Tytuł to pierwsze słowa egipskiej „Księgi wyjścia za dnia” czyli inaczej „egipskiej księgi umarłych”

Po przeczytaniu książki Cerama „Bogowie, groby, uczeni” już nie myślałem o tym, żeby zostać pilotem – chciałem studiować archeologię. Jednak przestraszyłem się 15 kandydatów na jedno miejsce na archeologii wobec tylko 8 na MEiL i poszedłem na studia lotnicze. Mimo to zaczytywałem się informacjami o odkryciach archeologicznych i zaginionych cywilizacjach, Sumeru, Akadu, Babilonu, Egiptu, Urartu, Mohendżo Daro, starożytnych Chin, antycznej Grecji, Rzymu i Ameryki prekolumbijskiej. Marzyłem, żeby wszędzie tam pojechać. Śledziłem odkrycia profesora Michałowskiego, nadal mam jego książki z czarno-białymi ilustracjami. A książkę o odczytaniu kamienia z Rosetty i odszyfrowaniu znaczenia hieroglifów przez Champoliona czytało się jak najlepszy kryminał. Kiedy w 1999 roku jechałem po raz pierwszy do Egiptu nie potrzebowałem żadnego przewodnika, ba rozróżniałem epoki i dynastie egipskie, znałem historię i najwybitniejszych faraonów, mitologię egipską, wiedziałem gdzie są najciekawsze zabytki. Los chciał, że jeżdżąc po świecie nie zachowałem chronologii historycznej i najpierw byłem w Chinach, Izraelu, wielokrotnie w Turcji dopiero później poleciałem do Egiptu.
Wtedy w Egipcie było równie niespokojnie jak teraz, zaledwie dwa lata wcześniej Bractwo Muzułmańskie dokonało zamachu na zachodnich turystów w Deir el Bahari zwiedzających świątynię Hatchepsut. Podczas naszej wizyty na długim podejściu i okolicznych wzgórzach stali uzbrojeni żołnierze i trzeba było przejść przez ogrodzenie z drutu kolczastego. Świątynia ta jest cały czas restaurowana przez polskich archeologów. Z Asuanu do Hurgady jechaliśmy w konwoju eskortowanym przez żołnierzy i mijaliśmy kilkakrotnie posterunki wojskowe.
Wszystkim polecam podróż statkiem z Luksoru (starożytne Wasat czyli greckie Teby) do Asuanu. Po drodze postoje na zwiedzanie zespołów świątyń w Edfu, Kom Ombo i Esnie, gdzie dodatkowo przepływało się przez śluzę. Na Luksor, Karnak, Dolinę Królów, Kolosy Memnona, Deir el Bahari trzeba przeznaczyć minimum dwa a najlepiej trzy dni, jeśli chce się zobaczyć kilka komór grobowych faraonów w nekropolii Doliny Królów. Z Asuanu trzeba udać się na wyspę File (wyspa czasu boga Re,obecnie ta wyspajest zalana a świątynie przeniesiono na wyspę Agilkia) a potem koniecznie polecieć do Abu Simbel. Zarówno świątynia Ramzesa II – największego władcy Egiptu poświęcona Amonowi-Ra i Ptahowi jak i mała świątynia królowych poświęcone bogini Hathor są nadzwyczaj interesujące, ale nie mniej interesująca jest betonowa konstrukcja w które ulokowano przeniesione świątynie odtwarzająca klif i wzgórze z oryginalnego ich położenia.
Kair ma kilka interesujących miejsc do obejrzenia: Miasto Umarłych (dawny cmentarz muzułmański na którym obecnie żyją ludzie), Dzielnica Koptyjska, suk, Muzeum Egipskie, Cytadela Saladyna (powinienem pisać Sal ad Dina) no i piramidy w Gizie (Giza od lat już jest dzielnicą Kairu). Dzielnica Koptyjska jest interesująca z dwóch powodów są tam piękne kościoły koptyjskie, stare koptyjskie cmentarze, ale również spotyka się cudowne typy ludzkie: śniade twarze o szlachetnych rysach jakby żywcem wyjęte ze starożytnych reliefów egipskich. Warto wysłuchać (tak wysłuchać) choć jednego nabożeństwa. Miasto Umarłych jest niebezpieczne, ale można je obserwować z cytadeli wznoszącej się ponad nim. Konieczne należy odwiedzić meczety Hassana i stojący obok Rafsadżaniego. Z cytadeli jest również doskonały widok i na nie.
Zadziwiło mnie Muzeum Egipskie, nie tyle z powodu bogactwa zbiorów, ale przede wszystkim z powodu niebywałej ciasnoty i braku zabezpieczenia cennych eksponatów. Np. zwiedzający dotykali nagromadzone w kilku salach eksponaty z grobowca Tutanchamona. W innych salach mumie leżały na regałach, jedne obok drugich w nieładzie. Przypuszczam, że teraz nie ma już takiego chaosu a zbiory są lepiej zabezpieczone i lepiej wyeksponowane. Jak zwykle wokół maski Tutenchamona, tak jak wokół Mona Lisy w Luwrze kłębiły się tłumy a w pomieszczeniu ze skarbami z Tanis było zaledwie kilka osób. Kiedy jestem w jakimś egzotycznym kraju lubię coś zrobić nie jako turysta a jak zwykły mieszkaniec. Poszedłem do fryzjera. Fryzjer świetnie mówił po angielsku. Pogadaliśmy o Nasserze, Sadacie, wojnie sześciodniowej, Bractwie Muzułmańskim, turystach i wielu innych tematach. Był szczery, otwarty i dowcipny.
Podczas wędrówki wokół piramid, kiedy dotarliśmy do najstarszych piramid w Sakkara, natrafiliśmy na robotników rekonstruujących zespół świątynny w pobliżu największej piramidy Dżosera. Poprosiłem o możliwość ociosania wapiennego bloku, pozwolili mi ukształtować jedną płaszczyznę, okazało się, że kamień jest bardzo miękki i łatwo poddaje się obróbce, łatwiej niż piaskowiec. Jednak artyści a raczej rzemieślnicy egipscy potrafili obrabiać również twarde kamienie jak granit i dioryt. Kilka posągów z tego kamienia znajduje się w warszawskim Muzeum Narodowym.
Wszedłem do wnętrza piramidy Mykerinosa. Duszno i ciemno, tak że zdjęć nie dało się zrobić, ale zaskoczeniem była wysokość wąskiej galerii prowadzącej do komory grobowej i stosunkowo stroma jej pochyłość. Każdy szczegół świadczył o wielkim kunszcie budowniczych, np. wąskie kanały wentylacyjne prowadzące z wnętrza piramidy na powierzchnię. Granitowy albo diorytowy sarkofag musiał być umieszczony w komorze w trakcie budowy piramidy – nie mógł być przeciągnięty przez galerię. Na temat metody budowy piramid powstało kilka teorii – najpopularniejsza jest z zastosowaniem rampy. Ostatnio usłyszałem o jeszcze innej: Bloki kamienne nie wypełniają całej piramidy są tylko swoistą zewnętrzną formą. Wewnątrz natomiast znajduje się gruz kamienny, to ogranicza potrzebę transportowania takiej ilości bloków w górę. Ta mniejsza ilość do dźwignięcia jest ciągniona po tymczasowych zygzakowatych rampach znajdujących się na środku każdej pochyłości. Potem tę rampę zabudowywało się od góry przed położeniem kamieni licowych. Płyty licowe piramid, które zachowały się tylko na szczycie piramidy Cheopsa, systematycznie w ciągu wieków były demontowane i służyły jako budulec. Pewnie połowa starego Kairu została z nich zbudowana.
Po zmierzchu warto obejrzeć widowisko „światło i dźwięk”, które prezentowane jest na tle podświetlonych piramid. My obejrzeliśmy składankę na motywach historycznych i fragmenty „Aidy” Verdiego. Marsz triumfalny Radamnesa i potęga piramid cudownie ze sobą harmonizowały w tym miejscu.
O Egipcie jeszcze napiszę.






Dodaj komentarz