, wiarygodni, uczciwi, wierzący i postępujący według nauk, które głoszą, umiejący sobie radzić w warunkach presji. Procedury rekrutacji i weryfikacji muszą być stale doskonalone. Mechanizm rotacji wprowadzony na wszystkich stanowiskach i znacząco rozbudowany. Wykładowcy w seminariach poddani rygorom doboru na stanowiska podobnym do konkursów na wykładowców na najlepszych uczelniach amerykańskich. Wreszcie struktury kościelne muszą zostać odbiurokratyzowane, dotyczy to wszystkich struktur,: kapituły, kurii, konsystorzy, kongregacji itp.

Ciekawe, czy nowy papież będzie charyzmatycznym reformatorem świadomym konieczności zmian.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *