ŚWIĘTO WIOSNY – Modris Eksteins

wpis w: Lektury | 0

 

Narodziny nihilizmu, Czasy destrukcji

O Śmierci, stary wodzu, czas! Zakończ nasz lament –

Ten świat nas nudzi. Chcemy pić Nieskończoności!

Jeśli niebo i ziemia — czarne jak atrament –

Nasze serca — ty znasz je — pełne są światłości.

Pokrzep swoją trucizną naszą duszę biedną –

My chcemy — tak nam płonie mózg od ognia twego,

Iść w otchłań — Piekła? Nieba? To nam wszystko jedno,

Byle tam w Niewiadomej znaleźć coś nowego!

Baudelaire – Kwiaty zła – Podróż

Tytuł książki został zapożyczony z baletu Igora Strawińskiego „Święto Wiosny”, po raz pierwszy wystawionego w Paryżu w 1913 roku przez Balety Rosyjskie Diagilewa. Wywołał skandal i szok przez odrzucenie wszystkich norm i kanonów sztuki. Był świadomą prowokacją wobec tradycji i gustów artystycznych ówczesnego Paryża, chociaż Paryż przeszedł już kilka wstrząsów artystycznych wcześniej. Autor to opisuje i analizuje. Potraktował tę sztukę i ten występ jako swoistą cezurę – początek nowej epoki, nowych prądów i kierunków w sztuce oraz nowego podejścia do sztuki i jej postrzegania. Co więcej sztukę jako inspirację i prekursora zmian w innych dziedzinach życia społecznego a nawet w świadomości. Następnie opisuje przebieg i skutki pierwszej wojny światowej, ale w całkiem innym ujęciu niż robią to historycy zazwyczaj. Prezentuje kształtowanie się nowych postaw i zmian w świadomości pod wpływem straszliwych i nigdy wcześniej nie przeżywanych takich doświadczeń wojny. Omawia normy i zasady funkcjonujące w społeczeństwie do czasu wojny i w czasie jej trwania a także ich erozję pod wpływem traumy wojennej – przeoranie świadomości Zachodu przez Wielką Wojnę. W miarę jak szturm na fizyczne i społeczne normy nasilał się, wzmagało się uczucie coraz większego wyzwolenia, spod więzów, granic i konwenansów. Na przykładzie powieści „Na Zachodzie bez zmian” Ericha Marii Remarque (nazywa ją lustrem cywilizacji) i masowych świadectw źródłowych analizuje nowy sposób pisania o wojnie – powstanie literatury nie pięknej – literatury rozczarowania, Dalej wylicza i zastanawia się nad szaleństwami lat dwudziestych. Nie pomija zmian w modzie a także pojawienia się idoli – nowych herosów na przykładzie Lindbergha, który samotnie przeleciał przez Atlantyk i popularności gwiazd filmowych. Kapitalnie opisany jest Paryż z początku dwudziestego wieku jako Mekka sztuki i Berlin jako stolica rewolucji we wszystkich dziedzinach. Kończy na Hitlerze i narodowym socjalizmie (częściej nazywając go nazizmem) jako naturalnej konsekwencji tego typu postępu i kierunku zmian w sztuce i sferze społecznej dominujących na Zachodzie. III Rzesza jako wcielenie kiczu i nihilizmu. Cytuje Goebbelsa, który uważał, że III Rzesza jest formą sztuki współczesnej. Prezentuje anglosaski punkt widzenia, że „Niemcy jako naród byli najliczniejszą grupą reprezentującą bunt” – w Polsce to twierdzenie brzmi absurdalnie – Niemcy zawsze reprezentowali dominację i pęd do ekspansji.

Autor tak prowadzi narracje, że ma się wrażenie wzajemnego przenikania się i sprzężenia zwrotnego między awangardową sztuką a inspirowanymi przez nią przemianami społecznymi. Sztuka stała się prekursorem i zwiastunem przemian. Szkoda, że nie ma nic o rewolucji bolszewickiej za wyjątkiem porównania bolszewickiej rewolucji do wspaniałego baletu przez brylującą na salonach Paryża Misię Sart.

Ta książka zaskoczyła mnie przez całościowe i dogłębne ujęcie zjawisk i wydarzeń, szeroki zakres zagadnień poddanych analizie i dostrzeganie nieoczywistych przyczyn zjawisk. Omówiony jest również nihilizm Nietzsche’go, i pseudonauka Freuda i ich wpływ na rozluźnienie obyczajów. Książka podzielona jest na akty, rozdziały i można by powiedzieć sceny, których tytuły są znamienne i wiele mówiące: Bunt, Uwertura, Wiktoriańska synteza, Balet bitewny, Wojna jako sztuka, Sztuka jako moralność, Nowe światy i stare, Życie śmierci, Ofiara bohaterem, Życie jako sztuka, itp.

Ta książka, może nawet wbrew woli autora, dostarczyła mi paliwa do moich przemyśleń na temat modernistycznej sztuki i ideologicznych fundamentów współczesności: kto w jaki sposób co niszczył z dorobku ludzkości i co nowego tworzył w zamian; podsunęła związki przyczynowe i nadała luźnym skojarzeniom uporządkowany kształt. Co ciekawe pomija marksizm (chyba nie pojawia się nawet słowo proletariat), ale są omówione korzenie i główne nurty ideologiczne współczesności i słowo klucz „wyzwolenie od ”. Autor słusznie zauważa, że „Aby ukazać znaczenie czegoś, trzeba zająć się zaangażowanymi w to emocjami i interesami.” I on to robi.

Historia kultury musi przynajmniej spróbować uchwycić ducha epoki.” On tego ducha namierza i wskazuje.

Ducha epoki można znaleźć analizując priorytety obowiązujące w danym społeczeństwie.

Najwięcej dowiemy się ze społecznej reakcji na aktualnie obowiązujące symbole”

Poniżej przedstawiam jak ja odczytałem tę książkę, ale najpierw jak sam autor określa jej przesłanie:

Jest to książka o stawaniu się, o wyłanianiu się w pierwszej połowie tego stulecia naszej nowoczesnej świadomości.

Jest to książka o naszej obsesji, emancypacji i znacznej roli jaka w rozwoju świadomości odegrała Wielka Wojna, którą tak właśnie przed wybuchem II wojny światowej nazywano.

Po to aby opanowała nas obsesja szybkości, nowości, krótkotrwałości i ulotności, fascynacja życiem przeżytym jak ujmuje to potoczne określenie „ na fałszywym torze”, cały system wartości, wierzeń, zajmujący do tej pory w naszej świadomości zaszczytne pierwsze miejsce musiał ustąpić a Wielka Wojna była najpóźniejszym etapem w tym procesie”

Jednym z najlepszych symboli tego pełnego paradoksów i poddanego siłom odśrodkowym wieku, gdy pragnąc wolności , posiedliśmy moc całkowitego zniszczenia – jest taniec śmierci z jego orgiastyczną nihilistyczna ironią.”

My poznajemy historię od tyłu i od razu w związku przyczynowo- skutkowym i czasowym, całościowo z ugruntowanymi już zmianami, które stały się oczywistością, wręcz naturalnym składnikiem życia, gdy współcześni widzą ją cząstkowo w momencie stawania się jako zmianę, nie wiadomo czy trwałą, która dotyka każdego aspektu ich życia, rzadko dostrzegają związki. Na przykład żołnierze w okopach widzieli tylko niewielki wycinek wojny, nie ogarniali ani skali ani całości. Z kolei sztuka nie była sednem społecznego życia, zajmował się nią margines, ale wpływowy margines a wojna przyczyniła się do jej rozpowszechnienia nawet twórczość marginalnej zawsze i dotąd awangardy

Bój o sztukę toczył się przez wieki i toczył się głównie nie na płaszczyźnie formy, kanonu piękna, harmonii i środków wyrazu. Strony sporu respektowały wartości i stałe punkty odniesienia takie jakie jak moralność i absolut. Sztuka nigdy nie była przeciw życiu – wręcz odwrotnie pełniła wobec niego funkcję służebną, była jego emanacją i wypływała z wrażliwości i potrzeby piękna. Wiek XIX za sprawą nihilizmu odwrócił wektory.

Absolut został odrzucony w efekcie rewolucji francuskiej. Potem impresjonizm „zatomizował kolor i światło”, kubizm „rozbił formę”, surrealizm spowodował oderwanie od rzeczywistości, dadaizm narzucił nihilizm i dorzucił infantylizm, futuryści odrzucili całe dziedzictwo kulturowe. Na początku dwudziestego wieku spór wszedł w nową fazę: piękno, gracja i harmonia zostały odrzucone na rzecz prezentowania idiosynkrazji i stanów neurotycznych – i w imię czego? A no w celu wyzwolenia. W imię wolności prezentowano pogardę wobec panujących obyczajów, odrzucono estetykę i moralność, która przeszkadzała absolutnej wolności. Odrzucono także racjonalizm i logikę. Autor nazywa to zjawisko idiosynkrazją czyli pomieszaniem pojęć połączonym ze wstrętem do tego co jest. (Na pewno teraz w Socjalistycznej Republice Kanady autor nie mógłby użyć takich określeń bez negatywnych konsekwencji dla siebie) Twórcy tej przemiany odrzucając siły napędowe rozwoju ludzkości powinni byli stać się marginesem, dziwactwem jak na to zasługiwali, aberracją, która rozbłyska i znika, ale tak się nie stało – w sukurs przyszła wojna – na Zachodzie nazywana Wielką Wojną. My zachłyśnięci uzyskanie niepodległości, godząc się na ofiary, bo nie może być niepodległości bez ofiar, nie dostrzegamy jak wielką traumą dla Zachodu była ta wojna, ta bezsensowna rzeź na masową skalę, która dała alibi, dowód życiowy, że awangarda ma rację odrzucając logikę i racjonalizm a także „stary” porządek. Bo gdyby one były nośne i wartościowe i funkcjonowały to nie doszło by do wojny, która zmieniła wszystko. I tak aberracja zwyciężyła w sztuce znajdując usprawiedliwienie poprzez wojnę. To nie ważne, że Nietzsche, Diagilew czy Niżyński zwariowali. Dzieckiem tej wojny jest nowa świadomość, która przeniknęła do ludu. Tę nową świadomość mieli już przygotowaną wszelkiej maści artyści i pisarze (Niżyński, Gide, Diagilew?), filozofowie. Nauka też i chyba mimo woli dołożyła swoje Heisenberg opublikował teorię nieoznaczoności, wcześniej Einstein opracował teorię względności. Okazało się, że w zatomizowanym mikroświecie nic nie jest pewnego, tak jak mechanika newtonowska musiała ustąpić kwantowej, tak burżuazyjne metoda, porządek, system musiały ustąpić prowokacyjnemu indywidualizmowi sprowadzonemu wręcz do szaleństwa. Ta antynomia rozciągnęła się na wszystkie obszary: Kultura- rewolta, „zachowanie wolne od motywacji, celu, znaczenia, najwyższe przeżycie bez ram czasu i miejsca”. Tradycja kontra zmiany, zmiany, zmiany! Nie ma obiektywnej wiedzy jest tylko „pęd życia” (Bergson).

Wyzwolenie” ciągle obowiązuje i trwa: proletariatu, kobiet, homoseksualistów, transpłciowości, młodzieży, rasy – zawsze się coś kolejnego znajdzie – ważna jest eskalacja apetytów.

Święto Wiosny”” stało się zaskakujące, skandalizujące i prowokacyjne, bo całe dotychczasowe przesłanie sztuki traktowało na odwrót. Temat kwestionujący samą ideę cywilizacji, muzyka podkreślająca i uzupełniająca to wyzwanie a choreografia potęgująca ten efekt. Brak moralnego celu, brak uczucia, nieistotny los jednostki (to zapowiedź rewolucji bolszewickiej). Brutalność, prymitywizm i tragizm a nad wszystkim panuje energia i orgia – nic indywidualnego, nic ludzkiego i nic uporządkowanego tak jak skomponowana muzyka bez melodii, „zasady harmonii i rytmu pogwałcone”, wyeliminowanie wszelkich śladów uczuciowości. Kakofonia dźwięków, dysonans, gwałtowność i głośność. Ta sztuka to metafora czasów, które miały nadejść w wyniku Wielkiej Wojny. Genialny pomysł Modrisa Eksteinsa rozpisany na przełomowe detale, poddane analizie i … doskonale udokumentowany. Baletowy spektakl jako cezura. Wyłuskane z ciągu przyczyn wydarzenie – zapowiedź przemian – ułatwiające zrozumienie wojny i dekonstrukcji, które ona zrodziła. Nowatorstwo „Święta wiosny” polegało również i na tym, że po raz pierwszy uznano skandal jako sukces.

Do Wielkiej Wojny społeczeństwa głównych antagonistów przystępowały z nieopisanym entuzjazmem. Obie strony szły bronić swoich wartości i swojej cywilizacji. Przy czym obie strony postrzegały cywilizację przeciwników jako barbarzyńską. Była to wojna klasy średniej, wyedukowanej, przesiąkniętej ideałami służby narodowi w imię wartości, które wyznawała. O zaangażowaniu decydowały nastawienie psychiczne, poglądy, kodeks moralny, poczucie obowiązku., tym jak rozumiano postęp, harmonię społeczną, dobro powszechne i interes publiczny. To wtedy narodził się słynny plakat – mężczyzna ze wskazującym palcem skierowanym do widza wzywa „spełnij swój obowiązek”

Głównym wyróżnikiem tej wojny była masowość, uczestniczyły w niej miliony mężczyzn ochotników i z poboru. Jeśli chodzi o motywację to „Niemcy walczyli o zmianę świata, Brytyjczycy o jego zachowanie, Niemcom dodawała impulsu wizja, Brytyjczykom dziedzictwo” Autor uważa tak jak wielu innych historyków, że przyczyną przewlekłości tej wojny była dysproporcja między przestarzałą strategią walki(uznano, że tylko przez wyczerpanie przeciwnika można wygrać) a użytą nowoczesną bronią i technologią. („Gruba Berta” wystrzeliwała pociski ważące tonę) „Atakujący posuwali się zazwyczaj do przodu nie szukając osłony i (pod ogniem karabinów maszynowych) padali rzędem, jak źdźbła trawy koszone z mechaniczną precyzją kosy.” W okopach błoto a do tego pogoda: ciągłe deszcze, potem straszliwe mrozy dalej szczury i wszy i fetor trupów a na koniec nocny ostrzał artyleryjski albo atak gazowy – taka była codzienność żołnierza. Ciekawa jest ocena postaw wojsk obu stron i to się chyba nie zmieniło także w II wojnie światowej: Niemcy byli bardziej skłonni do swobodnego traktowania reguł walki. …Przed wojną były krajem najbardziej skłonnym do kwestionowania zachodnich norm społecznych, kulturalnych i politycznych, najbardziej skłonnym do propagowania idei załamania starych pewników i narodzenia się nowych możliwości. Pisze to kanadyjski profesor, który zawodowo zajmuje się badaniem historii Niemiec. W 1933 Goebbels: Naród wybucha! Niemcy budzą się! ….Niemiecka rewolucja się rozpoczyna”

Na koniec coś bardziej lekkiego:

Hitler zażywał leki na gazy. Był przerażony, gdy puścił wiatry. Zmieniał bieliznę nawet trzy razy dziennie. Wszystko było symbolem, substytutem, abstrakcją. W środku była nicość, próżnia. Tylko publiczność mogła nadawać Hitlerowi znaczenie, sam nie znaczył nic ”

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *