Miałem sen. Wszystko działo się w nieokreślonej przyszłości, w końcówce realizacji „Programu Fit 55”. Sen odkrył przede mną ten prawdziwy a nie deklarowany cel wprowadzenia „Programu Fit 55”. Zawładnęli nim i zarządzali dywersanci, których przywódcą był podwójnie zakonspirowany Frans Timmermans działający w imieniu grupy Bildeberg. Ten „ nowy zielony ład” miał stać się gwoździem do trumny epoki postmodernistycznej, okazał się być tylko zasłoną dymną, kosztownym manewrem, który miał wciągnąć „cały postępowy świat”, te wszystkie nowe prądy, nowe idee do przeprowadzenia samodestrukcji, przez sprowadzenie ich idei ad absurdum, miał zapaść się tak jak zapadają „czarne dziury”, gdyż sprawy zaszły tak daleko i władza, kultura, nauka, edukacja i sądownictwo tak przerosły tymi ideami, że nikt, żaden charyzmatyczny przywódca, najbardziej zdeterminowane grupy ludzi czy nawet narody nie byłyby w stanie odwrócić sytuacji tylko samobójstwo tego świata byłoby najlepszą metodą wykorzenienia tego zła na zawsze, które ogarnęło ludzkość. Samobójstwo nie pozwoliłoby mu się odrodzić. Bo gdyby to całe zło zostało pokonane to stałoby się podobnie jak z komunizmem, który zmutowany odrodził się na zachodzie i stał się inspiracją dla obecnej tyranii mniejszości (John Stuart Mill tego nie przewidział), która zawiodła świat na manowce. Dlatego „grupa Bilderbergu” postanowiła działać i dokonać resetu.
Początkowo wszystko szło zgodnie z planem, potem zaczęło się gmatwać, niektóre działania nabrały nieoczekiwanej dynamiki i wypadki przybrały nieoczekiwany obrót.
Program „Fit 55” nazywany potocznie „fit shit” spowodował dramatyczne i szybkie zubożenie ludności zachodniego świata i w połączeniu z terrorem bezrobotnych imigrantów muzułmańskich wywołał chaos, ubóstwo i panowanie przemocy w wielkich miastach Zachodu. Świat wrócił do czasów opisywanych przez Dickensa, Zolę i nowelki Prusa. Zjednoczoną Europą rządzili transdemokraci wprowadzając coraz to nowe ograniczenia i podatki, abonamenty i talony na życie. Walczyli z „toksycznym maskulinizmem”, „domowym terroryzmem”, patriarchalizmem i „myślozbrodnią”. Ciągle szukano nowych wrogów, bo w myśl twierdzeń Stalina „w miarę postępu komunizmu walka się zaostrzała”. Po wykorzystaniu talonu na życie człowiek automatycznie podlegał eutanazji. Dobra takie jak energia elektryczna, żywność naturalna były dostępne tylko na abonament, który nie pokrywał ludzkich potrzeb. Biznes prywatny został zlikwidowany, istniały tylko wielkie korporacje, które wprowadziły feudalną zależność pracowników od pracodawcy. Ludzi szczepionych różnymi przedziwnymi szczepionkami ogarnęła apatia. Wszelka myśl niezależna była tropiona i likwidowana w zarodku. W Internecie wolność słowa nie istniała, treści niepożądane były blokowane przez cenzurę algorytmów. Ludzie tracili pracę, dotknęło to również celebrytów i postępowców, którym wysychało źródło dochodów. Znikły granty i przedziwne fundacje państwo przestało finansowac tak zwaną sztukę a prywatnych sponsorów nie było wręcz stać nie tylko na finansowanie sztuki, ale nawet na utrzymanie. Świat podzielił się na proletów i klasę rządzącą (tak jak w „Nowym wspaniałym świecie” Aldousa Huxleya), którą stanowili wszelkiego rodzaju zboczeńcy. Z biegiem czasu ta grupa zaczęła się gwałtownie kurczyć, więc najpierw pojawiły się między nimi niesnaski, potem ostra rywalizacja a w końcu prawdziwa nie przebierająca w środkach walka. Były zdrady, zabójstwa, „coming outy” ujawniające, fałsz, deprawacje, korupcje na niewyobrażalną skalę i odrażające metody postępowania. Ludzie to wszystko widzieli i zapamiętywali. Jednak nie to było decydujące, przesądziła deklasacja klasy dominującej, ona się ciągle kurczyła i traciła wysokie dochody i pozycję do których była przyzwyczajona. Otóż lewak – aktywista musiał pójść do normalnej pracy, najczęściej fizycznej. Po ciężkim dniu ani mu w głowie była płynna płeć czy inne wynalazki. Poza tym był samotny, przyjaciół od przyjemności i od używania życia stracił a teraz niechby spróbował czegoś takiego z robotnikami takimi jak on. Szybko by wybito mu to z głowy. Wyleczyła go ciężka praca! Wyschnięcie źródła łatwych zarobków było prawdziwą, podstawową przyczyną utraty wpływów przez dominującą klasę. Wymyślane coraz dziwaczniejsze ekscesy przynosiły skutek odwrotny od zamierzonego. Wywoływały coraz większą niechęć do tych działaczy aktywistów zawsze dotychczas gromadzących masy „followersów”.
I stało się coś dziwnego. W miarę postępu komunizmu narastał opór przeciw niemu. Normalni ludzie podnieśli głowy, zaczęli się organizować. Pojawili się wędrowni kaznodzieje, kościoły zaczęły się zapełniać. Wiara dawała siłę. Wrócił Bóg. A jak wrócił Bóg wróciła też nadzieja i odwaga. Pojęciom przywracano stare znaczenie. Milczący sprzeciw zamienił się w uliczne protesty. Poznikali też gdzieś wszyscy genderowcy i aktywiści, zaczęto odkrywać oszustwa, nadużycia, seksualne przestępstwa na niewyobrażalna skalę, kliniki aborcyjne jedna po drugiej padały, wykradziona z nich dokumentacja pokazała olbrzymią skalę handlu organami i komórkami macierzystymi abortowanych dzieci. Okazało się, ze czołowi politycy Unii Europejskiej byli stałymi klientami tych klinik regularnie przeprowadzając kuracje odmładzające. Odkryto, że szpitale eutanazyjne handlowały na szeroką skalę organami mordowanych osób. Centrum tego handlu znajdowało się w Holandii. Co więcej odkryto, że współpracowały one z gangami imigrantów, którzy wyłapywali na ulicach młodych ludzi zabierali im talony na życie a ich samych sprzedawali do szpitali eutanazyjnych na dawców organów. Ponieważ policja wzorem Stanów Zjednoczonych została zlikwidowana przestępcy czuli się całkowicie bezkarni i to oni rządzili wielkimi miastami w porozumieniu z lewicowymi burmistrzami, którzy dopuszczali do plądrowania sklepów uznając to za należną rekompensatę za ciężkie życie imigrantów. Ludzie zaczęli samorzutnie organizować straż obywatelską, która powoli zaczęła odnosić sukcesy bezlitośnie tępiąc przestępczość. W całej Europie wzbierała fala rekonkwisty. Jednak system polityczny był zabetonowany, szczelny i dobrze chroniony. Mimo to na monolicie Socjalistycznego Związku Unii Europejskiej pojawiły się pierwsze rysy: Belgia z Holandią zaczęły toczyć ze sobą hybrydową wojnę opiumową. Ich naćpani przywódcy oskarżali się wzajemnie a to o pedofilię a to o handel organami ludzkimi. Belgom przypomniano eksterminację Murzynów w Kongo, Holendrom prześladowania mieszkańców obecnej Indonezji. Niemcom nie trzeba było niczego przypominać. Izrael ponownie wystąpił z roszczeniami wobec Polski mimo że w ramach rekompensaty za holokaust przejął wszystkie nieruchomości rządowe w Polsce. Tym razem zażądał zmiany nazwy około 1000 miejscowości w Polsce na hebrajskie, tych wszystkich w których mieszkał chociaż jeden Żyd kiedykolwiek. Rządząca w Polsce Najpostępowsza Partia Najnowszej Lewicy odmówiła mimo wyroku TSUE nakazującego przyjęcie ultimatum i mimo kar nałożonych na Polskę. Chodziły słuchy, że następnym żądaniem będzie przywrócenie żydowskich nazwisk osobom, które zmieniły nazwisko. Dlatego liberałowie i lewicowcy tak się wkurzyli. W każdym kraju narastało napięcie i zaogniały się spory między krajami Unii, to superpaństwo okazało się kolosem na glinianych nogach. I wtedy znowu stało się coś dziwnego. We Francji wybuchła niezwykle krwawa rewolucja uruchamiając efekt domina w innych krajach, szczególnie w Hiszpanii i Niemczech. Okrutne oddziały rządowe złożone z muzułmańskich najemników i imigrantów ostatecznie poniosły straszliwą klęskę i zostały całkowicie wytępione. Kolejna wojna domowa w Hiszpanii miała bardzo dziwny przebieg, była po prostu wojną płci trochę według schematu komedii Arystofanesa „Bojomira” czy „Wesela Lizystraty” Hansa Rehfischa, przy czym tym razem to mężczyźni odmówili współżycia z kobietami dopóki nie wybiją sobie z głowy tych genderyzmów – zgodzono się jedynie na koncesjonowany feminizm. W Niemczech wszystko zaczęło się w Monachium, ale w przeciwieństwie do faszyzmu zakończyło się dobrze, wprawdzie na niektórych sklepach na witrynach malowano półksiężyc, ale wmieszała się Turcja, zagroziła przesiedleniem tureckich Kurdów do Niemiec i przesunięciem polsko-niemieckiej granicy na Łabę, rząd niemiecki upadł, cesarz Europy zbiegł do Holandii i Niemcy wpisali do konstytucji, że w Unii będą mieli taką siłę głosu jak Luksemburg i żaden Niemiec nigdy nie będzie pełnił kierowniczego stanowiska we władzach Unii, a Trybunał Konstytucyjny Niemiec ma wzorować się na polskim Trybunale Konstytucyjnym. Wszystkie państwa wprowadziły zakaz działalności partii lewicowych. Niewątpliwym sukcesem było całkowite wyeliminowanie dotychczasowej elity tak zwanej „mainstreamowej” z jej mediami. Aresztowano też wszystkich tajnych członków „Grupy Bilderbergu.
I kiedy zaczynało się najciekawsze, czyli urządzanie życia na nowo obudziłem się i w sumie nie wiem co mam o tym sądzić, czy był to sen proroczy, czy sen-mara?
Dodaj komentarz