„ducha nie gaście…
wszystko badajcie…”
św Paweł List do Tesaloniczan
Tytuł trochę przewrotny, ale post dotyczy sytuacji przymusowej, sytuacji bez wyjścia. Czasy współczesne charakteryzują się coraz mniejszym zakresem wolności, coraz trudniejszy jest wybór postępowanie i swobody manewru zarówno dla jednostki jak i społeczeństw lokalnych, narodowych czy globalnych. Przymus instytucjonalny otacza nas zewsząd i stał się nieodzownym elementem życia. Znamy te regulacje dotyczące prostowania bananów i narzucania absurdów. Związane jest to z uwikłaniem w szereg zależności i powiązań dobrowolnych i narzuconych, większość z nich niedostrzegalnych, nie uświadomianych, ale niektóre z nich zaplanowane aby ubezwłasnowolniać. W chwilach zagrożeń i konieczności podejmowania szybkich działań okazuje się, że nie potrzeby skuteczności, adekwatności czy innowacyjności są pierwszoplanowe, ale bardziej istotne jest nadążanie za większością reakcji. Kto tego nie zrobi od razu prędzej czy później zostanie przymuszony nawet gdyby wskazywał na nieracjonalność takiego działania. Właśnie ta pandemia Covid 19 unaoczniła i obnażyła ten mechanizm. Wtedy usprawiedliwione są nawet groźne w skutkach zaniechania. Poddani temu mechanizmowi są wszyscy, zarówno silne osobowości jak i duże suwerenne państwa. Wielka Brytania, która zawsze była niezależna i racjonalna, która nigdy nie ulegała obcym wpływom i której rząd początkowo zamierzał postępować zdrowo rozsądkowo, musiała się ugiąć pod ciężarem opinii publicznej i dołączyć do mainstreamu, nawet wyrwała się jako pierwsza w podaniu szczepionek. Już nie można wybrać indywidualnej drogi czy to w zwalczaniu pandemii czy nawet w sprawach społecznych, jeśli spróbujesz będziesz obiektem ataków krajowych i zewnętrznych, będziesz poddany ostracyzmowi, naciskom a nawet szantażowi. Jak zawsze w takich wypadkach z całą mocą pojawia się pytanie, kto wyznacza trendy i kierunek mainstreamu, bo przecież samo nic się nie dzieje. No to to zastanówmy się kto dysponuje odpowiednimi środkami, odpowiednim aparatem i strukturą i kto ich ciągle używa a więc jest stale w natarciu. Te czynniki funkcjonujące w wymienionej kolejności są niezbędne, żeby narzucić pożądaną narrację a w konsekwencji sposób myślenia.
Zauważmy przy tym jeszcze inną prawidłowość. Obecnie nie ma szans na zaistnienie indywidualnego odkrywcy typu Edisona, Pasteura czy Flaminga. Każdy wynalazek czy nowy lek musi przejść przez młyny wielkich korporacji i dopiero kiedy jest tam przemielony nabiera odpowiedniej rangi i znaczenia. Współczesna medycyna zachłysnęła się możliwością zejścia na poziom molekularny, przestała widzieć las, widzi wyłącznie drzewa. W sytuacji obecnej pandemii mamy przynajmniej kilka leków, np amantadyna, które zostały wypróbowane przez wielu lekarzy, jako przynoszące ulgę, wręcz leczące i to w różnych stadiach rozwoju choroby i co? Nie zostają uznane, polecane namaszczone do stosowania, bo nie przeszły badań klinicznych, chociaż przeszły je w stosowaniu na inną chorobę i ich skutki uboczne są znane. Nie jest to nawet nagłaśniane – przypadek lekarza z Przemyśla jest tu bardzo charakterystyczny. Innym przypadkiem z mego rodzinnego doświadczenia jest błyskawiczne wyleczenie mego sześćdziesięcio ośmioletniego brata i bratowej po tygodniu chorowania przez antybiotyk stosowany przy leczeniu powikłań pogrypowych. Wyszli bardzo osłabieni, ale nie ma już żadnego zagrożenia. Nieznany genialny lekarz nie ma szans z przebiciem się ze swoimi spostrzeżeniami i pomysłami. Tylko publikacja w „Nature”, „Science” lub „Lancet” dają przepustki do wypromowania i wprowadzenia czyjegoś odkrycia. Prowincjonalny lekarz, lub do pewnego stopnia lekarz domowy mogą jeszcze leczyć i działać na poziomie zindywidualizowanym, ale i tak robią to tylko odważni. Współczesne leki są obliczone na standardową jednostkę, jeśli pod jakimiś względami wybiegasz poza standard czytaj ulotkę i licz się z opisanymi lub nie ujętymi w ulotce skutkami ubocznymi.
A więc módl się żebyś był jak najbardziej standardowy, przeciętny, statystyczny – unikalność staje się przekleństwem. Ba, ale tu nie chodzi tylko o różnice osobnicze, liczy się sposób odżywiania, środowisko w którym się żyje, nabyte odporności, choroby endemiczne z którymi się człowiek styka. Na przykład niektóre wirusy wywołujące gorączkę krwotoczną w różnych rejonach Afryki są endemiczne dla danego obszaru i nieszkodliwe dla tubylców, ale śmiertelnie groźne dla obcych. Takich wariacji jest bardzo dużo, namierzenie ich przez współczesną medycynę jest praktycznie niemożliwe więc nie są one uwzględniane w standardowym ujęciu. Wróćmy do korporacji farmaceutycznych. Dokonały wręcz cudu, przygotowując w ekspresowym tempie szczepionkę na koronawirusa. Ale myślę, że osiągnęły coś więcej – uzyskały zgodę na łamanie rygorystycznych, podyktowanych doświadczeniem zasad wdrażania, bo rządy aby powstrzymać pandemię zrobią wszystko i pójdą na każde ustępstwo, aby w ich mniemaniu ratować życie obywateli. Tylko, że rządy przekroczyły dwie granice: bezpieczeństwa poprzez skrócenie czasu testowania i dużo poważniejszą granicę – wyraziły zgodę na całkowicie nowy typ szczepionki, która oddziaływuje na DNA człowieka, będzie się nam wszczepiać fragment RNA wirusa, żeby nasz organizm na poziomie naszego DNA wytworzył przeciwciała tego wirusa. Jest to całkowicie nowatorski typ szczepionki. Ten precedens będzie miał dalekosiężne konsekwencje nawet jeśli rozwiązanie okaże się skuteczne i nie pojawią się skutki uboczne. Umożliwi manipulacje przy genomie ludzkim. Istnieją podejrzenia, że ten rodzaj szczepionki opracowany został jakiś czas temu przeciwko AIDS tylko nie dostawał zgody na testy kliniczne z obawy przed potencjalnymi nieprzewidywalnymi skutkami genetycznymi. Ze względy na skalę pandemii Covid-19 te obiekcje i opór rządów ustąpił potrzebie pokonania pandemii. Czy to przypadkiem nie wygląda na wykorzystanie okoliczności i umiejętnie zastosowany przymus? Wracam do swojej pierwotnej tezy. Wielkie korporacje w sojuszu z najbardziej awangardową światopoglądową lewicą tworzą nowego człowieka z nowym życiem społecznym i w nowym środowisku, czyli już totalną niewolą. Któż z nas nie poświęci cząstki swojej wolności w szlachetnym celu, ochrony ludzkości przed pandemią. Czeka nas „Nowy Wspaniały Świat” Wygląda też na to, że najstraszliwszym skutkiem ubocznym pandemii jest brak dostępu do leczenia chorych na inne choroby i olbrzymi wzrost śmiertelności z tego właśnie powodu przekraczający wielokrotnie liczbę ofiar koronawirusa.
Jak pisze Arno Karlen w książce „Człowiek i mikroby” żyjemy w epoce infekcji i nie wiadomo kiedy i z jakiego rejonu pojawi się nowy wirus lub już znany stanie się zabójczy. Ta szczepionka jeśli będzie bezpieczna może stać się prototypem i szybką metodą zwalczania wszelkich wirusowych chorób. Ale Dżin został wypuszczony już z butelki.
Dodaj komentarz