W czasie zarazy można siedzieć i nudzić się a w związku z tym martwić i gapić w telewizor. Pasjonować sporem politycznym (chociaż tym w Polsce można zawsze) lub czytać książki, porządkować dom czy domowe archiwum, przeglądać Internet, wirtualnie zwiedzać muzea albo pogłębiać swoją wiedzę i rozwijać pasje.
Drewniana makieta Knossos znajdująca się w muzeum Archeologicznym w Heraklionie
Ja poza czytaniem i gapieniem w telewizor przypominam swoje pasje: historię, sztukę, religie, archeologię i wirtualne wizyty w muzeach. Do archeologii wróciłem w związku z zamiarem napisania postu o wizycie w Knossos i Mykenach a następnie o Chitzen Itza, Palenque i Uxmal. Trzeba więc było wrócić do Cerama, Schliemana i innych autorów: np. Petera Leviego o „Grecji”, Connollego o „Antycznych miastach” czy też Świderkówny „Hellenika”.
Fragment zakonserwowanych ruin w Knossos
Wizyta w Knossos unaoczniła jak ważny jest dylemat przed którym stoją historycy, archeolodzy i decydenci polityczni: odbudowywać czy jedynie konserwować ruiny starożytnych miast, budowli czy słynnych pałaców? Organizacje międzynarodowe, słynni archeolodzy, wpływowi historycy uważają, że tylko konserwować, ewentualnie przykrywać cenne wykopaliska. Za tym pomysłem, kiedy ustalano wytyczne, przemawiał również brak środków, niepełna wiedza o budowli, możliwość zniszczenia fragmentów oryginalnych, czyli zaprzepaszczenia śladów przeszłości. Jednak to nie jest takie proste. A co jeśli na tej przeszłości buduje się tożsamość wspólnotową lub ma to wpływ na wizerunkowe postrzeganie danego kraju lub miejsca a w przypadku czysto komercyjnym pozwala na zapewnienie dochodów lokalnej ludności. Najlepiej to widać właśnie w Grecji i Meksyku. We Włoszech taki dylemat nie występuje, tam nawarstwienie wspaniałych zabytków jest tak ogromne, że nawet te bardzo stare, cenne i piękne są zaniedbane – odbudowa starożytności mija się z celem, bo nawet jak je potem wykorzystać – mają stać puste? Nie przynosiłyby dodatkowych dochodów i ułatwiały życia, ale wręcz je utrudniały.
Przykładem była konieczność poprowadzenia Viali Imperali przez środek ruin starożytnego Rzymu.
W Atenach Partenon przetrwał do XVII wieku – wyleciał przypadkowo w powietrze podczas bombardowania okupowanych przez Turków Aten przez Wenecjan (Turcy zamienili Partenon w magazyn amunicji) Miary zniszczenia dopełnili Anglicy wywożąc z Partenonu metopy pokryte płaskorzeźbami można je teraz oglądać w British Museum. Czy Grecy powinni odbudować Partenon?, Czy to robią? Wydaje się, że tak. Ale robią to z największą starannością i niebywałym pietyzmem i dbałością o szczegóły przy zaangażowaniu naukowców z wielu dziedzin. Kiedy tam byłem w 2005 roku, rok po olimpiadzie, południowa kolumnada Partenonu była rozebrana. Uzupełniano braki w uszkodzonych kolumnach, dziś jeszcze czyli 15 lat po rozpoczęciu odbudowy końca prac nie widać. Akropol budowano krócej niż się go odbudowuje dysponując przy tym nieporównywalnie lepszą technologią.
Odbudowany fragment z kolumnami , widoczny betonowy szkielet
Dolny poziom czarne kolumny, wewnętrzna część betonowa
Całkiem inaczej wygląda sytuacja z Knossos na Krecie. Ruiny miasta z epoki przedmykeńskiej odkrył i odkopał lord Artur Evans w latach 1899-1905. Wykupił wzgórze i wykopaliska prowadził za własne pieniądze. Był skrupulatny, dobrze wykształcony i miał poczucie misji naukowej, aktualną wiedzę i opanowane standardy archeologiczne. Ale te standardy i metodyka postępowania i badań były dalekie od współcześnie obowiązujących ustalonych tuż przed II wojną. I z naszej perspektywy Evans poczynił wiele nieodwracalnych szkód, oczywiście dużo mniej niż robili to rabusie. Jednak najgorszą rzeczą jaką zrobił była częściowa odbudowa według własnej wizji i wyobrażeń mocno odbiegających od później zrekonstruowanej rzeczywistości i obecnej naszej wiedzy. Za jego czasów nie odszyfrowano jeszcze języka i pisma linearnego B którym posługiwali się Minojczycy z Knossos (a mieli tam całe archiwum tabliczek), nie znano historii z tamtych czasów, nie uszeregowano epok, nie przeprowadzono badań porównawczych. Snuto różne teorie. Ale Evans ze swoją wizją odcisnął niezatarte piętno na wyobrażeniach Europejczyków na temat przeszłości Grecji, postrzeganiu mitów z okresu minojskiego o Dedalu, Labiryncie, Minotaurze i samego Knossos, jego wyglądu, przeznaczenia i roli jaką odegrało w latach 1900 – 1400 p.n.e. .
Tu pewna dygresja. Wiele z obecnych naszych pojęć praktycznie z każdej dziedziny zostało zmitologizowanych, i mimo że nie odpowiadają prawdzie i obecnemu stanowi wiedzy mocno utrwaliły się w systemie naszego postrzegania rzeczywistości i nie wiadomo czy kiedykolwiek te błędne opinie zostaną wyeliminowane. Co ciekawe te mity były tworzone w „imię rozumu” i mają swój początek w Oświeceniu, które de facto jest źródłem absolutyzmu.
Tak zwana sala tronowa część z tronem
Sala tronowa, ściana z kolumnami na wprost tron
Odnośnie wykopalisk przytaczam pogląd Petera Levi z książki „Grecja” „przestały zatem obowiązywać pewne milczące założenia dotyczące wielu pokoleń badaczy. Dziś stawia się więcej pytań o antropologiczną naturę starożytnych społeczności, ………. Wykopaliska są bardziej precyzyjne i bardziej dociekliwe i koncentrują się bardziej na analizie informacji niż na pozyskaniu zabytków. …nigdy nie było łatwo – nawet uczonym – badać olbrzymie zbiory, za które są odpowiedzialne greckie służby archeologiczne. …. W rezultacie archeologia bardzo się pogmatwała. Dzieła sztuki, gdyby je odkryto 100 lub 200 lat wcześniej – wywarłyby olbrzymi wpływ i wręcz zmieniłyby obraz starożytnej Grecji, dziś nie mają wielkiego znaczenia. Grecka religia i mitologia straciły swą jednoznaczność w świetle badań porównawczych”
Obecnie powstają coraz to nowe opracowania, tworzone są różnorodne teorie – trudno w tym gąszczu odróżnić które z nich wnoszą coś nowego a które są zwykłą spekulacją. Odnosi się to również do Knossos. Wielu badaczy zakwestionowało pogląd Evansa, że jest to zespół pałacowy, sądzą raczej, że był to miejsce kultu, swoiste sanktuarium. Dowody są liczne i przekonywujące, ale jak zwykle gdy ścierają się dwa poglądy stronnicy każdego z nich okopują się na swoich pozycjach i w efekcie w opinii publicznej utrzymuje się stary pogląd Evansa.
Kiedy jest się na miejscu i zwiedza odbudowane częściowo ruiny zaskakuje zadziwiająca plątanina pomieszczeń nasuwająca natychmiastowe skojarzenia z Labiryntem z mitu o Minotaurze. Połączone budowle otaczają dziedziniec o wymiarach mniej więcej 60 na 30 kroków (zmierzyłem). Między częściowo odtworzonymi budowlami znajdują się prześwity, są to niezabudowane a raczej nie odtworzone budynki. „Pałac” w szczytowym okresie zajmował kwadrat 160 na 160 metrów „odpowiadając mniej więcej rozmiarom niewielkiego średniowiecznego klasztoru. Do mieszkańców pałacu należało tyle samo owiec, ile do brytyjskiego opactwa w Bolton w roku 1300”
„zalegające pod pałacem warstwy osadnicze grubości 7 metrów świadczą o zamieszkiwaniu w tym miejscu ludzi już na 4000 lat przed tymi Kreteńczykami, którzy w roku 1900 p.n.e. rozpoczęli budowę pałacu.”
Gliniana Makieta fragmentu pałacu wykopana na miejscu. Dach z drewna i trzciny.
Pierwszy pałac został zburzony dwieście lat po wzniesieniu, ponownie odbudowany dotknięty wybuchem wulkanu na wyspie Santoryn w XVI wieku p.n.e. , późniejszymi trzęsieniami ziemi, głodem i prawdopodobnie załamanie gospodarczym nigdy nie odzyskał świetności a opanowanie przez Mykeńczyków w XIV wieku p.n.e. dopełniło dzieła.
Wracając do odbudowy ruin pałacu, trzeba powiedzieć, że szczególnie razi użycie widocznego wszędzie betonu. Są to przede wszystkim stropy pomieszczeń, konstrukcja szkieletowa ścian. Budzi to natychmiast wątpliwości co do wiarygodności rozmiarów, architektury i prezentowanych szczegółów. Miałem wrażenie, że chodzę bardziej po romantycznych ruinach tak modnych pod koniec XIX wieku w posiadłościach arystokracji. Inna rzucająca się w oczy sztuczność to arbitralnie ustalona stopień „odbudowy” ścian, dlaczego w tym a nie innym miejscu odcięte, dlaczego tynki są w miejscach w którym w żadnym wypadku nie powinny być ( nota bene na tynkach prezentowane są malowidła, które są kopiami oryginałów znajdujących się w Muzeum Archeologicznym w Heraklionie. W pewnym momencie pojawia się zniesmaczenie. – chodzisz i widzisz, że autor kpi sobie ze zdrowego rozsądku. Ale postanowiłem spojrzeć na to i z drugiej strony. Podobne wykopaliska „pałaców”na Krecie są w Fajstos i Melia. Wykopaliska przeprowadzone zgodnie ze sztuką, które rzucają nowe światło na okres minojski na Krecie. Dlaczego tam nie ma zwiedzających? Bo jest tam tylko kupa kamieni i nic więcej. Nie pomaga wyobraźnia, żeby dostrzec wspaniałość budowli tamtych czasów. Człowiek staje przed dylematem czy lepsze jest coś choćby do pewnego stopnia spaczone czy wierne nic? Każdy niech sobie sam odpowie. Tysiące odwiedzających Knossos turystów przynoszą całkiem spory dochód Krecie i jej mieszkańcom.
Topory o dwustronnym ostrzu częst znajdowane w wykopaliskach z okresu minojskiego na Krecie
Jak ten problem rozwiązali inni? Egipcjanie odbudowali wiele świątyń, kolumnady, portyki, pylony. Nawet pocięli świątynię Ramzesa w Abu Simbel i ratując ją przed zalanie przez spiętrzone wody Nilu przenieśli 20metrów wyżej. Francuzi i Hiszpanie chroniąc oryginalne malunki naskalne na ścianach jaskiń w Altamirze i Lescaux zbudowali kopie tych grot do zwiedzania. Meksykanie w znacznym stopniu naprawili piramidy w Teotihuacan i budowle Chitzen Itza i Palenque. Mussolini kazał odbudować Pałac Wielkich Mistrzów na Rodos. My odbudowaliśmy zniszczone w czasie II wojny starówki w Warszawie, Wrocławiu i Gdańsku. Amerykanie poszli jeszcze dalej. W Las Vegas zbudowali hotel – piramidę, hotel Cesar Palace i w prawie każdym stanie budynki zgromadzeń stanowych wzorowane są budowlach starożytnego Rzymu czy Grecji a zaczęli już w XIX wieku kiedy kupowali zamki szkockie, rozbierali je i przenosili do swoich posiadłości w Ameryce. Proponuję wybrać się również do Muzeum Pergamonu w Berlinie – tam znajdują się wywiezione z oryginalnych miejsc i zrekonstruowane budowle: brama Isztar z Babilonu, Wielki Ołtarz Zeusa z Pergamonu a w Londynie – Mauzoleum z Halikarnasu.





Dodaj komentarz