WOJENNA NORMALNOŚĆ

wpis w: Polityka | 0

Wojna na Ukrainie doszła do etapu patowego. Rosjanie nie mają dostatecznej siły, ochoty i morale by zajmować kolejne tereny a Ukraińcy w swojej determinacji mimo przewagi Rosjan dotrwali do momentu kiedy ich waleczność i odwaga została wsparta natowską nowoczesną bronią co pozwala rozbić im każdy wrogi atak. Jednak zbyt duże ponieśli straty, żeby obecnie podjąć skuteczne kontrataki i odbić utracone terytoria. Muszą się umocnić, uzupełnić straty, przeszkolić kolejnych rekrutów. Więc wojna zapowiada się na długą. Obecnie Ukrainę czeka druga, tym razem ekonomiczna próba, czy wyjdzie z niej zwycięsko jak to się stało przy konfrontacji militarnej? Wszyscy eksperci dawali jej małe szanse. Tak to właśnie jest, że żaden ekspert, żaden analityk nie jest w stanie właściwie ocenić morale i determinacji obrońców w zestawieniu z liczbą rakiet, czołgów i haubic. Okazuje się, że miażdżącą przewagę w sprzęcie da się zniwelować walecznością. I to jest lekcja i nadzieja dla nas. Zresztą nasi przodkowie dokonali tej samej sztuki w 1920roku. Ta znakomita obrona Ukraińców zmienia również porządek współczesnego świata, zmienia dotychczasowe schematy myślenia o wojnie, znajdzie się w podręcznikach wojskowości, będzie punktem odniesienia dla wszystkich. Przyznaję, że bardzo się bałem na początku czy Ukraińcy dotrwają do czasu aż zacznie napływać nowoczesna broń w dostatecznej ilości. Amerykanom zajęło dwa miesiące, żeby prawidłowo ocenić sytuację i wypracować odpowiednią strategię. Uruchomienie „lend-lease pozwala ocenić, że wsparcie amerykańskie będzie kontynuowane aż do pokonania Rosjan na terenie Ukrainy, nie ważne jak długo będzie to trwało. Wierzę, że 40 miliardów dolarów pomocy przyznanej obecnie jest pierwszą transzą i w następnych latach będą kolejne. Z tych 40 mld na sprzęt wojskowy przeznaczono 30 mld to jest bardzo dużo, ale trzeba znać proporcje. Rosyjski roczny budżet wojskowy wynosi równowartość 100 mld USD (na szczęście połowa jest rozkradana). Na drugą próbę ekonomiczną przed którą stoją Ukraińcy nie mają oni takiego wpływu jak w przypadku walki. Sami blokady morskiej nie przełamią bo nie mają floty wojennej i sami nie odbudują gospodarki. Tu również będzie trwał wyścig kto wyczerpie się pierwszy Ukraina czy Rosja. Jednak w tym obszarze Rosja ma jeszcze większą przewagę niż w sferze militarnej. Wprawdzie Rosja jest objęta sankcjami, ale dotyczą one jej eksportu a jeśli chodzi o zakupy to ograniczenia mają tylko w zakupie najnowszej technologii. Ukraińskie fabryki zbrojeniowe w większości zostały zbombardowane, nadal są bombardowane i będą ostrzeliwane rakietami nawet jak nie będą toczyły się walki. Będzie to element nękania, niedopuszczenia do stabilizacji, bo jest to rosyjska (moskiewska) metoda pozostawiania jątrzących i tlących się konfliktów i czekania na sposobność.

Myślę, że i tę fazę wojny Ukraina może wygrać. Przypuszczam, że może być taki scenariusz: ONZ powołując się na konieczność ratowania przed głodem mieszkańców Afryki i krajów arabskich zorganizuje siły pokojowe do ochrony statków handlowych ze zbożem ukraińskim, w ten sposób blokada zostanie ograniczona. Jeśli do tego nie dojdzie to Ukraina dostanie lub „zbuduje” na licencji amerykańskiej rakiety dłuższego zasięgu niż rakiety Neptun. A ochronę miast i fabryk zapewni „żelazna kopuła” dostarczona przez Izrael i ewentualnie „Patrioty” amerykańskie.

Jednak bardzo wiele zależy od sytuacji politycznej. Dobrze by było, żeby J Biden dotrwał do końca kadencji. (Nigdy nie sądziłem, że będę mu tego życzył, bo w Stanach realizuje on agendę lewacką, ale w polityce międzynarodowej po wybuchu wojny dokonał zwrotu i teraz konsekwentnie wdraża daleko idącą pomoc dla Ukrainy. Niemcy na szczęście odchodzą od prorosyjskiej retoryki i dołączają do krajów wspierających Ukrainę. Zdrady dokona nowy „Król Słońce” jak go nazwała jedna z gazet niemieckich. Jest to człowiek o szalonych ambicjach groźny dla Polski i Ukrainy. Przypuszczam, że rosyjscy trole wspierali go w wyborach. Intryga z wrobieniem Le Pen w pro putinowskie sympatie była piętrowa i finezyjna. W przyszłych negocjacjach pokojowych Ukraina jeśli nie chce być oszukana, w żadnym wypadku nie powinna się zgodzić na mediacje prezydenta Francji, bo on będzie reprezentował roszczenia rosyjskie. A on będzie chciał przy końcu kadencji zyskać aureolę twórcy pokoju w Europie. Myślę, że żaden amerykański prezydent na to się nie nabierze. W historii Europy Francja wielokrotnie sprzymierzała się z wrogami niszczącymi Europę z Imperium Otomańskim czy ze Szwecją w czasie wojny trzydziestoletniej.

W traktacie pokojowym, jeśli do niego dojdzie, w co wątpię, trzeba będzie stawiać bardzo wysokie wymagania Rosji, w żadnym wypadku nie odnosić się do rosyjskich roszczeń, Francja tego nie gwarantuje.

Jak w tym wszystkim lokuje się Polska? W sferze zachowań humanitarnych bardzo dobrze, na pierwszym miejscu. W dziedzinie politycznej nie najlepiej. Kompletnie nie myślimy o przyszłości i o własnych interesach.

Po co ta gorliwość neofity? Jak ujął to redaktor Gociek, o ile dobrze pamiętam: Gdyby rząd Polski chciał być choć trochę mniej „najlepszy” Za grosz ostrożności, przy dużym ryzyku i niepewnej wygranej metoda małych kroków jest najskuteczniejsza.

Trzeba myśleć o przyszłości. Jakie mogą być scenariusze zakończenia wojny. Kto będzie pośredniczył, kto zostanie dopuszczony do decyzji, kto będzie rozdawał karty, kto decydował, kto uczestniczył. A kto się przyglądał. I gdzie w tym wszystkim będzie Polska. Obawiam się powtórzenia formatu mińskiego. Obawiam się wykluczenia Polski w odbudowie Ukrainy. Obawiam się niewdzięczności Ukrainy kiedy zostanie postawiona przed wyborem o którym mówił francuski prezydent Holland (patrz poprzedni wpis) zasady albo fundusze. Obawiam się ewolucji postawy jaką przeszło państwo izraelskie wobec Polski na przestrzeni lat im dalej od wojny: od wdzięczności i przyjaźni do nienawiści.

Jednego możemy być pewni, że Niemcy jak i Rosjanie nie zapomną nam tej „gorliwości”. Niemcy tego poganiania, wspominania o sumieniu, zmuszania do odejścia od bismarkowskiego paradygmatu w polityce niemieckiej. I jedni i drudzy będą chcieli zainstalować w Polsce przychylny im rząd i mogą to zrobić. Nowy rząd dokonując resetu i oglądając się na Niemcy i Francję będzie ich echem – może w ten sposób zrazić do siebie Ukraińców, którzy przestaną się upierać byśmy znaleźli się przy stole rokowań. Rosja będzie sprzeciwiała się udziałowi Polski w rokowaniach. Dla Niemców i Francuzów będzie to najłatwiejszy do spełnienia warunek. Przypomni się, że jesteśmy „rusofobami” i nic nie pomoże, że

Dramatycznie wzrosła pozycja Polski w wyniku wojny na Ukrainie” – nie za bardzo mogą nas pominąć.

Gorliwość rządowa udziela się również nam zwykłym Polakom. Szybujemy wysoko a rzeczywistość jest nieubłagana. Bombardowani informacjami ze wszystkich środków masowego przekazu i obserwując podwyższoną aktywność rządu wydaje się nam, że wszyscy, cały świat skupiony jest na wojnie wywołanej przez Rosję. Nic bardziej mylnego. Tylko my żyjemy wojną, Zachód i cały świat coraz mniej. Dla nas ten konflikt jest bliski. Nie wszyscy na Zachodzie uważają, że jest to konflikt geostrategiczny i geopolityczny i dotyczy wszystkich a jego implikacje są i będą dalekosiężne. Popatrzmy na Parlament Europejski. Po wypowiedzeniu rytualnych komunałów w sprawie wojny wrócił do grilowania Polski i Węgier (chociaż tych ostatnich mniej, bo zajmują wobec Rosji stanowisko podobne do rządu niemieckiego). O dziwo, dzięki temu szybko odzyskały podmiotowość. Za to połajanki zachodu pod adresem państwa polskiego nie ustają.

Parlament europejski debatuje o szkodliwości Bariery na granicy polsko białoruskiej – mają gdzieś naszą pomoc Ukrainie i z tym się nie kryją. Każdy przeciętnie inteligentny człowiek widzi, że imigranci na granicy polsko-białoruskiej to element wojny hybrydowej z Zachodem, Unią. Ale ideologia jest najważniejsza, tylko my myślimy, że wojna unieważnia wszystkie fanaberie i ideologie. To my uważamy, że w obliczu nieszczęść, które spadły na Ukrainę, nie będziemy mówili teraz o banderowcach. Komisarz sprawiedliwości UE, używając pokrętnej logiki, mówi że właśnie teraz trzeba debatować o praworządności w Polsce, żebyśmy przypadkiem nie poszli w kierunku państwa putinowskiego. Urzędnicze pionki o zerowej inteligencji i brakach elementarnej wiedzy wyniesione na wysokie stanowiska plotą brednie bez poczucia taktu i samokrytycyzmu. Trzeba jasno powiedzieć, że skończyła się jedność UE oparta na traktatach tak jak dla Rosji traktat budapesztański odnośnie Ukrainy nie obowiązuje.

Rosyjska polityka jest zawsze długofalowa. Tworzenie głębokich podziałów Rosja naprawdę robi dobrze. Ma swoich śpiochów, agentów wpływu i pożytecznych idiotów. Putin stosował głęboką destabilizację wielu państw i nie zaprzestał tego mimo wojny a nawet nasilił. Walkę na tym froncie my też musimy wygrać. Problem w tym, że wielu nie wierzy w istnienie takiego frontu. Ale światełko nadziei nieśmiało mruga oto w rządzonej przez lewaków Hiszpanii rosyjski bloger influencer został wreszcie aresztowany.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *