Prezydent miasta z drukarki

wpis w: Polityka | 0

W Nibylandii – pewnym kraju gdzie nie ma demokracji i permanentnie łamana jest konstytucja i gdzie bezkarnie grasują „Obywatele RiPperzy” odbyły się wybory na prezydentów miast. Przodujący  „Obywatele” mieszkający szczególnie w dwóch postępowych dzielnicach w jednym z wielkich miast postanowili pomóc swojemu kandydatowi. A przebiegało to tak. Woluntariusz „obywatelski” nie wypełniał swojej karty do głosowania tylko ją wynosił po to, żeby ją skopiować i wydrukować kilka lub kilkanaście kopii na dobrej drukarce. Drugi woluntariusz lub, co możliwe woluntariusze, idąc głosować zabierali te karty z zaznaczonym już właściwym kandydatem i wrzucali je do urny. Trzeci kolega – obywatel będący członkiem komisji przeliczającej miał najtrudniejsze zadanie – wycofać odpowiednią ilość kart z głosami oddanymi na przeciwnika. Nie wszędzie to się powiodło, albo wycofano za mało, albo w ogóle nie wycofano – stąd na przykład ponad sto procent biorących udział w głosowaniu w niektórych okręgach. Ale per saldo demokracja została uratowana i konstytucja przestała być łamana. Wybitni organizatorzy z Komisji Wyborczej będą mieli pięć lat na obmyślenie nowego formaty karty wyborczej i wymyślenie pieczątki tłoczonej na kartach wyborczych i ogólne zabezpieczenie kart wyborczych, żeby przeciwdziałać ratowaniu demokracji za wszelką cenę.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *