
To położone na wysokości koła polarnego miasto w Laponii znane jest głównie ze sportów zimowych i współczesnej świeckiej ojczyzny Santa Clausa i reniferów. Jednak żyje głównie z turystyki. Umowna i magiczna linia koła polarnego przyciąga. Miasto pudełkowe i nieciekawe, posiada mnóstwo hoteli i oferuje mnóstwo atrakcji w postaci aktywnego spędzania czasu. Każdy hotel oferuje prawdziwą fińską saunę, do której koniecznie trzeba pójść. Sauny są koedukacyjne i bezpruderyjne– wszyscy nago zażywają pocenia się w saunie i następnie tarzania się w śniegu.
Parking skuterów śnieżnych czekających na turystów
Ale clou każdego programu są wyprawy jednodniowe w tundrę na skuterach śnieżnych. Uczestnik zostaje wyposażony w przeciwwiatrowy skafander ochronny, specjalne buty, grube rękawice i kask z plastykową przyłbicą. Do tego dochodzą ocieplacze pod skafander grube skarpety, kominiarka i cienkie rękawiczki. W takim ubraniu ani mróz ani porywiste wiatry nie są straszne i można jeździć do temperatury minus 30. Grupa dostaje przewodnika i porusza się wzdłuż określonych szlaków.

Egzekwują bezwzględne posłuszeństwo. Najlepsze szlaki to koryta zamarzniętych rzek i jeziora, ale trasa jest urozmaicona, tak że przy podjazdach zdarzają się częste przewrotki. Miałem szczęście, bo w ciągu dnia było słonecznie i temperatura wynosiła tylko minus pięć stopni pod wieczór doszła do minus dwunastu. Na trasie są oczywiście przystanki, na przegrupowanie się, podziwianie widoków, lunch i przeróżne zabawy. Urzekły mnie „lasy” przedtundrowe złożone z karłowatych, przedziwnie pokręconych sosen. Tam gdzie byliśmy drzewa miały po dwieście i więcej lat. Rosły z dala od siebie, część była wyschnięta i wyglądała jak prehistoryczne skamienieliny.

Zamiast ciepłej herbaty czy kawy dostaliśmy gorące mleko renifera zmieszane z sokiem żurawinowym lub jagodowym – smakowało wyśmienicie. Na lunch dostaliśmy kanapki i zupę jarzynową z wkładka rybną gotowaną na mleku renifera.
Przygotowywanie napoju z mleka renifera i soku żurawiny
Na mijanych samotnych domach lub szałasach pozawieszane było na szczytowych ścianach suszące się mięso renifera okryta metalowa siatką dla ochrony przed dzikimi zwierzętami. Na jedna z kolacji podano kawałki pieczonego mięsa renifera, były to żeberka i chyba kawałki udźca dziwnie zrobione na słodko z sosem żurawinowym. Mięso było trochę łykowate, ale smaczne. Generalnie kuchnia fińska nie jest dobra, przede wszystkim mało urozmaicona.

Kolejne wyprawy a w zasadzie przejażdżki były poprzedzone krótkimi szkoleniami. Bez zapoznania się z zasadami kierowania psimi zaprzęgami nie wyobrażam sobie, ze mógłbym dać sobie radę. Ali i tak większość sobie nie radziła. Psy zbaczały z trasy, wzajemnie się gryzły, nie biegły równo tylko szarpały> wszystkie problemy ustępowały, gdy zmusiło się je do szybkiego biegu i kiedy wreszcie złapały rytm. Załatwianie się psów w biegu nie należało do przyjemnych momentów.
Powożenie zaprzęgiem reniferów nie stanowiło najmniejszego problemu szczególnie dla kogoś kto kierował końmi ciągnącymi sanie. Renifery wydawały się ospałe i nie dawały się zmusić do kłusa. Albo były to już stare chabety albo przyczyną ospałości był właśnie występujący okres zrzucanie przez nie poroża.

Jeśli jest się w Rovaniemi koniecznie trzeba zjeść posiłek w lodowej restauracji i odwiedzić lodowy hotel. Oczywiście wraz z nastaniem wiosny zarówno kompleks hotelowy jak i restauracje spływają do morza. „Finlandia” jest podawana wyłącznie w kieliszkach lodowych. Długo stojąca w lodowym kieliszku wódka powoduje odpęknięcie lodu na poziomie nalania alkoholu. Nocleg w lodowej pieczarze podobno dobrze wpływa na zdrowie, ale niestety kiepsko na kieszeń.






Dodaj komentarz